Ten sezon niejednokrotnie już zaskakiwał. Czy zaskoczy też ciekawym wyścigiem w Soczi?

Jak dotąd wyścigi na Soczi Autodrom nie należały do pasjonujących. W tym roku jednak Grand Prix Rosji wypada w krytycznym dla Sebastiana Vettela momencie sezonu. Po dwóch niespodziewanych porażkach na torach, gdzie uchodził za faworyta, teraz musi koniecznie wygrać, na torze, gdzie jak dotąd zawsze wygrywał Mercedes.

Ostatnia szansa Ferrari?

Kibice Ferrari po ostatnich dwóch wyścigach mogli poczuć się jak kibice polskich piłkarzy na ostatnich mistrzostwach świata. Zamiast zapowiadanego sukcesu, przyszły dwie bolesne porażki. Pytanie tylko czy dla Ferrari zbliżające się Grand Prix Rosji to jeszcze mecz o wszystko, czy już tylko mecz o honor. Z pewnością Ferrari znalazło się teraz w punkcie, kiedy nie wystarczą już własne dobre występy. By naprawdę wrócić do gry, muszą liczyć na potknięcie Mercedesa. Szansa na mistrzostwo wciąż jeszcze istnieje, ale wydaje się w tej chwili coraz bardziej iluzoryczna. Ferrari jest pod ścianą i nie może pozwolić sobie na porażkę. Zespół potrzebuje pozytywnego bodźca, którym byłoby naprawdę przekonujące zwycięstwo Vettela. Jak dotąd Niemiec wypada słabo w porównaniu z Lewisem Hamiltonem, który ostatnio notuje serię doskonałych występów. Nadziei Vettelowi może mimo wszystko dodawać fakt, że w tym sezonie nieraz już wygrywał, gdy Mercedes był faworytem.

Wszystkie atuty postronnie Mercedesa

W Soczi Mercedes będzie niewątpliwie zdecydowanym faworytem. Nie dość, że jak dotąd wygrywali tu zawsze, podczas dotychczasowych czterech wyścigów, nie dość, że Hamilton wydaje się być w życiowej formie, to dodatkowo Valtteri Bottas jest prawdziwym specjalistą od tego toru. Gdy Fin jeździł w Williamsie, trzy razy z rzędu był tu trzeci w kwalifikacjach. Na mecie raz był trzeci, raz czwarty, a raz stracił pewne podium, gdy na ostatnim okrążeniu staranował go Kimi Räikkönen. Po przejściu do Mercedesa tu właśnie wywalczył w zeszłym roku swoje pierwsze zwycięstwo, przez cały weekend prezentując się znacznie lepiej niż Hamilton. Forma Bottasa może być kluczem do podwójnego zwycięstwa Mercedesa, które ostatecznie dobiłoby Ferrari i Vettela. Pamiętajmy jednak, że w tym sezonie rzadko wygrywa ten, kto przed wyścigiem wygląda na faworyta.

Problemy Red Bulla szansą dla teamów środka stawki

Max Verstappen i Daniel Ricciardo będą startowali w Rosji z karami za wymianę silników. Red Bull zdecydował się zmienić wersję silnika Renault ze specyfikacji C na bardziej niezawodną specyfikację B. Ferrari i Mercedes byliby na tym torze najprawdopodobniej i tak poza ich zasięgiem, a przewaga nad resztą stawki powinna pozwolić im powrócić na należne im pozycje, co powinno zapewnić widzom nieco rozrywki, kiedy będą wyprzedzać kolejnych przeciwników. Kierowcy juniorskiego teamu Red Bulla, czyli Toro Rosso, również przyjmą kary. W przypadku Hondy wymiana silników ma związek z testowaniem nowych rozwiązań przed, bardzo ważnym dla nich, następnym sezonem.

Zespoły środka stawki będą liczyć na to, że kierowcy Red Bulla, na torze, który nie faworyzuje ich samochodów i nie ułatwia wyprzedzania, będą mieli problemy z przebijaniem się przez stawkę. Czy jednak na tyle, by ktoś ukradł im piąte miejsce? Tor zawsze faworyzował samochody z silnikiem Mercedesa, więc jedynym teamem, który może to osiągnąć, wydaje się Force India.

Ważne pierwsze okrążenie

Najciekawszym momentem Grand Prix Rosji często jest start. Pierwsze hamowanie ma miejsce dopiero przed drugim zakrętem, więc kierowcy mają przedtem do pokonania spory dystans, na którym można zyskać nawet kilka miejsc. O ile na innych torach obowiązuje zasada „nie da się wygrać wyścigu na pierwszym zakręcie”, tutaj opłaca się podjąć nieco większe ryzyko. Z tego powodu zaraz po starcie często mają miejsce kraksy. Warto jednak zaryzykować atak, bo kolejność po pierwszym okrążeniu może utrzymać się aż do mety.

Kontrowersyjny tor

O ile niektórzy kierowcy lubią tor w Soczi, kibice niemal jednogłośnie go nie znoszą. Jak dotąd nie było tu naprawdę ciekawego wyścigu, manewry wyprzedzania należą do rzadkości, a dodatkowo również wizualnie tor nie pobudza wyobraźni fanów wyścigów.

Soczi Autodrom znajduje się w opustoszałej wiosce olimpijskiej położonej około 30 kilometrów od centrum miasta. Łączy w sobie cechy, których spora grupa fanów F1 nienawidzi, czyli brak charakteru typowy dla nowoczesnych konstrukcji Hermana Tilke, nudny układ trasy w stylu torów ulicznych, zdominowany przez wolne zakręty i oczywiście asfaltowe pobocza. Na fragmentach toru trasa jest po prostu namalowana na asfalcie za pomocą niebieskich linii, podobnie jak w Yas Marina i Paula Ricard, co powoduje potencjalne kontrowersje związane z granicami toru. Płaski tor, sprawia momentami wrażenie pustego parkingu i częściowo nim jest, biegnąc między olimpijskimi arenami.

Znakiem firmowym rosyjskiego toru i jedynym tak naprawdę godnym uwagi jego fragmentem jest zakręt 3. Przypomina łuki z torów owalnych, ale w przeciwieństwie do nich jest negatywnie nachylony. Zmiana przepisów dotyczących aerodynamiki przed sezonem 2017 oraz bardziej wytrzymałe opony sprawiają jednak, że przejechanie tego zakrętu na pełnym gazie nie powinno już sprawiać kierowcom żadnych problemów.

Opony i pogoda

W Soczi nigdy jeszcze nie padało i w tym roku również nie zanosi się na deszcz. Tak jak na Grand Prix Singapuru Pirelli przywozi mieszanki miękką, ultramiękką i hipermiękką. Tak jak w Singapurze obowiązującą taktyką będzie jeden stop, natomiast hipermiękkie opony nie powinny zużywać się tak szybko jak dwa tygodnie temu. Oszczędzanie opon w Soczi jest znacznie łatwiejsze niż w Singapurze i kierowcy powinni przejechać na nich znacznie dłuższy dystans. Na twardszych mieszankach można będzie cisnąć przez cały wyścig, co sprawi dużą przyjemność kierowcom, ale nie ułatwi wyprzedzania.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Małgorzata Czerwińska
Olga Białczak
Agata Kurek

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race 4kolka