Circuit de Spa-Francorchamps

Długość: 7.004 km

Zakręty: 19

Rekord toru: 1:41.501 (Sebastian Vettel, Ferrari, 2018)

 

Gdy spytać kierowców o ich ulubiony tor, większość z nich bez wahania wymienia Spa-Francorchamps. Tor nie jest już tak wielkim wyzwaniem dla kierowców jak kiedyś, ale jazda na nim sprawia ogromną przyjemność. Jest na nim dużo szybkich zakrętów i jazda po nim jest bardzo płynna.

Najsłynniejsze z nich to sekcja Eau Rouge – Raidillon. Po skręcie w lewo w Eau Rouge, kierowcy wjeżdżają w pokonywany na pełnej szybkości zakręt Raidillon, który jest jednocześnie stromym podjazdem na czterdziestometrowe wzniesienie. Kąt nachylenia wzgórza wynosi 11 stopni. Powoduje to, że następny zakręt jest kompletnie ślepy i kierowcy muszą bazować na swoim instynkcie przy szybkości bliskiej 300 km/h. Teraz zakręt można łatwo pokonać na pełnym gazie, ale nie zawsze tak było. Kiedyś, gdy bariery po obu stronach toru były znacznie bliżej, była to prawdziwa próba odwagi. Nie było wtedy zakrętu w kalendarzu, który byłby bardziej ekscytującym wyzwaniem. Dzisiaj nie jest on już tak wymagający, ale nadal dostarcza niezapomnianych wrażeń. Przeciążenie w Eau Rouge przekracza 4G.

Innymi zakrętami, z których słynie Spa, są Pouhon i Blanchimont. Pouhon to szybki podwójny łuk, dostarczający dużej satysfakcji kierowcy, który pokona go idealnie. Blanchimont to najszybszy zakręt w F1 pokonywany na pełnej szybkości, po długim prostym odcinku.

Wyjątkowy charakter toru wynika z jego przedwojennych korzeni. Szybkie sektory pierwszy i trzeci, z zakrętami Eau Rouge i Blanchimont, były kiedyś drogami publicznymi i ciągle ma się tam wrażenie, że jedzie się po szosie. To ostatni w kalendarzu F1 fragment przypominający czasy, kiedy wyścigi rozgrywano na szosach między miastami. Oba zakręty nadal są dosyć niebezpieczne, z powodu niedostatecznie szerokich stref bezpieczeństwa, ale i tak zabezpieczenie trasy jest nieporównywalnie lepsze niż dawniej.

Dużą rolę w wyścigu odgrywa zarządzanie oponami. Szybkie łuki mocno je obciążają. Nawierzchnia w Spa ma wyjątkowo dobrą przyczepność, tor jednak charakteryzuje się też wyjątkowo zmienną i nieprzewidywalną pogodą. Deszcz czasem pada tylko na części toru. Założenie właściwych opon we właściwym momencie może przesądzić o zwycięstwie.

Od kiedy Spa-Francorshamps powrócił do kalendarza w latach osiemdziesiątych, jest to najdłuższy tor w F1. Różnica wysokości między najwyższym a najniższym punktem wynosi aż 102 metry. Drugi kręty sektor to ciągła jazda w dół. Najbardziej stromy podjazd to prosta Kemmel, która jest też najlepszym miejscem do wyprzedzania.

Z powodu różnicy między krętym sektorem 2, a bardzo szybkimi pozostałymi sektorami, potrzebny jest kompromis między dociskiem a szybkością na prostych. Odpowiedzią jest zazwyczaj ustawienie z relatywnie małym dociskiem. Bardzo duża część okrążenia jest pokonywana na pełnym gazie, a szybkość na prostej Kemmel jest kluczowa.

Po renowacji przed sezonem 2007 tor zyskał prosta startową z prawdziwego zdarzenia. Wcześniej samochody ustawiały się na wąskim zakręcie. Prosta startowa jest bardzo krótka i zaraz po niej następuje wolny nawrót w La Source. Powoduje to częste kolizje już na pierwszym zakręcie wyścigu.

