Po rozczarowującym Grand Prix Francji Formuła 1 szybko ma szansę zrehabilitować się podczas Grand Prix Austrii na Red Bull Ringu. Tutaj Lewis Hamilton nie powinien mieć tak łatwo jak tydzień temu. Ferrari i Valtteri Bottas powinni być tu dla niego większym zagrożeniem, również chcąc zetrzeć słabe wrażenie z Francji.

Być albo nie być dla Bottasa

Valtteri Bottas absolutnie musi wygrać w Austrii, na jednym ze swoich ulubionych torów. Zdobywał tu pole position w dwóch ostatnich sezonach, startował tu z pierwszego rzędu z Williamsem (trudno uwierzyć, ale było to zaledwie pięć lat temu) i wygrał w sezonie 2017.  Jeśli pozwoli Hamiltonowi tu wygrać, wątek wewnętrznej walki w Mercedesie może zostać przedwcześnie zakończony, a Lewis bardzo szybko może zacząć świętowanie kolejnego tytułu. Wiele powiedziano o tym jak bardzo Bottas zmienił się w tym sezonie na lepsze, ale teraz staje przed naprawdę ciężką próbą. Jego konkurentem do zwycięstwa nie będzie w Austrii wcale tylko Hamilton, ale też kierowcy Ferrari.

Kolejna szansa na odrodzenie dla Ferrari

Ferrari w Austrii będzie miało kolejną z wielu okazji, by przestać ciągle przegrywać. Teoretycznie charakterystyka toru powinna im sprzyjać. Tak jak w Kanadzie, powinni być nieco szybsi od Mercedesa. Pytanie czy to wystarczy. Przecież ani w Kanadzie, ani w Bahrajnie ostatecznie nie wygrali. Co prawda w Kanadzie zwycięstwo zabrali Vettelowi sędziowie, ale cały problem zaczął się od jego błędu. I tu tkwi główny problem Ferrari. Błędów jest zdecydowanie za dużo.

Trudno przewidzieć czy tym razem przyczyną porażki będzie awaria, błąd kierowcy w kwalifikacjach, błąd taktyczny w kwalifikacjach, wycieczka Sebastiana Vettela na trawę, czy może zła taktyka. Kluczem do zwycięstwa byłoby pójście w ślady Mercedesa i nie popełnianie niewymuszonych błędów. Niewątpliwie przełamanie dominacji srebrnych strzał w Austrii będzie bardzo trudne. Jak dotąd kierowca Mercedesa wygrywał tu zawsze, oprócz feralnego zeszłorocznego wyścigu, kiedy oba srebrne samochody się zepsuły. Co ciekawe, tylko raz tym zawodnikiem był Hamilton.

Kierowcą Ferrari, który zagrozi Mercedesom, może być tym razem nie Vettel, ale podobnie jak w Bahrajnie, Charles Leclerc. Monakijczyk nazywa tor w Austrii jednym ze swoich ulubionych. Zdobywał tu pole position zarówno w F2 jak i GP3, może więc udać mu się, dopiero trzeci raz w tym sezonie pokonać Vettela w kwalifikacjach. Bezbłędne kwalifikacje są bardzo istotne na Red Bull Ringu. Okrążenie jest tak krótkie, że każdy najmniejszy błąd może oznaczać spadek o kilka pozycji na starcie.

Czy ktoś pogodzi Renault i McLarena?

Ostatnie wyścigi sugerują, że o czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów będą rywalizować Renault i McLaren, czyli dwa zespoły, które od lat zapowiadają powrót do czołówki, jak dotąd z marnym rezultatem. Gdyby oba zespoły znowu zdominowały środek stawki byłby to dowód, ze powoli zostawiają konkurentów w tyle i w końcu wkraczają na drogę do czołówki. W tej chwili wygląda na to, że rzeczywiście oba teamy łapią regularną wysoką formę. Czy jednak utrzymają ją w Austrii?

Inne zespoły środka stawki miały ostatnio problemy, ale różnice czasowe między kierowcami w kwalifikacjach w Austrii będą tak małe, że każdy z nich ma szansę awansować do dziesiątki. Na Red Bull Ringu, przy małym docisku, Haas i Alfa Romeo mogą odżyć. Na pewno na dobry występ Haasa liczy Romain Grosjean, który zdobył tu punkty w trzech ostatnich wyścigach, a rok temu był czwarty, przed Kevinem Magnussenem. To czwarte i piąte miejsce w zeszłym roku, to do dziś najlepszy wynik Haasa w historii.

Czarne chmury zbierają się nad Gaslym

Z wszystkich kierowców, którzy w tym roku zawodzą w najtrudniejszej sytuacji znajduje się Pierre Gasly. O ile za Antonio Giovinazzim stoi Ferrari, za Robertem Kubicą pieniądze Orlenu, a słabe wyniki Romaina Grosjeana związane są z problemami zespołu, Gasly nie ma żadnych usprawiedliwień i nie ma też wsparcia, które gwarantowałoby mu spokój. Francuz twierdzi, że nie martwi się o swoją przyszłość w Red Bullu, ale Helmut Marko nie będzie się wahał jeśli znajdzie lepszego od niego kierowcę. Z perspektywy czasu wyniki Daniła Kwiata w Red Bullu wyglądają na tle Gasly’ego znakomicie, a Rosjanin zrobił jeszcze od tamtego czasu postęp. Alex Albon i Kwiat z pewnością mają świadomość, że ścigają się o fotel w Red Bullu. Gasly koniecznie musi przestać dać się wyprzedzać przez McLareny i Renault i zacząć kończyć wyścigi regularnie w pierwszej szóstce, w przeciwnym razie nie będzie dla niego litości.

Upały i kontrowersje

F1 przyjeżdża do Austrii zaraz po wyjątkowo nudnym Grand Prix Francji, w którym skumulowało się wiele problemów współczesnej Formuły 1. Spowodowało to narzekania kibiców i wzmożenie dyskusji o przyszłych regulaminowych zmianach, w którą włączył się nawet Lewis Hamilton. Atmosferę z pewnością poprawiłby po prostu dobry wyścig, który nie zostawiłby niesmaku tak jak dwa ostatnie wyścigowe weekendy.

Nadzieję na nieco ciekawsze widowisko daje pogoda. Przez Europę przechodzi właśnie fala rekordowych upałów i w takich warunkach trudno przewidzieć jak zachowają się opony. Warunki w Austrii będą nietypowe jak na ten tor, zbliżone do tych sprzed tygodnia na Paul Ricard. Jednak na Red Bull Ringu łatwiej wyprzedzać i traci się znacznie mniej czasu w alei serwisowej. To może spowodować, że o zwycięstwie rozstrzygnie taktyka. Właściwe zarządzanie oponami jest w tym sezonie jednym z najbardziej rozstrzygających o wyniku czynników. Upał może więc nieco namieszać w stawce i skłonić niektórych do jazdy na dwa stopy, co ostatnio w F1 ma miejsce bardzo rzadko.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race