Słynne wyścigi: Grand Prix Turcji 2020

To miał być wyścig, w którym Lewis Hamilton zdobędzie swoje siódme mistrzostwo świata, wyrównując rekord Michaela Schumachera. Jak dotąd sezon 2020 upływał pod znakiem jego totalnej dominacji i nikt nie przypuszczał, że odniesienie zwycięstwa w Grand Prix Turcji może być dla Lewisa tak trudnym zadaniem.

Hamilton wygrał dziewięć z pierwszych trzynastu wyścigów i bardzo szybko rozwiał nadzieje potencjalnych konkurentów do tytułu, Maxa Verstappena i Valtteriego Bottasa. Ten sezon to był jego jeden wielki popis. Dobry wynik w Turcji, gwarantował mu mistrzostwo.

Grand Prix Turcji było rozgrywane w połowie listopada i warunki na torze zaskoczyły kierowców. Nie chodziło tylko o zimno i deszcz, którego wcześniej podczas Grand Prix F1 w Turcji nie widziano. Padało przez cały weekend, ale deszcz nie był intensywny. Największym problemem był świeżo położony asfalt, który w tych warunkach zaczął przypominać taflę lodu.

Od początku weekendu widać było, że Mercedes nie będzie miał łatwo, co było szansą dla świętującego trzysetne Grand Prix Red Bulla. Max Verstappen szybko wyrósł na faworyta weekendu i wszystko układało się dla niego idealnie aż do Q3, kiedy zespół Racing Point, postanowił założyć swoim kierowcom opony przejściowe. Dotąd używano tylko opon deszczowych.

Racing Point, wobec słabszej formy Mercedesa, stał się głównym konkurentem Red Bulla i zaryzykował. Sergio Perez natychmiast pobił czas Verstappena, w związku z tym Holendra wezwano do boksu, mimo że był na okrążeniu, na którym pewnie zmierzał po najszybszy czas. Gdy Max powrócił na tor, nie mógł znaleźć odpowiedniej przyczepności na nowym zestawie opon. Ostatecznie wyprzedził Pereza, ale drugi z zawodników Racing Point Lance Stroll, który już wcześniej udowadniał, że na mokrym torze jest jednym z najlepszych, wywalczył swoje pierwsze pole position w F1.

Hamilton był szósty, a Bottas dziewiąty. Słabsza forma Mercedesów, a także McLarena, którego zawodnicy nie weszli nawet do Q3 dała szansę kierowcom Renault i Alfa Romeo, którzy startowali z pierwszej dziesiątki. Zawiedzeni byli kierowcy Ferrari, którzy widzieli w tym wyścigu szansę na dobry wynik w tym bardzo trudnym dla nich sezonie. Nie udało się im jednak dostać do Q3.

W niedzielę warunki były równie trudne co w sobotę. George Russell i Antonio Giovinazzi zaliczyli kontakt z barierą, jeszcze zanim dojechali na pola startowe.

Start oznaczał kolejne złe wieści dla Verstappena. Max bardzo niemrawo ruszył z miejsca, podobnie jak Alex Albon w drugim Red Bullu, który startował z czwartej pozycji. Przed pierwszym zakrętem, oprócz zawodników Racing Point wyprzedziły ich także samochody Renault i Mercedesa oraz Sebastian Vettel. Seb po raz pierwszy od Grand Prix Węgier zakwalifikował się wyżej niż jego partner z zespołu Charles Leclerc, miał też znacznie lepszy start.

Hamilton widział, że słaby start Red Bulli daje mu szansę i bardzo ryzykownym manewrem zaatakował po wewnętrznej oba samochody Renault. Daniel Ricciardo odbił w prawo, by zrobić Lewisowi miejsce, ale tam był już jego zespołowy partner Esteban Ocon. Ricciardo zahaczył o tylne koło Francuza, który wykonał piruet tuż przed samochodem Bottasa. Fin, hamując, również wpadł w poślizg. To zdarzenie, oraz druga kolizja między Bottasem i Oconem, która nastąpiła chwilę później, wyeliminowało obu zawodników z walki o punkty. Ricciardo również stracił kilka pozycji.

