Grand Prix Monako 1996 to jeden z tych wyścigów, które okazały się być totalnie nieprzewidywalne. Podczas wyścigu co parę okrążeń następowały dramatyczne zwroty akcji. Ostatecznie ukończyło go zaledwie trzech zawodników, a siedmiu zostało sklasyfikowanych. Jedyne zwycięstwo Oliviera Panisa w Formule 1 uważa się za bardziej szczęśliwe niż zasłużone. Czy słusznie?

Powiedzieć, że Grand Prix Monako 1996 było emocjonujące, to jak mawiał Murray Walker, arcydzieło niedopowiedzenia, zwłaszcza, jeśli porównamy je z wieloma innymi wyścigami na tym torze, które często przypominały procesję.

W Monako najważniejsze są kwalifikacje. Jest to klucz do sukcesu na tym torze i wszyscy w F1 wiedzą, że ruszający z pierwszego pola startowego ma prawie zapewniony sukces. Jeśli nie da się wyprzedzić na starcie i nie roztrzaska swojego samochodu o bariery, a jego samochód nie ulegnie awarii, będzie pierwszy też na mecie. Może być tego pewnym dzięki naturze toru w Monaco. Na żadnym innym wyprzedzanie nie jest tak trudne.

Z pierwszego pola startował Michael Schumacher i Ferrari mogło mieć ogromne nadzieje na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Samochód już w poprzednim wyścigu wyglądał na mocny, a Schumacher w kwalifikacjach zaskoczył Damona Hilla pod koniec sesji wykręcając czas o pół sekundy lepszy. To było genialne okrążenie, ale nie obyło się bez kontrowersji. Machający publiczności na drodze do boksu Schumi, skutecznie zrujnował bardzo szybkie kółko Gerhardowi Bergerowi.

Zgoła odmienne nastroje niż w Ferrari panowały w Ligierze. Samochód wydawał się mieć potencjał, ale wyniki kwalifikacji były rozczarowujące. Panis wywalczył 14 pozycję a Pedro Diniz był 17. Wydawało się, że o punkty może być trudno. O zwycięstwie nikt oczywiście nawet nie marzył. Poprzednie zwycięstwo Ligiera to rok 1981. 15 lat wcześniej. W 1996 Ligier był zespołem z problemami i niepewną przyszłością.

Schumacher niespodziewanie zaspał na starcie dając się wyprzedzić przez Hilla. Nadzieja, ze Grand Prix Monaco będzie pasjonującym pojedynkiem dwóch pretendentów do mistrzostwa rozwiała się parę zakrętów później, kiedy Schumacher, w bardzo niecharakterystyczny dla siebie sposób, popełnił prosty błąd  i roztrzaskał się o barierę na zakręcie Portier.

Warunki na początku wyścigu były bardzo trudne. Mimo, że widoczność była dobra i na pierwszy rzut oka tor nie wydawał się bardzo mokry, natura toru w Monaco, ciasnego, wąskiego i brudnego, sprawiała, że samochody ślizgały się i poruszały się po nim w bardzo wolnym tempie.

Już na pierwszych okrążeniach ofiarą mokrego toru padli oprócz Schumachera także Jos Verstappen, Giancarlo Fisichella, Pedro Lamy, Rubens Barrichello, Ukyo Katayama i Riccardo Rosset.

Hill jechał niezagrożony na przedzie, za nim podążały dwa Benettony (po awarii skrzyni biegów w samochodzie Bergera już tylko jeden) a za nimi Eddie Irvine, który prowadził za sobą sznurek samochodów.

Najlepiej radził sobie Panis, który jako jedyny wyprzedzał. Najpierw  Martina Brundle’a, a potem Mikę Hakkinena. Gorzej radził sobie Heinz-Harald Frentzen, który, sfrustrowany wolnym tempem Irvine’a, zniszczył swoje przednie skrzydło próbując go wyprzedzić.

Na 20 okrążeniu kolejność w stawce była następująca: Hill, Alesi, Irvine, David Coulthard, Jacques Villeneuve, Mika Salo, Johnny Herbert, Panis, Hakkinen i Brundle.

Potem tor wysechł na tyle, że można było założyć slicki. Ponieważ powstrzymywani przez Irvine’a kierowcy jechali jeden za drugim w bliskich odległościach, ten który najlepiej wybrał moment zjazdu, mógł wiele zyskać. Panis wykorzystał gapiostwo innych, przesuwając się aż na czwartą pozycję. Hill zjechał wcześniej niż Alesi i zademonstrował o ile szybsze są slicki wyprzedzając go na podjeździe Beau Rivage.

