Benoît Tréluyer, André Lotterer i Marcel Fässler po starcie z pole position wygrali wyścig 6 godzin Silverstone Długodystansowych Mistrzostw Świata, pokonując załogę Alexander Wurz, Kazuki Nakajima i Nicolas Lapierre różnicą niecałej minuty.

Z pierwszej linii wystartowali Benoît Tréluyer i Tom Kristensen. Duńczyk stracił jednak drugie miejsce na rzez Alexandra Wurza w Toyocie, który rozpoczął pościg za maszyną numer 1, która miała już kilkaset metrów przewagi. Wurz dogonił Tréluyer po 10 minutach wyścigu, by pięć minut później wykorzystać błąd kierowcy Audi przy wyprzedzaniu wolniejszych kierowców i objął prowadzenie w wyścigu, bardzo szybko budując bezpieczną, 10-sekundową przewagę. Jak szybko się okazało, znakomite tempo Toyoty oznaczało większe zużycie paliwa, przez co Alex Wurz jako pierwszy pojawił się w boksach, natomiast Audi bez problemu przebywało na torze kilka okrążeń dłużej na każdym przejeździe.

Gdy po półtorej godzinie Kristensen oddał samochód Allanowi McNishowi, ten bardzo szybko zjechał na nieplanowany postój z powodu przebitej opony. Niedługo później na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa po awarii Lotusa z numerem 32, jednym z trzech samochodów, które nie ukończyły dzisiejszego wyścigu. Na nieszczęście dla McNisha, ten znalazł się za tym samym Safety Carem, co lider wyścigu Kazuki Nakajima, który zasiadł za kierownicę Toyoty. Po restarcie wyścigu Nakajima wykorzystał dodatkową moc układu hybrydowego i zdublował Szkota. Safety Car nie pomógł jednak Toyocie. Nakajima szybko po powrocie do rywalizacji musiał zjechać po paliwo, co kosztowało go utratę prowadzenia, a McNish wrócił na okrążenie lidera. Niemal bezbłędna jazda załogi numer 1 pozwoliła na wygraną z przewagą 55 sekund nad załogą Toyoty, pomimo kary stop&go za spowodowanie kolizji z samochodem Ferrari zespołu Krohn Racing, podczas manewru dublowania. Czwarte miejsce i zwycięstwo w pucharze zespołów prywatnych wywalczyli Nicolas Prost i Neel Jani z Rebellion Racing.

Klasa LMP2 w tym sezonie zapewnia najbardziej zaciętą rywalizację. John Martin, Jan Charouz, Tor Graves poprowadzili po zwycięstwo Orecę 03 zespołu ADR Delta, wygrywając po sześciu godzinach różnicą zaledwie 5 sekund nad załogą Vicente Potolicchio, Ryan Dalziel, Stéphane Sarrazin w HPD zespołu Starworks. Podium uzupełnili Nelson Panciatici, Pierre Ragues, Roman Rusinov w Orece zespołu Signatech Nissan. Zdobywcy pole position Lucas Ordoñez, Martin Brundle, Alex Brundle zakończyli rywalizację na piątej pozycji, tracąc okrążenie do zwycięzców.

W klasie GTE Pro zacięta rywalizacja trwała przez cały wyścig. Richard Lietz w Porsche, który wystartował z pole position utrzymywał się na czele, zaledwie kilka długości samochodu przed Gianmarią Bruni w Ferrari. Za nimi do walki o prowadzenie szybko włączył się Darren Turner w Astonie Martinie. Gdy Brytyjczyk wyprzedził Włocha, ten wyraźnie zwolnił, pozwalając liderom odjechać na kilka sekund. Lietz, który prowadził samochód na zmianę z Marciem Liebem, nie mógł długo cieszyć się prowadzeniem, gdyż jeszcze w pierwszej połowie wyścigu z rywalizacji wyeliminował ich defekt zawieszenia. Ostatecznie niemiecka załoga wróciła do wyścigu, lecz na mecie ich strata wyniosła siedem okrążeń. Darren Turner, który prowadził swój samochód wraz ze Stefanem Mücke był nieznacznie szybszy od Bruniego i Giancarlo Fisichelli w Ferrari. Włoskie samochody były jednak w stanie przejechać znacznie dłuższy dystans na jednym zbiorniku paliwa, co pozwoliło zespołowi AF Corse wykonać jeden postój w boksach mniej od rywali i odnieść zwycięstwo z komfortową przewagą dwóch okrążeń nad innym Ferrari Jamesa Walkera i Jonny'ego Cockera, jadącego w barwach JMW Motorsport. Trzecie miejsce zajęli Turner i Mücke. Turner w ostatnim zakręcie wyprzedził jadącego na trzecim miejscu Andreę Bertoliniego. Doszło między nimi do kolizji, w wyniku której Włoch wypadł z toru i zakończył rywalizację na kilkaset metrów przed linią mety. Wyniki w tej klasie nie są więc oficjalne.

W klasie GTE Am rywalizacja była niemniej zacięta. Przez pierwszą połowę wyścigu o prowadzenie walczyły trzy załogi - Piergiuseppe Perazzini, Marco Cioci, Matt Griffin w Ferrari, Christian Ried, Gianluca Roda, Paolo Ruberti w Porsche oraz Jonathan Adam, Andrew Howard, Paul White. Prowadzenie zmieniało się za każdym razem, kiedy któryś z tych kierowców zjeżdżał do boksów. Załoga Ferrari mogła jednak wykorzystać przewagę swojego auta i także wykonała jeden postój mniej, wygrywając różnicą 54 sekund nad Patrickiem Bornhauserem, Julienem Canalem i Fernando Reesem w Corvette zespołu Larbre. Trzecie miejsce zajęli Ried, Roda i Ruberti.

Następny wyścig Długodystansowych Mistrzostw Świata to 6 godzin São Paulo, 16 września.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race