Podsumowanie sezonu 2022 w serii IMSA

Po raz ostatni w XXI wieku oglądaliśmy prototypy Daytona Prototype international. Po raz ostatni również poznaliśmy mistrza najwyższej kategorii IMSA w 2022 roku. Meyer Shank Racing #60 to zespół, który po raz ostatni dzierży koronę mistrza klasy DPi. Przyszły sezon to nowa klasa, nowe prototypy oraz jeden nowy tor.

Tom Blomqvist i Oliver Jarvis ostatnimi mistrzami DPi

Brytyjski duet kierowców Meyer Shank Racing #60 nie tylko wygrało sezon w 2022 roku. Łupem zawodników różowej Acury padły dwa wyścigi – 24h Daytona oraz Petit Le Mans. W pięciu zawodach duet Jarvis-Blomqvist stawała na drugim stopniu podium. Dla ekipy Meyer Shank Racing to pierwsze zwycięstwo od ponad roku (wówczas Mario Farnbacher i Matt McMurry jeździli Acurą NSX GT3 w 2020 roku), zaś w klasie prototypów to pierwszy triumf od czasów zwycięstwa Johna Pew, Oswaldo Negriego Juniora oraz Oliviera Pla w 2016 roku na Road Atlanta.

Rywalizacja toczyła się do samego końca – prototyp Wayne Taylor Racing #10 non stop walczył o zwycięstwo w całym cyklu, jednakże pech na Petit Le Mans oraz gorsze wyniki w innych wyścigach długodystansowych sprawiły, że drugi w stawce prototyp Acura #10 zajęła 2. miejsce. Kolejne dwa miejsca przypadły kierowcom Chip Ganassi Racing. Sébastien Bourdais i Renger van der Zande zajęli trzecie miejsce, zaś Alex Lynn i Earl Bamber – czwarte. Zeszłoroczny mistrz IMSA, Action Express Racing #31 z Pipo Deranim na czele, zajął piąte miejsce, nie wygrywając żadnego wyścigu w tym roku. Ostatni z zespołów, które regularnie startowali w całym sezonie IMSA jest JDC-Miller Motorsports #5 z Richardem Westbrookiem i Tristanem Vautierem. Co prawda kierowcy Cadillaca nie wygrali wyścigu w sezonie 2022, ale regularną jazdą sprawili, że znaleźli się na najniższym stopniu podium w punktacji długodystansowej. Pierwsze miejsce w tabeli Michelin Endurance Cup zajęli kierowcy Meyer Shank Racing #60, drugie zaś, zawodnicy Wayne Taylor Racing #10. Co ciekawie kierowcy prototypu #10 mieli tyle samo punktów, co #60, jednakże zaważyły tutaj końcowe rezultaty zawodów.

Pierwszy raz triumfatorem w klasie LMP2 został kanadyjczyk, John Farano. Kierowca Tower Motorsport by Starworks #8, zdecydowanie wyprzedził konkurentów. Drugiego Dwighta Merrimana i Ryana Dalziela pokonał o 116 punktów, zaś trzeci Steven Thomas z PR1/Mathiasen Motorsports #11, stracił 126 oczek. Choć Farano był najlepszy w całym sezonie w kategorii LMP2, to tytuł mistrzowski w klasyfikacji długodystansowej dzierżą od paru sezonów zawodnicy PR1/Mathiasen Motorsports. W tym roku, Mikkel Jensen, Ben Keating i Scott Huffaker wyprzedzili duet Louisa Delétraza, Johna Farano oraz Ruiego Andrade o 6 punktów. Trzecie miejsce zajął duński team, High Class Racing #20.

Zeszłorocznego tytułu w kategorii LMP3 nie obronił Gar Robinson z Riley Motorsports #74. Amerykanin w tym sezonie przegrał mistrzostwo na rzecz Jonathana Bennetta i Colina Brauna z Core Autosport #54. Rywalizacja w tym roku była zaciekła – trzecie miejsce zajął Garett Grist i Ari Balogh z JR III Motorsports #30, którzy do zeszłorocznego mistrza serii stracili 6 punktów. Dobrym rezultatem popisali się zawodnicy Sean Creech Motorsport #33, którzy wygrali 24-godzinny wyścig Daytona. W tym sezonie nieźle prezentował się również zespół Andretii Autosports #36, którzy wygrali kwalifikacje do Roar Before the 24 oraz wyścig Petit Le Mans. Mimo tego, że ekipa Riley Motorsports #74 nie obronił tytułu w klasyfikacji generalnej, to inaczej rzecz wygląda w klasyfikacji długodystansowej. Tutaj Gar Robinson w spółce z Felipe Fragą i Kay van Berlo zwyciężyli z 6-punktową przewagą nad Garettem Gristem.

