Kajetan Kajetanowicz - lider Rajdowych Mistrzostw Europy w rozmowie z nami opowiada tym, co najbardziej kocha w rajdach samochodowych.

Po Rajdzie Estonii zostałeś liderem ERC, jak się z tym czujesz? Czy sądzisz, że uda się utrzymać przewagę nad Craigiem do końca sezonu?
Prowadzenie w mistrzostwach smakuje wspaniale, nawet jeśli do zakończenia walki o tytuł Mistrza Europy zostało jeszcze kilka bardzo trudnych bitew. Szczerze mówiąc, przed startem w Estonii nawet nie marzyłem o takim wyniku i to nie dlatego, że nie wierzę w możliwości LOTOS Rally Team. Dobrze wiedziałem jak trudna dla debiutanta jest jazda po szalenie szybkich szutrach Estonii. Najlepsze, co można zrobić przed takim startem, to przygotować się tak dobrze, jak to tylko możliwe, a na miejscu po prostu robić swoje, bez oglądania się na wynik. Do końca sezonu zostało jeszcze wiele niełatwych starć. Emocjonujemy się rajdami właśnie dlatego, że są tak nieprzewidywalne i pełne zaskakujących zwrotów akcji, więc trudno nawet przewidywać, jak skończy się ten sezon. Możemy za to wierzyć w realizację celów, jakie przed sobą stawiamy, a ta wiara popycha nas do tego, żeby jeszcze mocniej pracować nad ich osiągnięciem.

W ubiegłym sezonie wygrałeś klasyfikację Gravel Master i teraz jesteś jej liderem, wygrałeś również w Ice Master. Na jakiej nawierzchni czujesz się najlepiej?
I tu dochodzimy do kolejnej rzeczy, która jest tak piękna w rajdach, czyli niesamowitej różnorodności warunków. Kocham ścigać się samochodem rajdowym niezależnie od tego, co mamy pod kołami. Jest wiele rodzajów szutrów i asfaltów, a poszczególne rajdy zimowe też często się różnią. Bardzo się cieszę, że rundy Mistrzostw Europy są tak odmienne od siebie. Tym samym każdy rajd wymaga nieco innego stylu jazdy i szybkiej adaptacji do lokalnych warunków. To świetne, bo pozwala nieustannie się rozwijać.

Startowałeś wieloma samochodami podczas swojej kariery. Którym z nich jeździło się najlepiej?
Każdą ze swoich rajdówek darzę sentymentem. Od Malucha, przez Seicento, Peugeota 206, Lancera i kolejne ewolucje Imprezy. Nie odkryję jednak przed Wami Ameryki i pewnie już domyślacie się co odpowiem J. To Fiesta R5 – nasza aktualna rajdówka – jest najlepszym samochodem rajdowym, jakim miałem okazję jeździć. Subaru czy Lancer też były topowo przygotowanymi samochodami, ale opartymi na wersjach seryjnych. Fiesta R5 to samochód od podstaw zbudowany do sportu. To się czuje w czasie jazdy, widać to także w czasach osiąganych na odcinkach, bo auta R5 pozwalają kierowcom na znacznie więcej niż konstrukcje grupy N. Ambicją kierowcy rajdowego jest walka na ułamki sekund i wygrywanie, więc najlepszą rajdówką jest po prostu ta… najszybsza.

Jaki był najbardziej ekscytujący rajd, w którym jechałeś? Czy marzysz o starcie w jakimś rajdzie?
Chyba najbardziej podekscytowany byłem podczas mojego pierwszego startu. Długo zbierałem, żeby kupić mojego pierwszego malucha i przygotować go do startu w rajdzie. Gdy w końcu stanąłem na starcie to chciałem wygrać tak bardzo, że skończyłem… na dachu. Tak długo czekałem na ten rajd, że pojechałem szybciej niż umiałem. To były trudne chwile, ale i świetna lekcja pokory. Ta też jest ważna, zarówno w życiu, jak i w rajdach. A marzenia mam cały czas. Rajdy to całe moje życie i chcę osiągać w nich jak najwięcej i nieustannie się rozwijać razem z całym moim zespołem.

Jesteś 4-krotnym Mistrzem Polski, Drugi rok z rzędu bardzo dobrze radzisz sobie w ERC. Czy przez głowę nie przewija się myśl o WRC?
Każdy z nas ma czasem w głowie „milion myśli”, ale ważne jest, by skupiać naszą energię na tym co właśnie robimy, na tym co dla nas ważne, bo przybliża nas do realizacji upragnionych celów. Koncentracja ważna jest nie tylko w rajdach. Nie można się rozpraszać – duchem i ciałem musimy być tu i teraz. Tylko pełne zaangażowanie daje szanse na sukces. Co nie oznacza, że nie myślę o przyszłości.

Z czego wynikała zmiana Twojego kalendarza i start w Rajdzie Estonii?
Start w Rajdzie Estonii nie był tak naprawdę zmianą w naszym kalendarzu, bo ten nie jest z góry zdefiniowany i określony. Podobnie jak rok temu, decyzje o tym, gdzie będziemy rywalizować podejmujemy na bieżąco, także dlatego, że nasze możliwości pozwalają nam pojechać w 8 rundach. Trzeba więc wybierać mądrze.

Następną rundą będzie Rajd Czech. Jak czujesz się na tamtejszych asfaltach?
W Barumce niesamowite jest to jak groźni w swojej domowej rundzie są Czesi i to, jak liczna jest konkurencja. Barum co roku jest jedną z najmocniej obsadzonych rund FIA ERC. W ubiegłym sezonie ten rajd był dla nas trudną lekcją, choć pozornie jest to impreza podobna do rund RSMP. Wyciągnęliśmy wnioski i mocno wierzymy w to, że sumiennie odrobione zadanie domowe przyniesie nam dobre oceny na mecie tego rajdu w tym roku. Moje ambicje przed tym startem są mocno rozbudzone, bo bardzo chciałbym pokazać, że stać mnie na więcej na oesach wokół Zlina.

Czego Ci życzyć na resztę sezonu?
Żebym jeszcze długo, długo mógł robić to, co tak kocham. Mam nadzieję, że Wy też lubicie to, co robimy.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race