Dokładnie rok temu, podczas Grand Prix Singapuru, Kimi Räikkönen ogłosił, że podpisał z Alfą Romeo dwuroczny kontrakt na starty w Formule 1. Dzisiaj opowiedział nam o swoich dotychczasowych wrażeniach ze współpracy z nowym-starym zespołem, a także przyznał, że w przyszłym roku czekają nas ekscytujące rzeczy. 

Po 14 wyścigach sezonu Kimi Raikkonen plasuje się na 12. pozycji w mistrzostwach świata z dorobkiem 31 punktów. W porównaniu z poprzednim sezonem, kiedy reprezentował barwy Ferrari, Fin notuje znacznie gorsze rezultaty i póki co nie finiszował wyżej niż 7. miejsce. Jak na możliwości samochodu C38 mistrz świata z sezonu 2007 i tak może być z siebie zadowolony, tym bardziej że regularnie pokonuje w wyścigach tegorocznego debiutanta - Antonio Giovinazziego, który w punktowanej 10-tce zameldował się tylko dwukrotnie. 

"Nie miałem żadnych oczekiwań dołączając do Alfy Romeo" - przyznał w swoim stylu Kimi. "W kilku obszarach byliśmy dotychczas dość mocni, a inne były dla nas słabe, ale to normalne. Na szczęście ostatnio mamy odpowiednią szybkość, ale zdarzają nam się też błędy, problemy i różne inne rzeczy, ale na tym polega życie. Samochód nie spisywał się najlepiej do Barcelony, ale we Francji byliśmy już szybcy i od tamtego momentu nieustannie się poprawiamy. Na Monzy, gdzie chodzi o czystą szybkość, może nie byliśmy tak szybcy jak na poprzednich torach, ale myślę, że to jedyny tor, który znacznie wyróżnia się w kalendarzu na tle innych. Może nie wypadliśmy najlepiej w Monako czy w Montrealu ale za to poprawiliśmy się znacznie na Hungaroringu. Zobaczymy jak będzie tutaj".

Większe zmiany w Formule 1 nastąpią dopiero w roku 2021, ale w przyszłym roku i tak będziemy świadkami kilku modyfikacji, mających na celu zwiększenie możliwości wyprzedzania. Innym gorącym tematem stała się również kwestia kar przyznawanym kierowcom za wykorzystanie dodatkowych elementów jednostki napędowej czy skrzyń biegów. Kimi, jak nie on, przyznał, że nawet takie zmiany są "ekscytujące", ale nie pokusił się o żadne konkretne predykcje. 

"Mieliśmy spotkanie z zespołem na którym omawialiśmy to co będzie się działo w przyszłym roku. Na pewno czekają nas ekscytujące rzeczy, ale nie wiemy gdzie będziemy w stawce. Tego dowiemy się podczas pierwszego wyścigu. Nie zależnie od tego jak szybcy albo jak wolni będziemy podczas zimowych testów, to pierwszy wyścig odsłoni dopiero karty. Jestem przekonany, że nieustannie będziemy się poprawiać, tu, do końca sezonu i w przyszłym sezonie. Mamy na miejscu odpowiednią grupę ludzi więc na pewno będzie dobrze. To nie jest tak, że musimy poprawić samochód w jednym konkretnym obszarze, nie uważam, że borykamy się z jakimś konkretnym problemem. Po prostu musimy pracować nad dociskiem, aby pakiet aerodynamiczny działał efektywniej. Jest to trudne i zobaczymy jak nam pójdzie".

Fin odniósł się także do trzeciej strefy DRS, którą w tym roku zobaczymy w Singapurze na prostej między zakrętami 12-13. Jak chyba każdy, Räikkönen ma nadzieję na więcej wyprzedzania w tym miejscu, albo podchodzi do tego z typowym dla siebie chłodem.

"Mieliśmy to kiedyś w przeszłości. Nie sądzę aby to cokolwiek zmieniło. Może to nieco większą szansę na podjęcie próby wyprzedzania na końcu prostej, ale zobaczymy. Myślę, że każdy chciałby zobaczyć więcej wyprzedzania. Jest jak jest, ale kiedyś nie mieliśmy DRSu i mimo że było to trudne, to nie było niemożliwe. Chociaż teraz też jest to trudne, nawet z DRSem".

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race