Pirelli podniosła minimalne ciśnienia tylnych opon z 20.0 do 21.5 psi przed dzisiejszym wyścigiem o Grand Prix Stanów Zjednoczonych.

W wyniku nieoczekiwanej decyzji włoskiego producenta dane zebrane wczoraj przez zespoły, w połączeniu z innymi warunkami pogodowymi panującymi obecnie w Austin, mogą być nieadekwatne do tego, co uświadczą kierowcy na torze w czasie wyścigu.

Przed każdym weekendem wyścigowym Pirelli wydaje rozporządzenie, które zawiera minimalne ciśnienia w oponach oraz limity dotyczące odchyleń kół, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do wprowadzania zmian w tych obszarach. Zazwyczaj dzieje się to między piątkowymi, a sobotnimi jazdami, ale z powodu deszczu w piątek, włoski dostawca nie posiadał danych na temat wydajności opon przeznaczonych na suchą nawierzchnię.

Ze względu na to, że od kwalifikacji obowiązują już limity parku zamkniętego, Pirelli nie może nałożyć nowych limitów nachylenia kół po czasówce, stąd też zdecydowało się zmienić ciśnienia w tylnych oponach, które miały bardziej się zużywać niż wykazały symulacje przeprowadzone przed rundą na torze w Austin.

Źródło: motorsport.com

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Małgorzata Czerwińska
Olga Białczak
Agata Kurek

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race 4kolka