Barreda odpada, Loeb powraca, Polacy znów na podium

Po dniu przerwy w Rijadzie uczestnicy Dakaru wyruszyli na południowy wschód Arabii Saudyjskiej, w kierunku pustyni Empty Quarter. To tam zapewne rozstrzygną się losy rywalizacji. Na razie jednak musieli znów zmagać się z rejonem mocno podtopionym przez niedawne ulewy. Już początek odcinka okazał się pechowy dla dwóch ważnych graczy z Hiszpanii. Joan Barreda i Carlos Sainz zostali kontuzjowani, ale na szczęście nie doznali poważnych obrażeń. Pozostali zawodnicy musieli dokonywać trudnych wyborów nawigacyjnych i lawirować pomiędzy wypełnionymi wodą korytami rzek. W tych warunkach najlepiej dali sobie radę Luciano Benavides i Sébastien Loeb, najszybsi w swoich kategoriach na 359-kilometrowym oesie.

Dzień w skrócie

Dakarowi motocykliści grają na nerwach kibicom, którzy są świadkami zarówno zwrotów akcji, jak i wciąż nierozstrzygniętej walki, gdy Dakar wkracza w najbardziej trzymającą w napięciu fazę. Tym razem pechowcem dnia okazał się Joan Barreda, który odpadł z rajdu z powodu wywrotki i odniesionej kontuzji. O mały włos jego losu nie podzielił Mason Klein, który zaliczył dwie wywrotki i stracił roadbook, jednak nie wypadł z gry. Najszybszy na wtorkowym oesie był Luciano Benavides, jako pierwszy zapisujący na swoje konto drugie zwycięstwo etapowe w tegorocznym Dakarze. Skyler Howes, jego kolega z zespołu Husqvarny, utrzymał prowadzenie w rajdzie. Amerykanin odpiera ataki, ale zaczyna czuć na karku oddech Toby’ego Price’a. Australijczyk, należący raczej do pokolenia Cyrila Despres czy Marka Comy (po raz pierwszy wygrał Dakar w 2016) zbliżył się do lidera na zaledwie 3 sekundy. Inny były zwycięzca Dakaru, Kevin Benavides, także znajduje się w dogodnej pozycji do ataku, zajmując 3. miejsce ze stratą 5’09”. Adrien van Beveren jest czwarty i ciężko będzie mu walczyć o wygraną, ale nie jest to niemożliwe, biorąc pod uwagę stopień trudności kolejnych etapów i nieco ponad kwadrans straty do odrobienia.

Każdy kolejny dzień przybliża Nassera Al-Attiyah do jego piątego zwycięstwa, ale Katarczyk sam wie najlepiej, że niczego nie może być pewien aż do mety. Pustynny weteran nigdy nie cieszy się z nieszczęścia innych, ale widział, jak słabnie zagrożenie ze strony Henka Lategana, który stracił dużo czasu w wyniku problemów mechanicznych, czego efektem był spadek południowoafrykańskiego kierowcy poza podium. Zagrożenia nie stanowi już Carlos Sainz, ale to właśnie Hiszpan trzymał media w napięciu, nie mogąc się zdecydować między wizytą kontrolną w szpitalu w Rijadzie a powrotem na fotel swojego Audi RS Q e-tron E2 po mocnym uderzeniu w przeciwstok wydmy po 6 km odcinka. Wiceliderem rajdu został dakarowy debiutant Lucas Moraes, który ma 1h21’57” straty do Nassera. Obaj muszą się jednak oglądać na Sébastiena Loeba, powracającego na podium w generalce po zdobyciu swojego trzeciego w tym roku zwycięstwa etapowego. Za nim na metę dziewiątego etapu dotarli jego dwaj koledzy z zespołu BRX – Vaidotas Žala i Guerlain Chicherit. Kuba Przygoński z Orlen Teamu ma za sobą kolejny bardzo dobry występ – unikając problemów mechanicznych i pułapek nawigacyjnych, dotarł na metę z 6. czasem.

To był dobry dzień dla Litwinów. Žala zdobył drugi stopień etapowego podium, a jeszcze lepszy wynik wywalczył startujący w kategorii quadów Laisvydas Kancius, który wygrał etap. To jego drugie zwycięstwo w karierze. Zdecydowanym liderem jest jednak nadal Alexandre Giroud.

W rywalizacji T3 ze zwycięstwa cieszył się Argentyńczyk David Zille, jednak zaledwie 2 sekundy za nim przyjechał prowadzący w rajdzie Guillaume de Mevius. Belg powiększył przewagę nad drugim w klasyfikacji Austinem Jonesem, który traci 12’43’’, a we wtorek był dziewiąty.

W T4 z każdym dniem zaostrza się walka Rokasa Baciuški z Erykiem Goczałem. Młody Polak zdobył swoje trzecie zwycięstwo etapowe, awansując na pozycję wicelidera. Najmłodszy z klanu Goczałów odrobił 46 sekund do prowadzącego Litwina, drugiego na etapie, co może mieć duże znaczenie, bo obu kierowców w generalce dzieli tylko 5 minut. Trzeci stopień etapowego podium wywalczyła kolejna załoga Energylandii, Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk, awansując na 11. miejsce w generalce. Z kolei 11. miejsce na etapie zajęli Marek Goczał i Maciej Marton, co sprawiło, że w klasyfikacji rajdu spadli na 4. pozycję. Trzeci w generalce Gerard Farrés wyprzedza polski duet o niecałe 4 minuty.

