Kilka tygodni temu Codemasters wydało długo wyczekiwaną drugą odsłonę cyklu DiRT Rally. Czy Mistrzowie Kodu spełnili oczekiwania graczy po ciepło przyjętej „jedynce”? Na to i wiele innych pytań postaramy się odpowiedzieć w recenzji gry DiRT Rally 2.0.

Pierwsza część DiRT Rally, wydana pod koniec 2015 roku na PC i pół roku później na konsole, wysoko postawiła poprzeczkę innym rajdowym grom od Codemasters. Sporo osób raczej zgodzi się ze stwierdzeniem, że pierwsza część serii prezentowała się częściowo jako demo technologiczne tego, co moglibyśmy ujrzeć przy kolejnej produkcji. Nie przeszkodziło to jednak w tym, aby osiągnąć tak naprawdę sukces, wypełniając jednocześnie kilkuletnią dziurę na rynku symulatorów rajdowych. Na korzyść DiRT Rally przemawiało przede wszystkim odwzorowanie oraz fizyka pojazdów, zwłaszcza na szutrze. Kolejnym pozytywem była implementacja oesów w różnorodnych lokacjach: Monte Carlo, Szwecji, Finlandii, czy też Walii, a każda z tych miejsc posiadała swój charakter. Ponadto charakteryzowała się ona do pewnego stopnia niewybaczalnością za popełniane błędy, co mogło początkowo frustrować, ale wraz z poprawą umiejętności i dostosowania się do wymagań można było odczuć dużą satysfakcję. To wszystko, w połączeniu z implementacją rozgrywki z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości sprawiło, że DiRT Rally zagościło na komputerach i konsolach wielu entuzjastów rajdów.

Pomiędzy pierwszą, a drugą częścią cyklu DiRT Rally Codemasters przygotowało DiRT 4, który przed premierą miał być uznawany właśnie za kolejną edycję dobrze zapoczątkowanego cyklu, postawił jednak na bardziej zręcznościowy model, aby w ten sposób ukłonić się przed większą liczbą graczy, którzy szukali przede wszystkim dobrej zabawy, oferując im między innymi system proceduralnego generowania odcinków specjalnych. Ta funkcjonalność była świetnym pomysłem, jednak na dłuższą metę można było zauważyć powtarzalność w charakterystyce oesów. Fani pierwszej części DiRT Rally nie byli do końca zadowoleni tą odsłoną, więc tym razem podjęto decyzję o powrocie do korzeni. Czy Codemasters sprostało postawionemu przez siebie zadaniu?

Co ma do zaoferowania Dirt Rally 2.0?

W DiRT Rally 2.0 do dyspozycji gracza jest 50 samochodów – większa część z nich to auta rajdowe, zaś pozostałe dostosowane są do rywalizacji w Rallycrossowych Mistrzostwach Świata, do której Codemasters zachowało licencję. Wśród samochodów przeznaczonych do jazdy po odcinkach specjalnych znaleźć można zarówno auta historyczne (w tym 5 ze słynnej Grupy B), ale także współczesne R2, R5, a nawet z klasy Rally GT. Wśród dostępnych lokalizacji można wymienić Argentynę, Australię, Nową Zelandię, Hiszpanię, Stany Zjednoczone, a także nasz akcent – Polskę. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w przeciwieństwie do DiRT 4, w tej grze wszystkie odcinki zostały stworzone ręcznie. Ciekawostką jest fakt, że gra oferuje również polskiego pilota, jednak mogę od razu zaznaczyć, że nie przekonał mnie on do siebie i po pierwszym oesie podjąłem decyzję o zmianie na brytyjski głos.

Nowością w systemie rajdowym jest możliwość wyboru rodzaju opon charakteryzujących się różnym stopniem przyczepności i zużycia, a także tak zwana degradacja trasy, która ma szczególne znaczenie na szutrowych odcinkach – jeśli gracz przystępuje do oesu z dalszej pozycji startowej, wówczas na drodze powstaną koleiny, które mają negatywny wpływ na ogólne tempo.