Trochę żal straconej po renowacji toru charakterystycznej szykany Bus Stop. Zastąpiono ją obecną wolną i nudną szykaną, która jest trzecim, obok Les Combes i La Source, dogodnym miejscem do wyprzedzania.

W promieniu 40 kilometrów od toru znajdują się granice z Niemcami i Holandią. Kiedyś, w czasach tryumfów Michaela Schumachera, na trybunach dominowali kibice z Niemiec. W ostatnich latach pełne trybuny zapewniają tysiące fanów Maxa Verstappena. Z powodu braku Grand Prix Holandii w kalendarzu, GP Belgii stało się jego domowym wyścigiem.

Trochę historii:

Pierwszy wyścig na torze Spa-Francorchamps rozegrano w 1925 roku. W kalendarzu F1 wyścig obecny był już od pierwszego sezonu.

W latach sześćdziesiątych, dwa razy dłuższy niż obecnie tor, stał się najbardziej niebezpiecznym w F1. Właśnie tutaj, na legendarnym zakręcie Masta, Jackie Stewart miał swój wypadek, po którym rozpoczął swoja krucjatę na rzecz bezpieczeństwa w F1.

Po Grand Prix w sezonie 1970, które przez długie lata pozostało jednym z najszybszych w historii, przestarzały tor został uznany za zbyt niebezpieczny i wypadł z kalendarza.

Przebudowany tor powrócił do F1 sezonie 1983 i dwa lata później ostatecznie zastąpił Zolder jako miejsce rozgrywania GP Belgii.

W 1987 Ayrton Senna i Nigel Mansell zderzyli się ze sobą walcząc o zwycięstwo. Gdy Mansell odnalazł Sennę w boksach, doszło do rękoczynów. Wśród fanów do dziś zdania co do winy są podzielone.

Tor w Spa zawsze miał swoich specjalistów. Na starym Spa dominował Jim Clark, wygrywając cztery razy z rzędu w sezonach 1962-1965. W latach 1985-1991 Ayrton Senna wygrał pięć z siedmiu wyścigów, w tym cztery z rzędu. W latach 1992-2002 Michael Schumacher wygrał sześć z jedenastu Grand Prix, a wygrałby siedem, gdyby nie kontrowersyjna dyskwalifikacja w sezonie 1994. W latach 2004-2009 Kimi Raikkonen wygrał cztery z pięciu wyścigów. Fakt, że przejął pałeczkę po wielkich mistrzach jest jednym z najważniejszych czynników, które zbudowały jego reputację wśród fanów.

Tor Spa-Francorchamps odegrał szczególną rolę w karierze Michaela Schumachera. Właśnie tu Niemiec debiutował w F1 i od razu stał się sensacją kiedy był siódmy w kwalifikacjach. W wyścigu jego samochód popsuł się jednak już na pierwszym okrążeniu. Kto wie jak dobrym wynikiem mógł zakończyć się dla niego weekend, gdyby nie awaria. W tym samym wyścigu jego partner z zespołu Andrea de Cesaris niespodziewanie walczył o zwycięstwo, ale jego samochód popsuł się z kolei trzy okrążenia przed końcem. Rok później Schumacher odniósł w Spa swoje pierwsze zwycięstwo.

W sezonie 1993 Alex Zanardi miał potężną kraksę w Eau Rouge, która wyeliminowała go z F1 na kilka miesięcy. To zdarzenie i tragiczny wyścig na Imoli sprawiły, że rok później w Eau Rouge ustawiono szykanę. Na szczęście w kolejnym sezonie nieco lepiej zabezpieczony zakręt wrócił do swojej poprzedniej konfiguracji.

W latach dziewięćdziesiątych Schumacher był niekwestionowanym królem Spa. Co prawda w sezonie 1994 stracił zwycięstwo po dyskwalifikacji, ale w kolejnych odniósł trzy zwycięstwa z rzędu. W sezonie 1995 startując z szesnastej pozycji staczając pamiętny pojedynek z Damonem Hillem, a dwa lata później nokautując rywali w deszczu. Michael zaskoczył rywali wybierając opony pośrednie. Dzięki temu objął prowadzenie i uciekł stawce w oszałamiającym tempie, na jednym z okrążeń zyskując jedenaście sekund do drugiego Jacquesa Villeneuve’a.

