Mistrz Deutsche Tourenwagen Masters z 2012 roku Bruno Spengler zakończył w niedzielę na ulicach Norymbergi trwającą od dwóch lat serię wyścigów bez wygranej. Kanadyjczyk popisał się znakomitym startem, wyprzedzając czterech kierowców na dystansie pierwszych kilkuset metrów.

„Wyścig dla mnie od samego początku był niesamowity” – powiedział reprezentant BMW. „Start był dobry i wyprzedziłem jeden samochód, po czym trójka przede mną stuknęła się w pierwszym zakręcie i wyprzedziłem ich wszystkich. Nie spodziewałem się tego i wiedziałem, że muszę odjechać i nie mogę popełnić żadnego błędu”.

„Samochód był bardzo przewidywalny i przez cały czas mogłem naciskać, co ma duże znaczenie na tym torze. Po poprzednim dniu wiedzieliśmy, że musimy wykonać krok naprzód i poczyniliśmy właściwe zmiany w ustawieniach, za co dziękuję mojemu inżynierowi”.

Inaczej niż w sobotę, gdy zwycięzca wyścigu zjechał do boksów na samym początku rywalizacji i skorzystał na wyjeździe samochodu bezpieczeństwa, Spengler zjechał na zmianę opon niemal dokładnie w połowie wyścigu: „Do momentu zjazdu na zmianę opon myślałem o samochodzie bezpieczeństwa, bo wiedziałem, że część kierowców odbyła już pit-stopy i każda żółta flaga budziła we mnie niepokój. W naszej sytuacji musieliśmy jednak budować przewagę i dobrze, że wyścig odbył się bez żadnych neutralizacji”.

Było to piąte zwycięstwo Spenglera na ulicach Norymbergi – w ten sposób wyprzedził w tej klasyfikacji Jamiego Greena, który ukończył niedzielny wyścig na drugiej pozycji.

„Gratuluję Bruno odniesienia piątego zwycięstwa na Norisring, spróbuję mu dorównać za rok. Dobrze było znów być zdrowym i ścigać się w DTM” – powiedział kierowca Audi, który opuścił rundę w Misano z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego.

Green na dziewiątym okrążeniu wyprzedził Philippa Enga w walce o drugą lokatę, lecz sędziowie uznali jego manewr za nieprzepisowy i nakazali oddać lokatę: „Dotknąłem w tył jego samochodu. Sądziłem jednak, że to dość surowa decyzja, bo widziałem w DTM dużo poważniejsze incydenty, które odbyły się bez konsekwencji. Te samochody dobrze znoszą kontakt i myślę, że czasami odbywa się to z korzyścią dla sportu. Gdyby nie to, może mógłbym wywrzeć na Bruno większą presję, ale tak bywa”.

Brytyjczyk jest zadowolony z tego, jak spisywał się jego samochód w końcówce wyścigu: „Przed moim zjazdem do boksów zacząłem mieć problemy z oponami, ale druga połowa wyścigu była dla nas bardzo dobra. Opony się nie kończyły i mogłem o nie zadbać, utrzymując za sobą Mike’a. To ważna część gry przy obecnych samochodach i dobrze rokuje to na przyszłość”.

Drugie w tym sezonie podium wywalczył Mike Rockenfeller: „Gratuluję Bruno i Jamiemu, nieźle jak na ludzi w naszym wieku. Ten weekend nie był dla nas łaskawy. Zaczęliśmy dobrze, od solidnego tempa w treningach, ale w kwalifikacjach nie mogłem przejechać czystego okrążenia i zakwalifikowaliśmy się słabo, po czym dostaliśmy karę. W wyścigu przebiłem się na drugie miejsce, ale musiałem wycofać się z powodu awarii, co czasem się zdarza”.

„Dzisiejsze kwalifikacje nie przebiegły po naszej myśli, a do tego popełniłem głupi błąd, jadąc zbyt szybko przy czerwonej fladze – skupiałem się na schłodzeniu hamulców i zupełnie zapomniałem o tej zasadzie, więc pojechałem 120 km/h przy dozwolonych 80 km/h i dostałem kolejną karę”.

„Start ze środka stawki jest zawsze trudny na tym torze, ale uniknąłem problemów i narzuciłem mocne tempo. Musiałem dawać z siebie wszystko, aby wyprzedzić ludzi przede mną i podium wynagradza tempo, jakie mieliśmy przez ten weekend. Często powtarzano, że nie jestem dobry na tym torze, ale przekonaliśmy się, że gdy wszystko się ułoży, możemy być tu mocni”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race