Żadnych szans nie dał zespół Pfaff Motorsports #9 w klasyfikacji generalnej GTD Pro. Matt Campbell, Mathieu Jaminet oraz Felipe Nasr byli nie do pokonania w wyścigach sprinterskich, a także w zawodach długodystansowych. Łącznie Campbell i Jaminet zdobyli 3497 punktów, o ponad 200 więcej, niż Ben Barnicoat z Vasser Sullivan #14. Najniższy stopień podium zajęli triumfatorzy 12-godzinnego szlagiera na Sebring International Raceway. Ci jednak do fabrycznych kierowców Porsche stracili ponad 300 punktów. Pfaff Motorsports #9 na ostatnią rundę musiał po prostu wystartować, by być mistrzem debiutanckiego sezonu dla kategorii GTD Pro. W klasyfikacji długodystansowej wygrał zespół Risi Competizione, który co prawda nie zwyciężył żadnych zawodów IMSA, ale dzięki konsekwentnej jeździe, oraz dużemu szczęściu (ostatnie okrążenie 24h Daytona), sprawiło to, że amerykański zespół wystawiający Ferrari 488 GT3 wygrało tę klasyfikację Michelin Endurance Cup.

W klasyfikacji konstruktorów Porsche z około 180 punktową przewagą jest przed Lexusem oraz Chevroletem. Na dalszych miejscach znalazły się Aston Martin, BMW, Mercedes-AMG, Ferrari Lamborghini, a na ostatnim miejscu znalazła się Acura, która gościnnie pojechała w 12-godzinnym wyścig.

Rok temu Roman De Angelis wraz z Heart of Racing #23 zwyciężył w klasyfikacji sprinterskiej, w tym sezonie, kierowca z Windsor zwyciężył w „generalce”, wraz z ekipą HoR #27. W tej kategorii rywalizacja była najbardziej wyrównana – różnice między pierwszym, a trzecim różnica wynosiła zaledwie 38 punktów. W klasyfikacji sprinterskiej, kierowca Astona Martina z numerem #27 był blisko pierwszego miejsca, jednakże, to Bryan Seller oraz Madison Snow są triumfatorami WeatherTech Sprint Cup. Co ciekawe, kierowcy Paul Miller Racing #1, nie pojechali na 24-godzinny klasyk na Daytona International Raceway, ze względu na dostępność BMW M4 GT3, którym pojechali resztę sezonu. Z kolei mistrzem w klasyfikacji długodystansowej został zespół Optimum Motorsport #70 z Brendanem Iribe oraz Jordanem Pepperem, zdobywając aż 44 oczka. Dla porównania drudzy AF Corse #21 mieli 35 punktów.

Mimo, że zespół Heart of Racing #27 wystawiał Astona Martina, to mistrzem w klasyfikacji konstruktorów zostało BMW. Jest tak, ponieważ brytyjską markę reprezentował nie tylko zespół Heart of Racing, ale i Magnus Racing, a także Northwest AMR. BMW to występy głównie zespołów Turner Motorsports i Paul Miller Racing, którzy mieli lepsze pozycje uzyskane w wyścigach sprinterskich.

Nowości i pożegnania

Niewątpliwie nowością będzie pojawienie się prototypów LMDh, którzy będą mieli specjalne nazewnictwo, GTP, co w skrócie znaczy Grand Touring Prototype. To powrót do tradycji, ponieważ skrót GTP pojawił się w „złotej erze” serii IMSA od 1981 do 1993. Wówczas w tamtych czasach prototypy różnych producentów ścigało się na torach Północnej Ameryki, a także te prototypy były prekursorami w opracowaniu takich technologii jak ABS.

W latach 80. i wczesnych 90. XX w. ekipy stawiały na takie samochody jak Porsche 962, Jaguar XJR-12, March 83G, czy na Lolę T600. W 2023 roku pojawią się Porsche 963, Acura ARX-06, BMW M Hybrid V8 i Cadillac V-LMDh. W przyszłym sezonie zapowiada się spora ilość zgłoszeń prototypów GTP w IMSA na wyścigu 24-godzinnym na torze Daytona International Speedway. Pojawią się ponownie dwa prototypy Penske Motorsport, dwa zgłoszenia BMW przez Team Rahal Letterman Laningan, a także pojedyncze zgłoszenie Protonu Competition w GTP.

Nowych zgłoszeń, póki co, nie ma za wiele. Wiemy, że w klasie LMP2 w całym sezonie pojedzie zespół TDS Racing #11, który składać się będzie z byłych kierowców PR1/Mathiasen Motorsports. Zapowiada się też, że francuski zespół ma wystawiać jeszcze jeden prototyp Oreca 07.

Klasa LMP3 też nie jest bogato obsadzona – póki co wiemy, że będą dwa zgłoszenia zespołu JR III Racing. Co innego jest w kategorii GTD Pro i GTD.

W kategorii GTD Pro do ścigania jak co roku pojawią się zespoły Corvette Racing, Pfaff Motorsports #9, a także Risi Competizione #62. Nowością jest bez wątpienia ekipa Iron Lynx, która będzie wystawiać dwa samochody Lamborghini Huracan GT3 Evo 2. Zaskakuje też fakt, że w poprzednim sezonie numery 63 i 19 należały do samochodów TR3 Racing, który, póki co, to nie ma zapowiedzi pojawienia się w IMSA.

