Anomalie punktowe w historii Formuły 1

Współczesny system punktowy w Formule 1 jest prosty i przejrzysty. Nie sprawia większych problemów nawet tym kibicom, którzy oglądają wyścigi od czasu do czasu. W przeszłości to nie było takie oczywiste, a to wszystko przez specyfikę przepisów królowej sportów motorowych w przeszłości. Czasami dochodziło do przedziwnych sytuacji, w których niektórzy nie byli uprawnieni do punktów, bądź zdobywali więcej punktów od tych, którzy finiszowali przed nimi.

System punktowy

Na samym początku istnienia Formuły 1 punktowało pięć najlepszych załóg samochodów (nie kierowców, do czego przejdę później), oraz rozdawano jeden dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie. Później ten system zmieniono na punktację dzieloną pomiędzy sześciu kierowców, następnie ośmiu, a obecnie jest ich dziesięciu. Dodatkowo ostatnich latach wrócono do idei jednego punktu za najszybsze okrążenie w wyścigu (jeżeli uczynił to kierowca finiszujący w czołowej dziesiątce).

Każdorazowa zmiana przepisów punktacji jest tematem na osobny artykuł, gdyż ten skupia się przede wszystkim na najdziwniejszych sytuacjach z tym związanych. Jednak warto wyróżnić okoliczności, w których idea punktowania w wyścigu rozróżniała Grand Prix na te lepsze i gorsze.

Warto przypomnieć Grand Prix Abu Zabi 2014, czyli jedyny wyścig z własnym systemem punktowym. Władze Formuły 1 wpadły na pomysł podwójnego mnożnika punktów podczas ostatniego wyścigu sezonu. Celem było zachowanie walki o mistrzostwo świata na dłużej, co faktycznie miało miejsce, gdyż ta zasada pozwoliła zachować Nico Rosbergowi matematyczne szanse na mistrzowski tytuł. Była to jednak jednorazowa sytuacja i już nigdy nie wrócono do tego pomysłu.

Trzeba też uwzględnić fakt, że nie zawsze każdy punkt zawsze liczył się w klasyfikacji generalnej. W niektórych sezonach zliczano tylko pewną liczbę najlepszych rezultatów. Czasami miało to kluczowe znaczenie dla mistrzostw jak na przykład w 1988 roku. Wtedy to Ayrton Senna zdobył swoje pierwsze mistrzostwo świata, pokonując Alaina Prosta, choć na przestrzeni całego sezonu zdobył 11 punktów mniej (94 do 105). Jednak w tym sezonie liczyło się tylko 11 najlepszych rezultatów spośród 16 rozegranych wyścigów. W tej konfiguracji Brazylijczyk wyprzedził swojego kolegę z zespołu o 3 oczka.

Niedostateczna liczba sklasyfikowanych kierowców

Pierwszą anomalią, a jednocześnie jedyną w tym artykule, która może się przytrafić w dzisiejszych czasach, to przypadek niewystarczającej liczby sklasyfikowanych kierowców. Doskonałym przykładem jest Grand Prix Stanów Zjednoczonych 2005. Z powodu protestu zespołów korzystających z opon Michelin, po okrążeniu formującym na polach startowych ustawiły się tylko te ekipy, które korzystały z opon od Bridgestone. Tym samym o punkty rywalizowało zaledwie sześciu kierowców (z Ferrari, Jordana i Minardi), choć klasyfikowana powinna być najlepsza ósemka.

Podział najszybszego okrążenia

We wczesnych latach Formuły 1 jeden punkt za najszybsze okrążenie przyznawano kierowcy, który ustanowił najszybszy czas z dokładnością co do jednej sekundy. W takiej sytuacji często dochodziło do identycznego rezultatu w przypadku kilku kierowców, co skutkowało podziałem punktu. Kulminacją absurdu było Grand Prix Wielkiej Brytanii 1954, kiedy to siedmiu kierowców osiągnęło najlepszy czas okrążenia. Każdy z nich otrzymał wtedy po 0,14 punktu, przez co końcowe rezultaty w klasyfikacji generalnej wyglądały dość komicznie.

Dwóch kierowców w jednym samochodzie

Lata 50. XX wieku w królowej sportów motorowych charakteryzowały się innym podejściem do ścigania. Czasami kierowcy rywalizowali wspólnie za sterami jednego samochodu, zmieniając się przy okazji pit-stopów. Było to dopuszczalne, a w klasyfikacji końcowej wyścigów rozwiązano to w prosty sposób, uwzględniając w wynikach samochód przekraczający linię mety, a nie danego kierowcę. Dochodziło nawet do sytuacji, że kierowca startował w wyścigu jako członek załogi dwóch różnych bolidów (o czym wspomnę później).

W takich sytuacjach załoga samochodu dzieliła się między sobą zdobyczami punktowymi (także w przypadku najszybszego okrążenia, ono też podlegało samochodowi). Dochodziło więc do sytuacji, gdzie zdobywca niższego miejsca mógł zdobyć więcej punktów niż zdobywca wyższego, gdyż ten musiał się podzielić punktami ze swoim współpartnerem. Opisane sytuacje z dwoma sklasyfikowanymi kierowcami były dość regularne, chociażby do zakończenia sezonu 1955 zdarzyło się to aż 18 razy (uwzględniając także Indianapolis 500).  