Największym zwycięzcą zamieszania na pierwszym zakręcie wydawał się jego sprawca, Hamilton, który był teraz trzeci, za zawodnikami Racing Point. Jednak Lewis jeszcze na pierwszym okrążeniu popełnił błąd i stracił trzy pozycje. Kolejność Stroll, Perez, Vettel, Verstappen, Albon, Hamilton, Ricciardo utrzymywała się przez kilka okrążeń.

Na końcu siódmego okrążenia, będący daleko poza pierwszą dziesiątką, Leclerc postanowił zaryzykować i zjechał do boksu po opony przejściowe. To natychmiast okazało się dobrym posunięciem. Inni podążyli jego śladem.

Verstappen zjechał okrążenie później niż Vettel i dzięki temu zyskał pozycję. Jego świetne tempo, gdy nikt go nie blokował, było ewidentne i stał się natychmiast poważnym zagrożeniem dla Pereza. Na Vettela naciskał teraz Hamilton, który znalazł się przed Albonem.

Albon jak dotąd miał bardzo rozczarowujący sezon, ale w tych warunkach znalazł tempo i poczuł, że ma szansę na pierwsze podium, a może nawet zwycięstwo. Szybko poradził sobie z Vettelem oraz Hamiltonem i znalazł się na trzecim miejscu, kiedy Verstappen obrócił się, po tym jak podjął zdecydowanie zbyt duże ryzyko atakując Pereza. Max zniszczył opony i udał się do boksu. Po wyścigu okazało się, że niesymetrycznie ustawione przednie skrzydło było powodem jego problemów z przyczepnością.

Teraz problemy dopadły, jak dotąd spokojnie kontrolującego wyścig kilka sekund przed Perezem, Strolla.  Kanadyjczyk na 17 okrążeniu uszkodził przednie skrzydło i od tej pory radził sobie coraz gorzej. Perez, Albon, Vettel i Hamilton zaczynali teraz powoli się do niego zbliżać.

Po 30 okrążeniu zaczęła się kolejna seria pit stopów, którą ponownie rozpoczął Leclerc. Monakijczyk tym manewrem wskoczył do czołówki, natomiast ci, którzy ociągali się ze zmianą stracili. Alex Albon wypuścił potencjalne zwycięstwo z rąk, kiedy obrócił się na mocno już zużytych oponach, podarowując trzecie miejsce Hamiltonowi.

Najwięcej stracił jednak zespół Racing Point, ociągający się ze zmianą, czekając aż warunki umożliwią założenie slicków. Deszcz nie padał, ale tor wciąż był bardzo śliski. Gdy Stroll w końcu skapitulował i udał się po kolejny zestaw opon przejściowych, od wielu okrążeń nie miał już tempa, podczas gdy inni ścigali go na świeżych oponach. Tuż za nim byli już Perez i Hamilton. Lewis wiedział, że to jest moment, na który cierpliwie czekał i krótko po tym jak Stroll zniknął w alei serwisowej, objął prowadzenie, wyprzedzając Pereza.

Stroll spadł za Verstappena, a wkrótce wyprzedzili go także Vettel, Leclerc, Albon i Carlos Sainz. Hamilton i Perez doszli do wniosku, że na decyzję o zmianie opon jest za późno i postanowili dotrwać do końca bez kolejnego pit stopu.

Trzeci Verstappen również miał już dosyć zużyte opony i szybko padł łupem zawodników Ferrari, którzy po słabych kwalifikacjach w wyścigu, dzięki świetnemu pierwszemu okrążeniu Vettela i odważnej taktyce Leclerca, znaleźli się w pozycji, w której w końcu mogli pokazać potencjał swojego samochodu w tych wyjątkowych warunkach. Leclerc, który na początku długo jechał na czternastym miejscu, był jak dotąd prawdziwą gwiazdą tego wyścigu. Wyprzedził Vettela i szybko zbliżał się do Pereza.

Jednak z każdym okrążeniem stawało się coraz bardziej jasne, kto będzie zwycięzcą w tym wyścigu. Po chaotycznym pierwszym okrążeniu Hamilton jechał spokojnie, konsekwentnie i bezbłędnie. Nie forsował tempa, nie ryzykował bez potrzeby. Gdy inni popełniali błędy, on czekał na swoją okazję. Teraz, gdy w końcu wyszedł na prowadzenie, nie bał się zakwestionować taktyki Mercedesa i wygrał na tym. Stratedzy chcieli, by zjechał na drugą zmianę opon, ale Lewis był pewny, że uda mu się zdobyć zwycięstwo, pozostając na torze.