Dziewiąty etap przyniósł zmiany w klasyfikacji ciężarówek. Problemy Martina van den Brinka i Martina Macíka, którzy utknęli na etapie na ponad 40 minut, pomogły znajdującemu się na czele stawki Alešowi Lopraisowi, a także Janusowi van Kasterenowi, jadącemu w towarzystwie Darka Rodewalda, którzy wygrali po raz drugi w tym roku. Dzięki temu holendersko-polska załoga awansowała na pozycję wiceliderów rajdu, ze stratą niespełna 27 minut. Awans na 9. miejsce zaliczyła załoga pod wodzą Tomaša Vratnego i z Bartkiem Bobą w roli pilota, finiszująca we wtorek z bardzo dobrym 6. czasem.

Ciekawostka dnia

Zespół Prodrive do tej pory nie miał wielu powodów do radości, ale wtorek to był ich dzień! Wszystkie trzy pozostałe w rajdzie Huntery znalazły się na etapowym podium, co zdarzyło się po raz pierwszy w niedługiej dakarowej historii tego teamu. Dzień rozpoczął się od chwili stresu dla Sébastiena Loeba, który nie mógł uruchomić auta przed startem do oesu. Te problemy kosztowały go 2’10” kary za spóźnienie (doliczone do klasyfikacji generalnej), ale nie przeszkodziły mu w zdobyciu trzeciego w tym roku etapowego zwycięstwa. Kierowca Huntera odrobił 11 minut do Nassera Al-Attiyah i awansował na 3. miejsce w rajdzie, ze stratą 1:43’08” do lidera. Vaidotas Žala po raz drugi w tym roku ukończył etap na 2. pozycji. Podium uzupełnił Guerlain Chicherit.

Dramat dnia

Dobiegający czterdziestki Joan Barreda, jadący swój 13. Dakar zamieścił na kasku jasne przesłanie. „Ostatni strzał” – mogli przeczytać rywale ścigający „Bang Banga”. „Ustrzelił” on w swojej karierze 29 zwycięstw etapowych, ostatnie z nich na czwartym etapie w tej edycji rajdu. To zaledwie o 4 wygrane mniej niż rekordy Peterhansela i Despres. Już dzień później pod koniec odcinka Barreda zaliczył wywrotkę. Do tej pory spisywał się jednak bardzo dobrze, plasując się między 4. a 8. miejscem w generalce. Upadek na początku wtorkowego odcinka być może kończy jego dakarową karierę na dobre. To już jego szósty nieukończony Dakar. Najlepszym wynikiem Joana Barredy było 5. miejsce w 2017 i w 2022 roku.

Liczba dnia: 2”

W programie dziewiątego etapu było 359 kilometrów oesowych. Najszybciej spośród kierowców klasy T3 pokonał je David Zille. To pierwsze dakarowe zwycięstwo Argentyńczyka, ale walka o nie toczyła się do samego końca. Na czele stawki znajdowali się Guillaume de Mevius, Mitch Guthrie i Dania Akeel, ale ostatnie słowo należało do Zille, który wyprzedził Belga o 2 sekundy. Pokonanie tego oesu zajęło mu 3 godziny i 38 minut, co oznacza, że jechał ze średnią prędkością nieco poniżej 100 km/h. O zwycięstwie zadecydowało zatem około 55 metrów, co w rajdach terenowych znaczy niewiele więcej niż ziarnko piasku…

Mistrzostwa Świata w Rajdach Terenowych W2RC

W okolicach Haradh ma miejsce powtórka rozgrywki pomiędzy Nasserem Al-Attiyah i Sébastienem Loebem z pierwszego sezonu W2RC! Francuz powrócił na 2. miejsce w generalce, odnosząc jednocześnie swoje trzecie zwycięstwo etapowe. Tyle samo ma ich na koncie kierowca Toyoty, ale Katarczyk na tym etapie zajął 4. pozycję wśród kierowców zgłoszonych do mistrzostw. Pod koniec pierwszej rundy sezonu każdy punkt za miejsce w pierwszej piątce etapu może mieć znaczenie dla klasyfikacji. Ta sama strategia pozwoliła Loebowi ukończyć zeszłoroczny Dakar na 2. miejscu, ze stratą tylko jednego punktu do Katarczyka. Scenariusz jest znajomy, ale na kolejnych etapach zmieni się krajobraz, a Al-Attiyah zawsze powtarza, że na pustyni Empty Quarter czuje się jak w domu.

Wypowiedzi dnia

Kuba Przygoński (Orlen Team): „Dzisiejszy odcinek był szybki, dynamiczny i równie niebezpieczny, o czym niestety przekonał się Carlos Sainz, który miał bardzo poważny wypadek. Najbardziej zdradliwe były wydmy, które po prostu nagle się urywały i wtedy auto nagle spadało pionowo uderzając z pełną siłą o ziemię. Środek odcinka z kolei miał wiele zagadek nawigacyjnych, wiele załóg pobłądziło, ale my z Armandem w miarę szybko je rozwikłaliśmy dzięki czemu mogliśmy jechać dobrym tempem. Końcówka z kolei bardzo szybka, z dobrym tempem, bez awarii, tak więc dla nas był to bardzo udany etap”.

Bartłomiej Boba (Fesh-Fesh Team): „Superszybki odcinek. Nawet wydmy pozwalały osiągać duże prędkości. Trudnością dzisiaj były pułapki, dużo niewidocznych, niebezpiecznych miejsc. Dodatkowo po opadach deszczu wylała rzeka, w której utknęło kilka ciężarówek. My na szczęście pokonaliśmy cały odcinek bez żadnych kłopotów. Pozwoliło nam to uzyskać życiowy wynik - szóste miejsce. Jesteśmy bardzo szczęśliwi”.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze