Ten wyścig to pojedynek dwóch zaprzysięgłych wrogów w takich samych samochodach i legendarna pogoń Nigela Mansella. To także chyba najbardziej pamiętny manewr wyprzedzania w historii toru Silverstone.

Od sezonu 1987 Silverstone miał być jedynym miejscem rozgrywania brytyjskiego Grand Prix. Dotychczas wymieniał się miejscami z Brands Hatch. Przed wyścigiem tor przeszedł przebudowę. Pojawiła się nowa szykana przed zakrętem Woodcote, krytykowana przez część zawodników. Był to zdecydowanie najwolniejszy fragment toru, kłócący się z jego dotychczasowym charakterem. Wcześniej był to najszybszy tor w kalendarzu.

To właśnie ta szykana pokonała Mansella w decydującym momencie kwalifikacji. Nigel hamował za późno i obrócił się. Ten błąd zepchnął go na drugie miejsce za Nelsonem Piquetem. To miał być bezpośredni pojedynek dwóch wielkich rywali. Na szybkim Silverstone Williamsy miały ogromną przewagę nad konkurencją.

Mansell był już wtedy uwielbiany przez angielskich kibiców, przekonanych, że, po pechowej porażce rok wcześniej, w tym sezonie zdobędzie swój pierwszy tytuł. Tydzień wcześniej wygrał we Francji, gdzie Piquet zaliczył słaby występ, po którym James Hunt zalecał mu przejście na emeryturę. Brazylijczyk był pod presją, ale robił wszystko, by wywrzeć presję także na Mansellu. Piquet nie wahał się posunąć do obrażania Anglika i jego żony. Temperatura rywalizacji nie mogła być wyższa.

Alain Prost niespodziewanie wygrał start, ale nie był w stanie utrzymać się przed Williamsami nawet przez jedno okrążenie. Mansell trzymał się blisko Piqueta, ale po zbyt gwałtownym hamowaniu zaczął odczuwać wibracje, które szybko stały się niemożliwe do zniesienia. Mansell z trudem utrzymywał się na torze w szybkich zakrętach i tracił coraz więcej do lidera. Nie miał innego wyjścia, tylko zmienić strategię. Większość kierowców przejechała ten wyścig bez pit stopu, ale Anglik musiał zjechać na trzydziestym piątym okrążeniu.

Dla wykończonego wibracjami Mansella nowe opony były ogromna ulgą. Od razu znalazł świetne tempo i zaczął zbliżać się do Piqueta. Jechał na granicy, tak jak jedzie się na ostatnim okrążeniu w kwalifikacjach. Doping angielskich kibiców i napędzana niechęcią do Piqueta żądza zwycięstwa przed własną publicznością pchały go do przodu.

Mansell na 30 okrążeń przed końcem miał pół minuty straty. Na 23 okrążenia przed końcem 24 sekundy straty. Dziesięć okrążeń przed końcem różnica wynosiła 7,6 sekund. Pogoń Mansella we wspaniałym Williamsie FW11B, który był prawdziwym uosobieniem ery turbo, wyglądała spektakularnie i kibice wstawali z miejsc, by go dopingować.

Wtedy jednak zespół polecił Mansellowi zwolnić. Według ich kalkulacji, jeśli utrzymałby dotychczasowe tempo, nie starczyłoby mu paliwa, by dojechać do mety. W tamtym sezonie ilość paliwa była ograniczona, by nieco obniżyć przerażającą moc silników turbo. Mansell zignorował polecenia zespołu. Nie byłby sobą, gdyby w tej sytuacji nie podjął ryzyka. Był już bardzo blisko Piqueta i wiedział, że będzie miał szansę go wyprzedzić.

Nigel wiedział, że musi być perfekcyjny. Gdy zbliżał się do Piqueta starał się zapamiętać gdzie jest szybszy i szczegółowo zaplanować atak. Ten nastąpił trzy okrążenia metą. Na poprzednim kółku Mansell nie był dostatecznie blisko i odpuścił. Nieudana próba oznaczałaby odkrycie kart. Nigel wiedział, że będzie miał tylko jedna szansę.

Na prostej Hangar przed zakrętem Stowe nastąpił ten moment. Mansell obserwował Piqueta, który jechał środkiem toru starając się zablokować atak. Gdy Brazylijczyk spojrzał w lusterko, Nigel zamarkował atak od zewnętrznej i gdy Nelson zareagował, natychmiast przeskoczył na wewnętrzną, momentalnie znajdując się obok niego. Piquet starał się ratować sytuację, samochody niemal zetknęły się kołami, ale z zakrętu pierwszy wyjechał Mansell. Na trybunach zapanowało kompletne szaleństwo.

Pozostawała jednak jeszcze kwestia paliwa, o czym kibice nie mogli wiedzieć. Wyścig mógł skończyć się ogromnym rozczarowaniem. Wskaźnik paliwa pokazywał, że bak jest pusty. Auto jakimś cudem jednak jeszcze jechało. Najprawdopodobniej przyczyną było ustawienie samochodu Mansella na nieco mniejszy docisk niż Piqueta, co zmniejszyło zużycie paliwa. Mansell przy szalonym aplauzie kibiców, przekroczył linię mety na pierwszym miejscu.

Samochód wyzionął ducha dopiero podczas rundy honorowej. Kibice otoczyli unieruchomiony bolid. Nigel poinstruował fanów, że nie mogą uszkodzić samochodu, bo to mogłoby spowodować dyskwalifikację. Kibice uszanowali jego prośbę otaczając samochód szpalerem i nie pozwalając nikomu go dotknąć. W tym momencie Mansell był prawdziwym królem Silverstone.

Ten wyścig był też tryumfem Hondy, której samochody, jedyny raz w historii, zajęły cztery pierwsze miejsca. Jednak Lotusy Ayrtona Senny i Satoru Nakajimy miały odpowiednio okrążenie i aż dwa okrążenia straty. Senna nadal prowadził w klasyfikacji o jeden punkt przed Mansellem i Piquetem, po dwóch wcześniejszych tryumfach na torach ulicznych, ale po Silverstone musiał widzieć, że na szybkich torach jego Lotus nie ma szans.

W wyścigu liczyło się tylko dwóch zawodników i jeden z nich potwierdził swoją supremację. Piquet na początku swojej przygody z Williamsem miał być numerem jeden, ale od wypadku na Imoli nie potrafił powrócić do dawnej formy. Po swojej pierwszej wygranej na Silverstone, zwłaszcza dla angielskich kibiców, Mansell stał się murowanym faworytem do tytułu.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race