Warunki nadal były trudne, o czym przekonał się Brundle, rozbijając samochód w zakręcie Massenet. Po jego odpadnięciu stawka wyglądała następująco: Hill, Alesi, Irvine, Panis, Coulthard, Herbert, Villeneuve, Salo, Hakkinen, Frentzen.

Irvine zjechał do boksu po slicki w idealnym momencie i miał nad Panisem przewagę kilku sekund, ale zaczęła ona szybko topnieć, kiedy Francuz, nie powstrzymywany przez nikogo, pokazał swoją siłę, wykręcając najszybsze okrążenie. Okrążenia Panisa były o 2 sekundy szybsze od prowadzącego Hilla.

Wkrótce Panis dogonił Irvine’a i długo nie dał się blokować. Brutalnie przecisnął się po wewnętrznej Loews niemal wpychając Irlandczyka  w barierę. Dzisiaj takie zachowanie powoduje dochodzenie i karę przejazdu przez boksy, wtedy nazywano je odważnym manewrem wyprzedzania. Na półmetku wyścigu Panis niespodziewanie znalazł się więc na trzecim miejscu.

Irvine zdołał wyhamować przed barierą, ale zgasił silnik. Udało mu się jednak odpalić samochód i po wizycie w boksie i zmianie uszkodzonego przedniego skrzydła kontynuował wyścig. Znalazł się znowu tuż przed Panisem, mając do niego dwa okrążenia straty. Wizyta w boksie trwała tak długo, gdyż trzeba było na nowo zapiąć Irvine’a w pasy bezpieczeństwa, które odpiął kiedy przez chwilę myślał, że wyścig się dla niego zakończył. Panis, w czasie gdy Irvine stał w boksie, zdążył wykręcić następne najszybsze okrążenie, ciągle będąc o dwie sekundy szybszy niż Hill, który spokojnie kontrolował tempo na czele stawki mając prawie trzydzieści sekund przewagi and Alesim.

To była najlepsza szansa w karierze Hilla, by wygrać wyścig w Monako, który jego ojciec wygrywał pięć razy. Niestety nie było mu to dane. Na 41 okrążeniu jego silnik eksplodował w tunelu. Trudno o gorszy moment na pierwszą awarię w tym sezonie. To otworzyło przed Alesim szansę na wygranie drugiego wyścigu w karierze i pierwszego dla Benettona.

Panis nadal był najszybszy na torze, ale stracił sporo czasu, kiedy wpadł w poślizg, najprawdopodobniej na oleju pozostawionym przez Hilla.

Od tego momentu wydawało się, że Alesi ma zwycięstwo w kieszeni. Francuz zdążył zjechać na tankowanie i wyjechał ciągle 11 sekund przed Panisem. Jednak nie byłą to jego ostatnia wizyta w boksie. Na 59 okrążeniu zjechał ponownie skarżąc się na problemy z samochodem. Wymieniono mu opony, ale to nie one były przyczyną. Okrążenie później Alesi musiał wycofać się po awarii zawieszenia.

Od tego momentu Panis skupił się na kontrolowaniu jadącego na drugim miejscu Coultharda. Nie był to jednak koniec akcji na torze. Ta została zapewniona przez jadącego w Forti i wiele razy zdublowanego Lucę Badoera, który nie zauważył Jacquesa Villeneuve’a i wyeliminował siebie i mającego wyjątkowo słaby weekend Kanadyjczyka z Grand Prix Monako, zmniejszając liczbę ocalałych samochodów do siedmiu.

Na 7 minut przed końcem wyścigu zadanie Panisa stało się trochę trudniejsze, zaczął bowiem padać deszcz. Wtedy liczba samochodów, które dojechały do mety została jeszcze zmniejszona przez Eddiego Irvine’a. Irlandczyk obrócił swój bolid i za nim zdążył pojechać dalej nie ostrzeżeni przez żółte flagi dwaj Finowie, Salo i Hakkinen, którzy walczyli z sobą przez cały wyścig, wjechali w niego. Tym sposobem Heinz-Harald Frentzen znalazł się na czwartym miejscu za Herbertem, co oznaczało rekordową zdobycz punktową dla Saubera. Frentzen zresztą też nie przekroczył linii mety. Nie mając już nikogo za sobą pojechał prosto do boksu.

Olivier Panis minął metę jako pierwszy. Całkowicie zasłużył na to zwycięstwo. Nie tylko zdołał uniknąć kłopotów, ale dorównywał szybkością Alesiemu i Hillowi oraz pokazał kilka bardzo odważnych manewrów wyprzedzania. Niestety było to jego jedyne zwycięstwo w F1. To jeden z kierowców, którzy mogliby osiągnąć znacznie więcej gdyby ich kariera potoczyła się inaczej.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race