Miks kombinacji

Wspomniane sytuacje z podziałem punktów bardzo często łączyły się komplikacje, przez zaistnienie kilku takich wątków jednocześnie. Dla zobrazowania całego procesu punktacji najlepiej wspomnieć o Grand Prix Argentyny 1955, gdyż tam skumulowało się tego najwięcej.

Jako pierwszy linię mety przekroczył Juan Manuel Fangio. Drugie miejsce zajęła załoga samochodu nr 12, czyli Giuseppe Farina, Maurice Trintignant i Jose-Froilan Gonzalez. Trzecie miejsce zdobyła załoga nr 10, w której było 2/3 członków załogi nr 12 - Giuseppe Farina, Maurice Trintignant i Umberto Maglioli. Czwarte miejsce należało do załogi samochodu numer 8, czyli Hansa Hermanna, Karla Klinga i Stirlinga Mossa. Ostatnie, piąte miejsce zdobył Roberto Mieres. W dodatku załoga nr 10 zdobyła punkt za najszybsze okrążenie. W klasyfikacji końcowej wyścigu prezentowało się to tak:

Punktacja: pierwsze miejsce (8 punktów), drugie miejsce (6 punktów) trzecie miejsce (4 punkty), czwarte miejsce (3 punkty), piąte miejsce (2 punkty), najszybsze okrążenie (1 punkt).

Punktujący kierowcy:

  • Juan Manuel Fangio – 9 punktów (pierwsze miejsce + najszybsze okrążenie);
  • Giuseppe Farina – 3.33 punktów (drugie i trzecie miejsce, podzielone na resztę kierowców danej załogi, 6 pkt: 3 kierowców + 4 punkty: 3 kierowców = 3,33);
  • Maurice Trintignant – 3.33 punktów (jak wyżej);
  • Jose-Froilan Gonzalez – 2 punkty (drugie miejsce, 6 punktów: 3 kierowców = 2);
  • Roberto Mieres – 2 punkty (piąte miejsce);
  • Umberto Maglioli – 1.33 punktu (trzecie miejsce, 4 punkty: 3 kierowców = 1,33);
  • Hans Herrmann, Karl Kling i Stirling Moss – każdy po 1 punkcie (3 punkty: 3 kierowców).

Przepisy zezwalające na punktowanie kierowców w dwóch różnych samochodach wycofano po zakończeniu sezonu 1958. Powody były oczywiste, gdyż system zliczania punktów był nieprzejrzysty dla kibiców znajdujących się bezpośrednio na torze. Od tych zmian kierowca może zdobyć punkty tylko wtedy, kiedy prowadzi dany samochód w pojedynkę.

Formuła 2 w Formule 1

Wyjątkowa sytuacja miała miejsce na torze Nürburgring w 1958 roku. Wtedy to Formuła 2 rywalizowała jednocześnie w tym samym wyścigu, co Formuła 1. Pomimo dwóch oddzielnych klasyfikacji na piątym miejscu rywalizację zakończył kierowca F2, Bruce McLaren. Teoretycznie powinno to skutkować zdobyciem 2 punktów w F1 przez przyszłego założyciela legendarnego zespołu. Niestety, w związku z obowiązującymi przepisami, to nie było możliwe. Jednocześnie Cliff Allisson, który był piąty z kierowców F1, także nie otrzymał punktów przez swoją pozycję w ogólnym wyścigu – był dopiero dziesiąty. Tym samym w GP Niemiec punktowało zaledwie czterech kierowców, pomijając ostatnią punktowaną pozycję.

Papierologia z liczbą zgłoszeń

W poprzednich latach Formuły 1 małe zespoły często wystawiały tylko jeden bolid do rywalizacji. Powody były różne od tych czysto finansowych, przez brak odpowiedniego kierowcy, po brak wiary w jakikolwiek sukces. Mimo wszystko, w środku sezonu każdy taki zespół mógł zarejestrować kolejny bolid na poszczególne Grand Prix. Tak też było w przypadku ekip Osella i ATS podczas Grand Prix Włoch 1984, kiedy obok podstawowego samochodu, postanowiły wystawić dodatkową.

Liczne awarie sprawiły, że sklasyfikowano zaledwie 10 z 25 kierowców, choć tylko ośmiu z nich przekroczyło linię mety. Na piątym miejscu odnalazł się Jo Gartner z Oselli, a na szóstym Gerhard Berger z ATS. Choć kierowcy ukończyli wyścig na punktowanych miejscach, nie mogli otrzymać punktów. Ówczesne przepisy wskazywały, że do zdobycia punktów uprawniona jest tylko zarejestrowana liczba załóg na cały sezon. W przypadku Oselli i ATS był to tylko jeden bolid, a w przypadku GP Włoch samochody Gartnera i Bergera zostały uznane za dodatkowe. Tym samym po raz kolejny w wyścigu punktowało zaledwie czterech kierowców, choć powinno sześciu.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze