Dakar 2021: Słodko-gorzki dzień Hondy

Trasa 10. etapu znów wiodła wśród niezwykłej scenerii i surrealistycznych chwilami krajobrazów wyrzeźbionych przez naturę w ciągu setek tysięcy lat. Zgodnie z oczekiwaniami nawigacja była w środę ogromnym wyzwaniem. Duże straty poniósł walczący o zwycięstwo Sam Sunderland, ale wydarzeniem dnia był dramat lidera klasyfikacji motocyklistów „Nacho” Cornejo, który wycofał się z rajdu.

Dzień w skrócie

Motocykliści Hondy zajęli trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji jednośladów (1. Brabec, 2. Barreda, 3. Benavides), ale zespół stracił prowadzącego w rajdzie Jose Ignacio Cornejo, który przewrócił się na odcinku specjalnym i został zabrany z mety przez służby medyczne. Ricky Brabec awansował na drugie miejsce i na dwa dni przed końcem rajdu traci do lidera – Kevina Benavidesa, swojego kolegi z zespołu zaledwie 51 sekund! Trzeci, Sam Sunderland (KTM) ma 10’36 min straty do lidera. Nasz jedyny pozostały w stawce motocyklista – Konrad Dąbrowski wyraźnie się rozkręca. We wtorek zajął 28. miejsce, co jest jego najlepszym wynikiem do tej pory i awansował na 30. pozycję.

Pablo Copetti był najszybszy na trasie w kategorii quadów, ale po 5-minutowej karze spadł na czwarte miejsce, a zwycięzcą etapu został Italo Pedemonte. Szósty był Kamil Wiśniewski. Manuel Andújar pozostaje liderem, a zawodnik Orlen Teamu utrzymał szóstą pozycję w klasyfikacji, pierwszą w klasie 4x4.

Yazeed Al-Rajhi wygrał odcinek, jadąc końcowe 30 km z przebitą oponą. Drugi na mecie Nasser Al-Attiyah odrobił do trzeciego Stephane’a Peterhansela tylko 49 sekund. Francuz ma nadal ponad 17 minut przewagi nad Katarczykiem. Kuba Przygoński i Timo Gottschalk z Orlen Teamu przyjechali na metę na piątej pozycji i utrzymali czwarte miejsce w klasyfikacji, powiększając przewagę nad Nani Romą, który był w środę dziesiąty.

Siergiej Karjakin wygrał w kategorii lekkich pojazdów, a także w klasie T4. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk z zespołu Energylandia Rally Team zajęli znakomite trzecie miejsce, Marek Goczał i Rafał Marton – ósme, a Aron Domżała i Maciej Marton dziewiąte. Domżała nadal zajmuje po etapie najniższy stopień podium, ścigany przez czwartego – Michała Goczała, a jego brat jest ósmy. Liderem jest „Chaleco” López przed Austinem Jonesem.

Czech Martin Macik powtórzył wtorkowy sukces i wygrał etap w kategorii ciężarówek, ale trzy załogi Kamazów nadal okupują wszystkie miejsca na podium. Prowadzi Sotnikow przed Szibałowem i Mardiejewem.

Wynik dnia

Ubiegłoroczny zwycięzca Dakaru w kategorii motocykli Ricky Brabec jedzie w tym roku ze zmiennym szczęściem. Po pechowej pierwszej części rajdu, na półmetku był dopiero trzynasty ze stratą prawie 20 minut do lidera. Od tamtej pory wygrał dwa z czterech odcinków, był najszybszy także w środę na trasie do Al-Ula. Pozostałe etapy ukończył w czołowej trójce i znów liczy się w walce o wygraną.

Dramat dnia

Fani “Nacho” Cornejo w Chile zapewne już mrozili szampana. Ich 26-letni bohater był bardzo blisko zwycięstwa w Dakarze. Miał ponad 11 minut przewagi nad najbliższym rywalem na 3 etapy przed metą. Nawet po wypadku, mieszkańcy Iquique, skąd pochodzi, odetchnęli z ulgą, gdy kierowca Hondy powrócił na trasę. Niestety, wskutek wypadku stracił prowadzenie w rajdzie, a potem był zmuszony wycofać się z rajdu, gdy stracił przytomność na mecie.

Liczba dnia: 7

Siergiej Karjakin odniósł swoje poprzednie zwycięstwo na odcinku specjalnym w 2019 roku. Dziś wygrał po raz pierwszy od tamtej pory i został siódmym zwycięzcą etapowym w tym roku w kategorii pojazdów lekkich. Tegoroczna edycja obfituje w rekordy i historyczne wydarzenia. Wcześniej Cristina Gutiérrez jako pierwsza od 2005 roku kobieta wygrała etap, a 18-letni Seth Quintero został najmłodszym zwycięzcą odcinka w historii Dakaru.

Dakar Classic, czyli zatrzymane w kadrze…

Juan Donatiu i Pere Serrat Puig jadą w Dakar Classic samochodem Mitsubishi Montero, którym w 2005 startowały Julia i Beatriz García, jedyna wówczas całkowicie damska załoga, która zgubiła się w Mauretanii. Tym razem hiszpański duet podróżuje niemal bez problemów i zajmuje drugą pozycję.

Wypowiedź dnia:

Kuba Przygoński (Orlen Team): „Bardzo szybki etap, bez przebitych opon pozwolił nam odrobić wczorajsze straty. Początkowo jechaliśmy w gęstym kurzu, bo wyprzedzaliśmy rywali, ale na kolejnych odcinkach mieliśmy już bardzo dobre tempo. Jutro bardzo długi odcinek, bo będzie miał ponad 500 kilometrów, więc wszystko na to wskazuje, że na pewno będzie to trudny etap".

Aron Domżała (Monster Energy): „Siedem minut straty do lidera. Nie najgorzej, ale to już trzeci dzień z rzędu, kiedy nie możemy przejechać czysto odcinka. Na początku mały błąd nawigacyjny, a potem kapeć okazały się kosztowne z perspektywy wyniku etapowego. Staraliśmy się odrabiać potem stracone minuty, ale udało się urwać tylko kilkadziesiąt sekund. Mam nadzieję, że jutro utrzymamy koncentrację, wrócimy na właściwe tory i zaliczymy tym razem naprawdę dobry oes”.

Michał Goczał (Energylandia Rally Team): „Szczęśliwy dzień dla nas, nie mieliśmy żadnych przygód. Mistrzowska nawigacja w wykonaniu mojego pilota, w jednym miejscu Szymon poprowadził mnie taką drogą, że wyprzedziliśmy chyba ze 4 Can-Amy. Jechaliśmy bardzo bezpiecznie. Przyjęliśmy taką strategię, aby uważać na kamieniach i nie powtórzyć przygód z 9. etapu. W miejscach, gdzie to było możliwe wciskałem gaz w podłogę. Jesteśmy na mecie z bardzo dobrym wynikiem, jesteśmy bardzo zadowoleni!”

Szymon Gospodarczyk (Energylandia Rally Team): „Dzisiaj cały dzień szło nam bardzo dobrze. Jechaliśmy delikatnie po kamieniach, a w partiach, gdzie można przycisnąć – pełnym gazem. Myślę, że to jest recepta na dobre wyniki w Dakarze. Mieliśmy dziś kilka „momentów”, uderzyliśmy gdzieś spodem i urwaliśmy płytę pod silnikiem. Potem spod kół ciężarówki poleciały na nas kamienie, które rozerwały nam kable od intercomu. Przed neutralizacją czołówka naszej stawki się zgubiła, my dzisiaj tego uniknęliśmy, nawigacyjnie było bezbłędnie”.

Marek Goczał (Energylandia Rally Team): „Na początku jechało się nam bardzo dobrze, później mieliśmy przez chwilę problem z nawigacją i w tym czasie wyprzedziły nas Can-amy z zespołu Monstera. Później jechały za szybko, aby ich wyprzedzić, a za wolno, żeby jechać za nimi i w takim „zamieszaniu” dotarliśmy do mety. Końcówka odcinka była dla naprawdę odważnych. My byliśmy nastawieni na bardziej techniczną trasę, gdzie moglibyśmy powalczyć o jeszcze lepsze miejsce”.

Rafał Marton (Energylandia Rally Team): „Trudny odcinek dla nas, jechaliśmy cały czas w kurzu walcząc z innymi zawodnikami z klasy SSV. Widzieliśmy też, że za nami jedzie Michał z Szymonem i Aron Domżała z Maćkiem Martonem. Nie chcieliśmy ich blokować i to sprawiło, że nasza prędkość trochę spadła, ale cieszymy się, że jesteśmy na mecie”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race cyrkf1 feeder league