Michael Schumacher wygrał cztery pierwsze wyścigi sezonu 1994, ale paradoksalnie to piąty wyścig, czyli pierwszy, którego nie wygrał wzbudził największe zachwyty i spowodował uznanie go następcą zmarłego miesiąc wcześniej Ayrtona Senny.

Był to bardzo trudny czas dla F1. Echa tragicznego Grand Prix San Marino, a także poważnego wypadku Karla Wendlingera w Monako zdominowały przygotowania do następnego wyścigu. Jeszcze w Monako zdecydowano, że już w Barcelonie samochody będą miały zredukowaną o 15% siłę docisku, za pomocą zmniejszenia dyfuzora oraz przednich skrzydeł. Na Grand Prix Kanady zaplanowano dalszą część zmian. Sauber nie czekał i już w Hiszpanii podwyższył ścianki kokpitu, do wysokości, która miała się stać obowiązkowa dopiero dwa lata później.

Tak szybkie zmiany w konstrukcji samochodu były bardzo ekstremalną reakcją, o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Przed sezonem 1994 zakazano aktywnego zawieszenia i kontroli trakcji, co sprawiło, że samochody stały się znacznie trudniejsze w prowadzeniu. Dodatkowe zmiany w trakcie sezonu mogły powodować spotęgowanie tego problemu. Potwierdzenie tych obaw przyszło jeszcze przed wyścigiem w Hiszpanii. Pedro Lamy podczas testów w Silverstone miał bardzo poważną kraksę, która wykluczyła go z reszty sezonu.

Grand Prix Hiszpanii było pierwszym, kiedy świeżo reaktywowana przez kierowców GPDA dokonała inspekcji toru, szybko dochodząc do wniosku, że na bardzo szybkim zakręcie Nissan pobocze jest zdecydowanie za wąskie. W tak krótkim czasie nie pozostawało nic innego jak postawić prowizoryczną i robiącą absurdalne wrażenie szykanę z opon. Pomimo tych zabiegów, fatalny dla bezpieczeństwa F1 miesiąc nie chciał się skończyć. Podczas sobotniego treningu, zastępujący tragicznie zmarłego Rolanda Ratzenbergera w zespole Simtec, Andrea Montermini stracił panowanie nad samochodem przy wejściu na długą prostą i wpadając w poślizg skręcił w stronę bariery, uderzając w nią pod wyjątkowo niekorzystnym kontem. Bariera z opon zapobiegła kolejnej tragedii, ale wypadek i tak wyglądał fatalnie. Ze złamaniami obu stóp Montermini został kolejnym zawodnikiem, dla którego sezon się skończył. Skończyła się też jedna z najkrótszych karier w F1. Niezwykle pechowy Włoch zdążył zaliczyć jedynie piątkowe kwalifikacje.

Nie był jedyną nową twarzą. Testowy kierowca Williamsa David Coulthard dostał w Hiszpanii szansę debiutu. Sprawiło to, że obaj zawodnicy Williamsa byli byłymi testowymi kierowcami zespołu, którzy dostali promocję mimo małego (Damon Hill), bądź żadnego (Coulthard) doświadczenia w wyścigach F1. Wśród czołowych teamów był to w owym czasie absolutny ewenement.

Schumacher wygrał kwalifikacje zdecydowanie. Drugi był Hill, który jednak był tylko nieznacznie szybszy od rewelacyjnego Miki Hakkinena w McLarenie. Kierowcy Ferrari niespodziewanie zostali wyprzedzeni przez JJ Lehto i Rubensa Barrichello.

Wyścig zgodnie z oczekiwaniami zaczął się popisem Schumachera, który zyskał od początku sporą przewagę, ale szybko zaczął mieć problemy ze skrzynią biegów. W końcu pozostał mu jedynie piąty bieg, co biorąc pod uwagę, że do końca pozostało mu kilkadziesiąt okrążeń i dwa pitstopy, mogłoby go skłonić do wycofania się z wyścigu. Schumi jednak ani myślał się poddawać. Mimo że został wyprzedzony przez Hilla, zdołał przetrwać oba pitstopy i niespodziewanie zaczął uzyskiwać całkiem konkurencyjne czasy jadąc wyłącznie na piątym biegu. Niemiec mówił później, że przydało mu się doświadczenie z czasów jazdy w wyścigach długodystansowych dla Saubera. Niewątpliwie tak szybkie i skuteczne dostosowanie stylu jazdy pokazywało spokój, inteligencję i umiejętności cechujące największych.

Schumacher dojechał drugi, ale zrobił większe wrażenie niż którymkolwiek ze swoich dotychczasowych sześciu zwycięstw. Tego typu cudów spodziewano się dotychczas tylko po jednym zawodniku. Był nim oczywiście Ayrton Senna. Od jego śmierci panowało bezkrólewie. Na starcie Grand Prix Hiszpanii nie stanął żaden mistrz świata. Nikt w stawce nie wygrał w swojej karierze więcej niż ośmiu wyścigów. Teraz jednak Schumacher udowodnił to, co mówiono o nim od czasu jego debiutu w F1. Udowodnił, że jest wyjątkowym kierowcą, który może przejść do historii jako jeden z największych.

Schumacherowi w utrzymaniu drugiego miejsca pomogły też problemy innych. Seria awarii technicznych i błędów czołowych zawodników umożliwiła Markowi Blundell’owi zajęcie trzeciego miejsca. Było to pierwsze od trzech lat podium dla Tyrrella i jak się okazało ostatnie w historii tego niezwykle zasłużonego dla F1 zespołu. Dopiero czwarty dojechał Jean Alesi w Ferrari. Wcześniej z wyścigu odpadali kolejno Gerhard Berger, Coulthard, Barrichello, Hakkinen, Lehto i Martin Brundle.

Zwycięstwo Hilla było niesłychanie ważne dla morale jego zespołu,  pozwoliło otrząsnąć się po tragicznej śmierci Senny i ponownie stanąć do walki o zwycięstwo. W boksie Williamsa panowało trudne do opisania wzruszenie. Team od początku sezonu musiał sobie poradzić z ogromnymi problemami z samochodem i wykonać ogromną pracę, dodatkowo obciążony ogromną tragedią. Teraz wreszcie powrócili na najwyższy stopień podium.

Zarówno sukces Williamsa jak i występ Schumachera pozwolił Formule 1 na nowy początek. Rozpoczynał się nowy rozdział w historii F1, którego głównymi bohaterami mieli być Schumacher i Hill oraz ich zacięta rywalizacja.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race