Odczucia z gry

Tak jak napisałem wcześniej – pierwsza część DiRT Rally dosyć wysoko postawiła poprzeczkę i choć tak naprawdę nie zaoferowała pełnej grywalności, wszystko zostało nadrobione wieloma aspektami, między innymi dobrze odwzorowaną fizyką oraz różnorodnością lokacji..

Po pierwszym uruchomieniu DiRT Rally 2.0 celowo nie rozpoczynałem trybu kariery, lecz skupiłem się przede wszystkim na porównaniu tego, jak samochody prowadzą się w porównaniu z pierwszą częścią serii. Pierwszy kontakt z grą był, krótko mówiąc, całkiem pozytywny. Kontrola nad pojazdami (na szutrze), była porównywalnie dobra do tego, czego doświadczyłem w jedynce. W kwestii force feedbacku za bardzo się jednak nie wypowiem, ponieważ zarówno wcześniej, jak i teraz, do gry wykorzystywałem pada od Xboxa One. Mimo to prowadzenie było przewidywalne – w większości przypadków można było wyczuć moment utraty przyczepności i przeprowadzić kontrę. Miałem również wrażenie, że pojazdy Grupy B były nawet bardziej agresywne w prowadzeniu, a odczucie prędkości (i strachu) było większe.

Po kilku przejazdach w różnych lokacjach z wykorzystaniem różnych samochodów byłem całkiem zadowolony z kierunku obranego przez Codemasters – każdy pojazd wymagał od gracza innego podejścia i innego stylu jazdy, co jest zdecydowanie na plus, jednak zawsze jest jakieś ale. Podczas gdy samochody na szutrze zachowywały się całkiem przewidywalnie i porównywalnie do pierwszej części serii, tak odczucia z jazdy po asfalcie były znacząco inne. Mimo suchych warunków samochody zdawały się jeździć niczym po oblodzonej nawierzchni, gwałtownie tracąc przyczepność w szybkich zakrętach. Mokry asfalt moim zdaniem również nie został poprawnie odwzorowany, gdyż nawet deszczowe opony niewiele pomagały w utrzymaniu się na trasie.

Jako że dosyć wiele razy zdarzyło mi się w niekontrolowany sposób opuścić trasę (doprowadzając niekiedy do bliskiego spotkania trzeciego spotkania z drzewem lub innymi elementami natury bądź też barier), mogłem zauważyć, jak zaimplementowano model zniszczeń. Krótko mówiąc… oczekiwałem więcej. Rajdy mają to do siebie, że czołowe uderzenie w pewien obiekt lub rolowanie samochodu w wielu przypadkach doprowadza do konieczności wycofania się z rywalizacji, jednak w DiRT Rally 2.0 błędy są w dużym stopniu wybaczalne.

Kolejnym aspektem jest swego rodzaju powtarzalność tras. Co prawda na każdą lokalizację przypada kilka odcinków specjalnych, jednak w większości przypadków został stworzony jeden lub dwa długie oesy, które następnie zostały wykorzystane przy tworzeniu mniejszych odcinków specjalnych. Sam jestem deweloperem i zdaję sobie sprawę z tego, że stworzenie długich unikalnych odcinków jest ogromnym zadaniem, jednak gra jest oferowana w odpowiedniej cenie i można było oczekiwać czegoś więcej. Pozostając jeszcze przy trasach – w pierwszej części DiRT Rally każda lokacja miała swój klimat – błotnista Walia, techniczne Monte Carlo, śnieżna Szwecja czy też niesamowicie szybka Finlandia – wymuszała na graczu innego podejścia do każdego rajdu. Z kolei tutaj można odnieść wrażenie, że warunki na trasach w różnych lokacjach są do siebie w pewnym stopniu podobne. Brakuje przede wszystkim tej unikalności dla każdego kraju, która była obecna w jedynce. Minusem jest także brak śnieżnego rajdu w obecnej wersji gry, co zmienia się wraz z przepustką sezonową, ale o tym poniżej.