Na pierwszym okrążeniu w Spa często dochodzi do kraks, ale żadna nie może się równać z tą z sezonu 1998, kiedy rozbiło się kilkanaście samochodów. Ten wyścig pamiętany jest też ze względu na zderzenie Schumachera z Davidem Coulthardem, oraz pierwsze w historii zwycięstwo Jordana.

Przed sezonem 1999 Eau Rouge został przebudowany. Bariery zostały odsunięte nieco dalej. Jacques Villeneuve założył się ze swoim partnerem z zespołu BAR Riccardo Zontą, że jest w stanie pokonać Eau Rouge na pełnym gazie. Zonta podjął wyzwanie, czego efektem były dwie spektakularne kraksy obu kierowców w kwalifikacjach.

Jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii Spa jest pojedynek Schumachera z Miką Hakkinenem z sezonu 2000. To jeden z najsłynniejszych manewrów wyprzedzania w historii. (patrz sekcja onboardy)

W erze największych sukcesów Michaela Schumachera wyścig w Spa nadal był dla niego szczególny. W sezonie 2001 – pobił jednocześnie dwa rekordy należące dotąd do Alaina Prosta. Ilość zwycięstw i punktów w karierze. Rok później pobił rekord zwycięstw w jednym sezonie odnosząc swoje dziesiąte zwycięstwo. Był to jednak jego ostatni tryumf w Spa. W sezonie 2004 właśnie w Belgii Schumi zapewnił sobie swój ostatni, rekordowy, siódmy tytuł, ale w wyścigu niespodziewanie pokonał go Kimi Raikkonen. Fin miał na kilka następnych lat zostać następnym królem Spa.

Finisz wyścigu w sezonie 2008 był wyjątkowo pasjonujący, kiedy Kimi do końca walczył na mokrym torze z Lewisem Hamiltonem. Ten wyścig to też ogromna kontrowersja, kiedy Anglikowi odebrano zwycięstwo po karze za ścięcie szykany.

Rok później Kimi zwyciężył w Spa po raz ostatni, a jego głównym konkurentem niespodziewanie był Giancarlo Fisichella w Force India, który wywalczył sensacyjne pole position.

Sezon 2010 to najlepszy występ Roberta Kubicy w Belgii. Polak był świetny w kwalifikacjach, a w wyścigu awansował na podium po kraksie Jensona Buttona i Sebastiana Vettela.

W sezonie 2011, świętujący dwudziestolecie startów Michael Schumacher, ustanowił tym razem negatywny rekord, kiedy startował z ostatniej, dwudziestej czwartej, pozycji, najgorszej w karierze, po kraksie w kwalifikacjach. Skończył jednak wyścig na piątym miejscu.

Rok później Schumacher świętował w Spa swoje trzechsetne Grand Prix, ale został upokorzony przez Raikkonena, który wyprzedził go w Eau Rouge. Podobny, na pozór niemożliwy, manewr Mark Webber wykonał rok wcześniej na Fernando Alonso.

Grand Prix Belgii 2012 pamiętane jest głównie przez bardzo niebezpieczną kraksę na starcie, spowodowaną przez Grosjeana. Francuz dostał po niej jedyną w dwudziestym pierwszym wieku karę zawieszenia na jeden wyścig.

Sezon 2014 to pierwsza kolizja Rosberga i Hamiltona podczas ich rywalizacji w Mercedesie, rok później widzieliśmy ostatnie podium Lotusa i niesamowity manewr Verstapena po zewnętrznej Blanchimont.

Charles Leclerc wygrał tu swój pierwszy wyścig w sezonie 2019, dedykując swoje zwycięstwo Anthoine'owi Hubert, który zginął dzień wcześniej podczas wyścigu Formuły 2.

 

Onboardy:

 Mika Hakkinen 2000:

 

 Sebastian Vettel 2009:

 

Lewis Hamilton 2017:

 

Charles Leclerc 2019:

 

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race