Czwarta runda, czwarty zwycięzca, czwarty zespół. Ile razy te słowa przewijały się już podczas tego weekendu... Niespotykany sezon, tak bardzo potrzebny po tylu latach dominacji Volkswagena. Mało jednak brakowało, aby to Kris Meeke powtórzył swój wyczyn z Meksyku i stanął na najwyższym stopniu podium, co nie pozwoliłoby na tworzenie tak miłych dla oka statystyk. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co działo się na Korsyce.

ZWYCIĘSKI NEUVILLE

Wreszcie nadeszło przełamanie dla Neuville'a. Po dwóch rundach z wypadkami, gdzie utracił niemal pewne wygrane i trzecim miejscu w Meksyku, nadszedł czas na zwycięstwo w rajdzie. Nie byłoby to takie proste, gdyby nie problem z silnikiem u Krisa Meeke'a i problemy techniczne w samochodzie Ogiera. Nie zmienia to jednak faktu, że był to bardzo dobry weekend w wykonaniu Belga, który po prostu wykorzystał kłopoty swoich rywali. Dzięki dużym zdobyczom punktowym Neuville wskoczył na trzecie miejsce w generalce. Wreszcie. Mając taki samochód, to i tak wstyd znajdować się tak daleko (33 punkty za Ogierem i 21 za Latvalą).

OGIER – SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU

Mistrz świata robi co może, jednak jego samochód mu nie pomaga. Już w piątek Francuz skarżył się na złe ustawienia, a od sobotniego popołudnia do samego końca rajdu zmagał się z poważnymi problemami technicznymi. Stracił szansę na zwycięstwo, ale to nie koniec, bo był wręcz bliski utraty podium. Pomimo tego, że po pierwszym niedzielnym odcinku specjalnym mistrz świata wyglądał tak, jakby miał się rozpłakać, zawalczył na ostatnim oesie, dzięki czemu obronił drugie miejsce (zaledwie 1,3 s przed Sordo!) i dołożył cztery punkty za pozycję na Power Stage. Była to jednak dopiero pierwsza tak poważna awaria Forda Fiesty Ogiera, dlatego nie pozostaje mu nic innego jak zapomnieć o tym i przejść myślami do kolejnego rajdu. Tym bardziej, że zajął świetne drugie miejsce i odskoczył rywalom w klasyfikacji generalnej.

PECHOWY MEEKE

A już było tak wspaniale! Irlandczyk w pięknym stylu zmierzał po drugie zwycięstwo w tym sezonie. Szyki pokrzyżowała mu jednak awaria silnika, przez co zmuszony został do wycofania się z rajdu. Tym samym stracił dużo cennych punktów, które mocno przydałyby się w kontekście walki o mistrzostwo świata. Szkoda, bo zaczęło się naprawdę dobrze.

SORDO – NAJBARDZIEJ CHYTRY KIEROWCA SEZONU

Mam ochotę spuścić tutaj zasłonę milczenia. Przecież to asfalt! Jego nawierzchnia! I cóż z tego, że zajął trzecie miejsce, skoro nie zachwycił w tym rajdzie ani trochę. Poza Rajdem Meksyku, gdzie pokazał się z bardzo dobrej strony, w innych rundach Dani po prostu jedzie swoim (średnim) tempem i korzysta z błędów rywali. Jasne, to jego prawo i powinność. Szkoda tylko, że nie dokłada do tego jakiegoś błysku. Na pięciu z dziesięciu odcinków tej rundy uzyskiwał co najmniej dwa razy gorszy czas, niż Neuville. Na czterech plasował się za Belgiem i wygrał z nim tylko na Power Stage. Nie tego oczekiwałam od - jak to się mówi - asfaltowego specjalisty.

HÄNNINEN, TÄNAK I LEFEBVRE W JEDNEJ DRUŻYNIE

Najlepiej wspomnieć o tym trio za jednym zamachem. O ile przygoda Tänaka na piątkowym odcinku specjalnym jakoś szczególnie mi nie przeszkadza (w końcu w tym sezonie nie popełnił żadnego poważnego błędu), o tyle uderzenie w mostek w wykonaniu Hänninena, po dwukrotnym wypadku z drzewem w roli głównej w Monte Carlo i Szwecji to już chyba trochę za dużo. Zastanawia mnie czy Tommi Mäkinen żałował zakontraktowania Fina w momencie gdy Volkswagen ogłosił swoje odejście, czy zaczął dopiero teraz, patrząc na jego wyczyny. Lefebvre nie był lepszy od swoich poprzedników i na jednym z odcinków uderzył w murek.

PADDON - KOLEJNA RUNDA BEZ BŁYSKU

Nie jest to z pewnością nawierzchnia Paddona, jednak jego czasy dalekie były od ideału. Tydzień temu Nowozelandczyk trenował w Rajdzie Sanremo, żeby lepiej przygotować się do asfaltowej rundy, jednak nie przełożyło się to mocno na wyniki. Choć uzyskiwał lepsze czasy niż rok temu, to zajął ostatnie miejsce wśród bezwypadkowych kierowców WRC. To dla niego rajd do zapomnienia. Sam przyznał w niedzielę rano, że bez dobrych czasów nie ma motywacji i skupia się już na rundzie w Argentynie.

BREEN – DRUGA SIŁA W CITROËNIE

Chociaż Craig odstaje jeszcze tempem od Krisa Meeke'a to i tak pokazuje się z dużo lepszej strony, niż trzeci z kierowców Citroëna - Stéphane Lefebvre. Podczas minionej rundy Breen nie zaliczył żadnej wpadki, jechał dość równym tempem, zyskując trzy dodatkowe punkty na Power Stage. Co prawda wyprzedził tylko Haydena Paddona, jednak jego strata do pierwszego Neuville'a była dwa razy mniejsza, w porównaniu z czasem Nowozelandczyka. Dodatkowo do czwartego Latvali stracił zaledwie 0,1 s! Dajmy mu trochę czasu, a Breen pokaże co potrafi.

CO WIEMY PO RAJDZIE KORSYKI?

- ten sezon przejdzie do historii

- Fiesta musiała się w końcu poważnie zepsuć

- Sébastien Ogier wciąż jest niesamowity

- Dani Sordo najwięcej zyskuje w tym sezonie

- Hänninen powinien odejść

- Mikkelsen powinien wrócić

- szkoda, że nie ma piątego zespołu WRC

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race