W grze dostępny jest oczywiście tryb kariery, który początkowo pominąłem. Cała mechanika jest bardzo podobna do pierwszej części DiRT Rally, gdzie zaczynamy za kierownicą jednego z wybranych pojazdów historycznej klasy H1. W zależności od uzyskiwanych wyników otrzymujemy walutę w grze, za którą możemy zakupić samochody innych klas i wystartować w rajdach o innej randze. Wraz z postępem automatycznie zwiększa się także poziom trudności. Oczywiście nie krytykuję tego systemu, ponieważ ma on solidne fundamenty, by go stosować, jednak w moim odczuciu wygodniej z perspektywy gracza byłaby możliwość samodzielnej kontroli poziomu trudności. Dodatkowo w DiRT 4 mieliśmy szeroką możliwość personalizacji własnego zespołu oraz podpisywania kontraktów ze sponsorami, którzy na każdy rajd wyznaczali specjalne cele i tego moim zdaniem również brakuje w najnowszej grze od Codemasters. Jednym z problemów trybu kariery była konieczność połączenia z siecią, aby w ten sposób przesyłać czasy z odcinków specjalnych do tablicy wyników graczy z całego świata. Tuż po premierze wystąpiły spore trudności z łącznością z serwerami, co czasami wręcz uniemożliwiało możliwość uzyskania postępu w karierze, jednak na chwilę obecną po tych problemach nie ma już śladu.

DiRT Rally 2.0 podczas debiutu nie zaoferowało wszystkich rzeczy, jakie zostały zaplanowane na ten tytuł. Część lokacji oraz samochodów zostało objętych przepustkami sezonowymi, lub też inaczej mówiąc DLC. Dla tej gry zaplanowano dwie przepustki, które zostały dodatkowo podzielone na mniejsze segmenty mające pojawiać się co 2 tygodnie. Posiadacze pierwszego sezonu DLC 12 marca otrzymali 2 samochody: Citroën C4 Rally oraz Skoda Fabia Rally, zaś kilka dni temu (26 marca), w grze pojawiła się znana z pierwszej części serii Rajd Monte Carlo, a także dodano specjalne malowanie. W kolejnych tygodniach deweloperzy mają uaktywnić również możliwość jazdy w także znanej z jedynki Rajdzie Szwecji i Niemiec, a ponadto będzie można zasiąść za kierownicą kolejnych czterech samochodów.

Zapewne podobnie jak wielu osobom, również mi sam pomysł wydzielenia części gry do DLC nie wzbudził we mnie entuzjazmu, szczególnie, że wiąże się to z koniecznością dokupienia zawartości. Częściowo można zrozumieć to obecnym modelem biznesowym stosowanym przez wielu twórców, jednak mimo wszystko coraz bardziej tęsknię za czasami, kiedy całą zawartość gry można było nabyć raz za racjonalną kwotę. Na plus można zaliczyć fakt, że wprowadzenie nowych lokacji zapewne urozmaici pewną monotoniczność z odcinków dostępnych w bazowej wersji.

Podsumowanie

DiRT Rally 2.0 nie jest rewolucją, a bardziej ewolucją w pewnych obszarach względem pierwszej części serii. Postawiono na sprawdzone metody i funkcjonalności, jednak można wypunktować kilka rzeczy, które można było zrobić lepiej. Tak czy inaczej najnowsza produkcja od Codemasters powinna spełnić większość oczekiwań fanów gier rajdowych oraz podobnych wyzwań. Każdy oferowany samochód został dokładnie wymodelowany, jednak zauważyć można pewne braki spowodowane wykorzystaniem dosyć już starego silnika graficznego Ego. Na plus na pewno zasługuje oprawa dźwiękowa, dzięki której podczas gry w słuchawkach można naprawdę odnieść wrażenie, że faktycznie znajdujemy się wewnątrz pojazdu.

Dla niektórych kwestią sporną może wydawać się podzielenie części zawartości gry na przepustki sezonowe, lecz jeśli jesteś prawdziwym fanatykiem rajdów, wówczas można je polecić. Osobiście radziłbym jednak poczekać nieco z ewentualnym zakupem na promocje, które z czasem pojawią się na Steamie oraz konsolach.

Dziękujemy Wydawnictwu Techland za udostępnienie kopii gry.

Galeria:

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race