Na ekstremalnie śliskiej nawierzchni radził sobie lepiej niż ktokolwiek. Jedynym co mogło go pozbawić zwycięstwa był deszcz. Gdyby zaczęło znów padać, jego zużyte opony z pewnością by sobie nie poradziły. Mechanicy byli gotowi na jego przyjęcie, ale Hamilton nie zjechał do boksu. Deszcz nie spadł i stało się jasne, że ten dzień przejdzie do historii F1 jako wielki tryumf Lewisa. Ostatecznie jego przewaga na mecie wyniosła prawie trzydzieści sekund. Wygrywając swój dziesiąty wyścig w sezonie, Hamilton zapewnił sobie siódmy tytuł mistrzowski w karierze.

Drugim bohaterem wyścigu miał być Leclerc. Po genialnym występie przedarł się na podium i na ostatnim okrążeniu walczył z Perezem o drugie miejsce. Gdy naciskany przez niego Meksykanin popełnił błąd i wyjechał poza tor, wydawało się, że nic nie odbierze mu doskonałego rezultatu. Jednak Checo ciągle był tuż za nim na dojeździe do ostatniej szykany, szykując się do manewru wyprzedzania. Chcąc się obronić, Leclerc zjechał do wewnętrznej z idealnego toru jazdy, zapominając na moment jak tam jest ślisko. Hamując, natychmiast zablokował koła i cudem uratował się przed wypadnięciem z toru. Wyprzedził go przez to nie tylko Perez, ale też Vettel, który ścigał Meksykanina aż do linii mety, ostatecznie zadowalając się trzecim miejscem. To było jego pierwsze podium i zdecydowanie najlepszy występ w bardzo nieudanym dla niego sezonie. Perez również zaliczył swoje pierwsze podium i wyszedł na czwarte miejsce w klasyfikacji kierowców. Nieźle jak na kierowcę, który wciąż nie miał kontraktu na następny sezon i przygotowywał się na rok przerwy.

Leclerc z trudem obronił się przed Sainzem, innym zawodnikiem, który pojechał tego dnia świetny wyścig. Zawsze wymagający wobec siebie Charles był wyjątkowo wściekły. Stanowczo zaprzeczył, gdy jego inżynier pochwalił go za świetny występ. Dopiero za Sainzem finiszowały ostatecznie Red Bulle. Verstappen właśnie w wyścigu, w którym był faworytem, po raz pierwszy w sezonie finiszował poza podium. Dla Red Bulla ten wyścig był bolesna porażką.

Hamilton na mecie dedykował zwycięstwo wszystkim, którzy marzą o niemożliwym, podkreślając jak trudna była jego droga w początkach kariery, która doprowadziła go do bezprecedensowych w historii F1 wyników. Zostałby mistrzem, nawet gdyby nie ukończył wyścigu, ale interesowało go tylko zwycięstwo. Wygrał swój siódmy tytuł zwycięstwem, które zawdzięczał swoim umiejętnościom, w wyścigu, w którym Mercedes wcale nie był stuprocentowym faworytem.

Miarą jego dominacji było zdublowanie zespołowego partnera. Bottas miał koszmarny weekend i podczas wyścigu obrócił się wiele razy, by skończyć na czternastym miejscu. Ogromny kontrast z Hamiltonem, który wywalczył swoje siódme mistrzostwo w lepszym stylu, niż jakiekolwiek z wcześniejszych.

To był dla niego wyjątkowy sezon. Nie tylko sezon dominacji na torze, ale tez rok, w którym pojawił się w masowej świadomości jako aktywista, dopingujący świat Formuły 1 do zaangażowania się w walkę z rasizmem. To też sezon, w którym światu objawił się jego ikoniczny czarny Mercedes. To wszystko tylko wzmocniło jego status globalnej gwiazdy, której odziaływanie wychodzi daleko poza F1. 

Redakcja

Tomasz Kubiak
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Kamil Topczewski
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki
Gabriela Skoczylas
Zuzanna Kurek
Adrian Kleć
Jakub Cieciura
Julia Trusewicz

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race cyrkf1 feeder league