Po dwutygodniowej przerwie Formuła 1 wraca do ścigania. Dziewiętnasta runda cyklu Grand Prix zawita do Meksyku, gdzie zespół Ferrari nie odniósł jeszcze zwycięstwa w erze hybrydowych silników V6.

Na przebudowanym obiekcie Autodromo Hermanos Rodriguez kierowcy Ferrari nie odnosili jak dotąd spektakularnych sukcesów. Co prawda w sezonie 2017 Sebastian Vettel wywalczył pierwsze pole startowe, jednak nie zdołał przełożyć tego osiągnięcia na zwycięstwo. Od 2015 roku włoska ekipa tylko trzy razy meldowała się tutaj na podium.

Podczas tegorocznej edycji ma się to zmienić. Ferrari celuje w najwyższe laury po dwóch ostatnich niepowodzeniach, jak sam określił ostatnie wyścigi Mattia Binotto. Od końca wakacyjnej przerwy kierowcy Scuderii Ferrari za każdym razem wygrywali kwalifikacje i posiadali tempo, które umożliwiało realną walkę o zwycięstwa. Wyjątkiem są wspomniane dwa ostatnie wyścigi, gdzie z różnych przyczyn [losowych i strategicznych] czerwone samochody nie włączyły się do walki o triumf w Grand Prix.

Niemniej konkurencyjność modelu SF90 sprawia, że kierowcy zespołu z Maranello optymistycznie spoglądają na nadchodzący wyścig: „W ciągu ostatnich kilku lat byliśmy na trendzie wznoszącym w Meksyku” – powiedział Sebastian Vettel.  „Ostatnio wygrywał tu Red Bull, choć uważam, że mogliśmy go pokonać. Myślę, że różnice między nami będą tym razem mniejsze, więc zobaczmy, jak sobie poradzimy”.

Zaległości w rozpoznaniu toru ma zamiar nadrobić Charles Leclerc, który w zeszłym roku przejechał jeden piątkowy trening ze względu na zastępującego go Antonio Giovinazziego: „Tor w Meksyku jest niezwykły” – powiedział Monakijczyk.  „Ścigamy się tutaj na dużej wysokości, więc wszystkie zespoły starają się zastosować jak największy docisk w samochodzie. Mimo tego, przyczepność jest ciągle bardzo niska”.

„Przejechałem na tym torze ledwie jeden piątkowy trening i tylko jeden wyścig, więc jest to jeden z torów, który jest stosunkowo nowy dla mnie. Bardzo lubię ten obiekt ze względu na to, że bariery są dość blisko i to jest coś, co lubię, jako kierowca. Atmosfera tego miejsca jest niesamowita, a jazda po stadionowej części toru jest naprawdę wyjątkowa, ponieważ na trybunach można zobaczyć mnóstwo fanów”.

Szczególnie zmotywowany przed Grand Prix Meksyku jest szef Scuderia Ferrari Mattia Binotto, który stawia przed zespołem jeden cel – wygrana w wyścigu. „Po dwóch wyścigach, w których mogliśmy osiągnąć lepszy rezultat, przybyliśmy do Meksyku zdeterminowani, aby wygrać” – powiedział Binotto. „Będziemy dążyć do wygrania szóstego pole position z rzędu, zanim postaramy się o zwycięstwo”.

„Ten tor oferuje różne typy zakrętów, a także długie proste, na których z roku na rok bije się rekordy prędkości. Niezbędny będzie kompromis między wysoką prędkością maksymalną i odpowiednią siłą docisku w zakrętach. Fakt, że ścigamy się ponad 2000 metrów nad poziomem morza sprawia, że ustawienia po stronie nadwozia i jednostki napędowej są szczególnie skomplikowane”.

Źródło: Informacja prasowa Ferrari

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race