Mimo wielkich oczekiwań przed sezonem, zespół Ferrari ani razu nie zdołał odnieść zwycięstwa w sześciu do tej pory rozegranych wyścigach Grand Prix Formuły 1. Siódma runda mistrzostw świata może okazać się decydująca dla dalszych rozstrzygnięć sezonu.

Po przedsezonowych, dobrych testach dla Ferrari pozostały tylko wspomnienia. Kierownictwo zespołu przyznaje, że nie mogą na ten moment znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na trapiące ich samochód problemy. Nie jest tajemnicą, że główna przyczyna braku konkurencyjności w stosunku do Mercedesa, a ostatnio także Red Bulla, tkwi w słabym docisku aerodynamicznym, szczególnie w wolnych i średnio szybkich zakrętach. Bolączką ekipy z Maranello są także problemy z dogrzaniem opon. Tegoroczny model SF90 jest bardzo czuły na zmianę temperatury, przez co zmuszenie ich do optymalnej pracy stanowi duże wyzwanie.

Kwestie techniczne to jedna sprawa. Zarządzanie kierowcami oraz strategia to pięta Achillesa Scuderii Ferrari od kilku sezonów. Czy w takim razie są jakieś pozytywy?

Ferrari na ten sezon przygotowało bardzo dobry silnik, który z obecnym pakietem pozwala na rozwijanie wysokich prędkości maksymalnych. Ten atut będzie bardzo przydatny na torze imienia Gillesa Villeneuvea. Sebastian Vettel w zeszył roku wygrał na tym obiekcie wyścig, co pokazuje, że Ferrari dobrze się na nim czuje. „Kanada to wyścig, na który nie mogą się doczekać wszyscy kierowcy” – powiedział Vettel. „Ścigamy się na wyspie w Montrealu, to fantastyczne miejsce pełne fanów, którzy zapewniają wyjątkową atmosferę. Zwykle początek weekendu jest niepewny, ponieważ jest ślisko, a nagumowanie toru musi trochę potrwać, żeby złapać odpowiednią przyczepność”.

„Tor znany jest z tego, że ma kilka długich prostych ze sporymi punktami dohamowania, przedzielonymi wolnymi zakrętami i szykanami. Często trzeba korzystać też z krawężników. Ostatnia część okrążenia jest zazwyczaj kluczowa, musisz perfekcyjnie dohamować w nawrocie, aby uzyskać najlepsze wyjście i mieć dużą prędkość na najdłuższej prostej, prowadzącej do boksów oraz ostatniej szykany. Tam jest dobre miejsce do wyprzedzania. W zeszłym roku zdobyłem pole position i wygrałem wyścig, 40 lat po tym, jak wygrał Gilles Villeneuve. Zrobię, co w mojej mocy, aby uzyskać dobry wynik”.


Ubiegłoroczna wygrana w Montrealu, była 50. zwycięstwem Vettela w F1.

Optymistycznie do weekendu w Kanadzie podchodzi także, Charles Leclerc. Monakijczyk przygotowania do siódmego wyścigu sezonu rozpoczął już w zeszłym tygodniu, aby wywieźć z Montrealu jak najlepszy wynik. „Grand Prix Kanady będzie okazją do zgarnięcia dobrego wyniku dla nas. Musimy zrobić wszystko, aby przygotować samochód w najdrobniejszych szczegółach, aby wykrzesać z niego jak największy potencjał” – podkreśla Leclerc. „W zeszłym tygodniu byłem w symulatorze w Maranello, gdzie pracowałem nad ustawieniami i ulepszaniem samochodu w tej rundzie. Uważam ten tor za bardzo interesujący, ponieważ zawiera różne rodzaje zakrętów i długie proste, powinno być sporo możliwości wyprzedzania. W zeszłym roku udało mi się ukończyć ten wyścig punktach, więc w tym roku, celem jest poprawa. Naprawdę mam nadzieję na udany weekend”.

Tymczasem włoska gazeta La Gazzetta dello Sport podaje, że Ferrari wprowadzi w dalszej części sezonu spore pakiety ulepszeń, mające na celu zmienić nieco koncepcję samochodu. Na wyścig we Francji pojawi się nowe przednie skrzydło, na Grand Prix Austri zostanie wprowadzona nowa podłoga, na tor Silverstone poprawiony zostanie dyfuzor, a na Hockenheimring w Niemczech, Ferrari przywiezie poprawki w bocznych sekcjach samochodu.

Źródło: informacja prasowa Ferrari

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race