Po wyścigu 24h Le Mans ekipy GTE Pro nie są zadowolone z obecności na torze samochodów bezpieczeństwa. Ich zdaniem, zniszczyło to walkę o podium w klasie.

Rywalizacja w klasie GTE Pro była jedną z najbardziej interesujących, jeśli nie najbardziej interesującą rywalizacją w tegorocznej batalii. Przez cały wyścig walkę o zwycięstwo toczyły trzy-cztery samochody, a przez dłuższy czas ich liczba wynosiła nawet dziesięć.

Według walczących tam zespołów, wiele złego przyniosła jednak obecność samochodów bezpieczeństwa na torze. Ich skutkiem były zarówno wymuszone zmiany taktyczne, jak i wydłużone regulaminowe pit-stopy, które w niejednym przypadku zniszczyły charakter rywalizacji.

Przykładem jest tu choćby 10. godzina walki, gdy Ferrari #51 i Porsche #92 zyskały wskutek neutralizacji niemal dwuminutową przewagę nad resztą stawki. Było to skutkiem pojawienia się na torze trzech samochodów bezpieczeństwa, które rozdzieliły liderów od pozostałych.

Stało się tak mimo zapowiedzi, że wprowadzona w tym roku procedura żółtej flagi na całym torze, czyli w praktyce spowolnienia pojazdów do prędkości 80 km/h (FCY) będzie wykorzystywana tak często, jak tylko będzie to możliwe. Mimo tego ekipy stwierdzają, że w kilku miejscach neutralizacja nie była konieczna, FCY zupełnie wystarczając do zniwelowania zagrożenia na torze.

Ekipy chciałyby, aby FIA i ACO dopracowały powody, dla których na torze mają pojawiać się samochody bezpieczeństwa. Wyraźnie wskazują też, że częściej wykorzystywane powinno być tu FCY, które nie będzie wpływało negatywnie na walkę na torze.

Źródło: FIA WEC

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race