Po raz pierwszy również zobaczymy nowe Ferrari 296 GT3, które zastąpi model 488 GT3 Evo 2020. Zgłoszenia nowej 296 zobaczymy w GTD Pro, jak i w samej klasie GTD. Dla nowego modelu Ferrari, Roar Before the Rolex 24 i Rolex 24 at Daytona będzie debiutem wyścigowym na świecie.

Iron Dames pojawi się również w przyszłym sezonie IMSA. Włoski zespół nie będzie jednak jedyną ekipą z Europy w klasie GTD. Cetilar Racing powróci na Rolex 24 at Daytona w wyżej wspomnianym Ferrari 296 GT3. Poza tym z aktualnych zgłoszeń wiemy, że Turner Motorsports wystawi dwa BMW M4 GT3, a jednym z kierowców, będzie Robby Foley, wieloletni kierowca amerykańskiego teamu. Wright Motorsports stworzył kolaborację z VOLT Racing, a zawodnikami są Trent Hindman i Alan Brynjolfsson. Ten pierwszy był mistrzem w klasie GTD w 2019 roku, kiedy to jeździł w zespole Meyer Shank Racing, ten drugi z kolei wraz z Trentem zdobyli tytuł IMSA Michelin Pilot Challenge w klasie Grand Sport w tym roku.

Pojawiły się też zmiany w przepisach. Pierwszą znaczącą zmianą jest czas jazdy w wyniku czerwonej flagi. Ta zmiana jest zasugerowana dużą ilością dyskwalifikacji podczas 6-godzinnego wyścigu na Watkins Glen International. Wcześniej stosunek czasu jazdy kierowcy do czasu wyścigu wynosił 1:1, aktualnie wynosi 2:1. Inaczej rzecz ujmując – zawody w wyniku złej pogody zostały skrócony o 10 procent czasu wyścigu, to automatycznie minimalny czas jazdy każdego kierowcy zostanie skrócony o 20 procent.

Kolejną zmianą jest minimalny czas jazdy kierowcy GTD z kategorii brązowej. W wyścigu sprinterskim został skrócony on o 10 minut i teraz wynosi 35 minut. Żeby zachęcić kierowcę GTD kategorii brązowej do wzięcia w kwalifikacjach, ustalono, że zespół może zmienić opony na samym początku wyścigu, jeśli kierowca-gentelman ustanowi czas w kwalifikacjach. Jeśli czas, ustanowi zawodnik z inną kategorią, to zespół musi użyć opon użytych w kwalifikacjach.

Niestety, w tym roku pożegnaliśmy też prototypy Daytona Prototype international. Zapowiedziana w 2015 roku kategoria, zastąpiła Daytona Prototype generacji 3. W całej historii prototypów DPi przewinęły się cztery marki – Acura, Nissan, Cadillac i Mazda. Acura pojawiła się w 2018 roku, zaś Nissan, Mazda i Cadillac jeździły od 2017 roku. W międzyczasie Nissan oraz Mazda zrezygnowały ze startów, odpowiednio w 2020 i 2021 roku.

Swego czasu, prototypy LMP2 konkurowały na równi z zespołami DPi, a to dlatego, że podwozia „amerykańskich” prototypów były na bazie aut LMP2. I tak Cadillac DPi, to była Dallara P217, Mazda RT24-P to był prototyp Riley-Multimatic MkXXX, Nissan DPi to Ligier JS P217, a Acura ARX-05 to była Oreca 07. Podjęto decyzję, że od 2019 roku pojawi się oddzielna klasa – LMP2.

Pożegnaliśmy też zespół Core Autorsport #54. Po wygraniu mistrzostwa serii IMSA w kategorii LMP3, postanowiono zamknąć etap wyścigów i oficjalnie Jonathan Bennett oraz Colin Braun nie pojawią się razem w przyszłym roku. Ekipa Core Autosport poza mistrzostwem w IMSA z tego roku, wygrywała wiele wyścigów od kategorii Prototype i Prototype Challenge. W 2015 roku Jon Bennett i Colin Braun byli mistrzami w klasie Prototype Challenge wygrywając o zaledwie 5 punktów przed kierowcami PR1/Mathiasen Motorsports.

Powrót Indianapolis do IMSA

Kolejną nowością jest powrót do kalendarza wyścigowego toru Indianapolis Motor Speedway. Zatytułowany „IMSA Battle on the Bricks” ma się rozegrać 17 września i będzie to wyścig sprinterski. To powrót po 9 latach, kiedy to odbywał się wyścig Brickyard Grand Prix. Wtedy wygrał zespół Action Express Racing z Joäo Barbosą i Christianem Fittipaldim.

Niestety obyło się to kosztem dwóch wyścigów sprinterskich. W 2023 roku kawalkada IMSA nie pojedzie na The Raceway on Belle Isle oraz na Mid-Ohio. O ile wyścig na Detroit prawdopodobnie wróci w 2024 roku na nowym torze ulicznym w centrum miasta, tak brak wyścigu na Mid-Ohio jest swoistym szokiem i sensacją.

Kalendarz wyścigowy składa się z 11 rund. Tradycyjnie zaczyna się 22 stycznia na Daytona International Speedway, podczas wyścigu kwalifikacyjnego Roar Before the 24, a kończy się 14 października na torze Road Atlanta.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze