McLaughlin zwyciężył w Portland. Pięciu kierowców wciąż w walce o tytuł

Scott McLaughlin z łatwościa wygrał w niedzielę wyścig o Grand Prix Portland. Nie oznacza to jednak, że równie łatwo można przewidzieć, kto za tydzień zostanie mistrzem serii. Wciąż pięciu kierowców ma matematyczne szanse na triumf, a ostatni wyścig sezonu zrewiduje, kto faktycznie okaże się najlepszy.

W ubiegłą niedzielę McLaughlin odniósł swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie, dojeżdżając swoim oznaczonym numerem 3 Chevroletem Teamu Penske z przewagą 1,1792 sekundy nad kolegą z drużyny i liderem klasyfikacji kierowców, Willem Powerem. Pochodzący z Nowej Zelandii McLaughlin wystartował z pole position i prowadził przez 104 ze 110 okrążeń.

Wynik ten oznacza, że McLaughlin będzie jednym z pięciu kierowców uprawnionych do wygrania Pucharu Astor Challenge podczas kończącego sezon Firestone Grand Prix Monterey w niedzielę, 11 września, rozgrywanego na torze WeatherTech Raceway Laguna Seca. Oprócz niego o miano mistrza zawalczą również Will Power, Josef Newgarden, Scott Dixon oraz Marcus Ericsson. Power może zdobyć swoje drugie mistrzostwo w karierze – po pierwsze sięgnął w 2014 roku – zajmując co najmniej trzecią lokatę, niezależnie od wyników rywali.

„Freightliner Chevy przez cały weekend był szybki i znajdował się dokładnie tam, gdzie było trzeba” – powiedział McLaughlin. „Zespół wykonał swoje zadanie w boksach. Zrobiliśmy dokładnie to, czego potrzebowaliśmy w ten weekend, a było to zwycięstwo, zdobycie maksymalnej liczby punktów i utrzymanie się w walce. Owszem, celujemy z daleka. Nie obchodzi mnie to. Ale możliwy jest celny strzał w dziesiątkę i nie mogę się tego doczekać”.

Przewaga Powera wzrosła z 3 do 20 punktów nad Newgardenem. Dixon również traci 20 punktów, ale jest trzeci w tabeli z powodu mniejszej liczby zwycięstw w tym sezonie niż Newgarden. Ericsson jest czwarty, 39 punktów za liderem. McLaughlin znajduje się na piątej pozycji i zamyka stawkę liczących się w walce o tytuł, mając 41 punktów straty do Powera.

To już 17 sezon z rzędu, w którym mistrzostwo serii IndyCar zostanie rozstrzygnięte w ostatnim wyścigu. Po raz pierwszy od sezonu 2017 co najmniej pięciu kierowców weźmie udział w wyścigu finałowym, mając za cel zdobycie Astor Challenge Cup. Matematycznie szanse na tytuł na wyścig przed końcem ówczesnego sezonu miało siedmiu zawodników, ale wówczas w finale sezonu, na torze Sonoma Raceway – w przeciwieństwie do tego sezonu – przyznawano podwójne punkty, zwiększając tym samym grupę kierowców o matematycznych szansach na triumf .

„Chcę wygrać te mistrzostwa dla tej ekipy, która jest ze mną od ponad dekady”, powiedział Power, który zaczął jeździć na pełen etat w Team Penske w 2010 roku. „Tym razem jest to dla mnie o wiele mniej samolubne, ponieważ to oni zasługują na to. Czuję ich ból przez lata utraty tak wielu okazji, więc bardzo chciałbym to dla nich wygrać”.

Trzecie miejsce w minionym Grand Prix Portland zajął reprezentujący barwy Chip Ganassi Racing Honda Scott Dixon, podtrzymując swoje nadzieje na rekordowe, siódme już mistrzostwo w tej serii. „Wciąż walczymy” – przyznał po wyścigu. "Wszystko jest możliwe. Wygrywaliśmy już wcześniej w dogrywkach. Jesteśmy w grze i nigdy nie poddamy się jako zespół, dopóki sezon się nie skończy”.

Czwarte miejsce w niedzielnym GP zajął Pato O'Ward, jadący w oznaczonym numerem 4 Chevrolecie w barwach Arrow McLaren SP, ale mimo to został wyeliminowany z rywalizacji o tytuł. Tuż za nim na metę dotarł Graham Rahal.

McLaughlin zdominował wczesną część wyścigu po starcie na alternatywnych oponach Firestone, podobnie jak sześciu z 10 najlepszych startujących do wyścigu. Jego rywale próbowali różnych strategii między alternatywnymi i podstawowymi oponami, mając nadzieję na znalezienie przewagi, która nigdy nie nadeszła. Pomocą dla McLaughlina był z pewnością czysty wyścig. Pomimo obaw kierowców przed wyścigiem o możliwą rzeź w ciasnym zakręcie numer 1 na 1. okrążeniu, każdy kierowca przejechał przez Calamity Corner bez incydentów. To pomogło McLaughlinowi zwiększyć przewagę do prawie 7,5 sekundy nad Powerem do 33. okrążenia.

„Samochód zachowywał się naprawdę dobrze podczas pierwszego przejazdu, ale w miarę trwania wyścigu było trochę gorzej” – powiedział McLaughlin. „Więc musiałem po prostu popracować nad koncentracją tam, gdzie chciałem wykorzystać mocne strony samochodu i pracować z nimi oraz ze słabościami, po prostu starając się jak najlepiej je wykorzystać”.

Power zbliżył się na 4,4 sekundy do McLaughlina na 71. okrążeniu, a zaledwie dziewięć okrążeń później zarówno Power, jak i McLaughlin oraz Newgarden wykonali swoje ostatnie pit stopy, po których wydawało się, że czeka nas pierwszy nieprzerwany żółtymi flagami wyścig w Portland od 2007 roku. Nadzieje prysły na 84. okrążeniu, kiedy Rinus VeeKay wysłał w ścianę bolid Jimmiego Johnsona podczas próby wyprzedzenia go zaraz przed zakrętem numer 1.

Po wznowieniu rywalizacji na 88. okrążeniu McLaughlin odskoczył do przodu. Power utrzymał drugie miejsce, choć i to okazało się niełatwe po tym, jak O'Ward zanurkował optymistycznie przed nim w zakręcie numer 1 i doszło między nimi do kontaktu. Obaj kierowcy kontynuowali jazdę, choć samochód O'Warda wyraźnie ucierpiał, zwłaszcza pod kątem aerodynamiki. Co więcej, sędziowie dostrzegli również, że Meksykanin po kontakcie z Powerem zablokował Dixona, w związku z czym zmuszono go do oddania rywalowi trzeciej pozycji na torze. Dalej wyścig toczył się po myśli McLaughlina, który zwiększał przewagę nad Powerem. Zwycięzca wyścigu w ramach PeopleReady Force for Good Challenge zwyczajowo podzieli się 10 000 $ premii ze swoim zespołem oraz wybraną przez siebie organizacją charytatywną.

Nadchodzące w najbliższą niedzielę Grand Prix Monterey to nie tylko arena walki o mistrzowski tytuł. Trwa równie zaciekła rywalizacja o tytuł debiutanta roku. Christian Lundgaard z 293 punktami minimalnie prowadzi przed Davidem Malukasem, który traci zaledwie 5 punktów do rywala. W minionym wyścigu Malukas zajął 14. pozycję, a Lundgaard - dwudziestą pierwszą.

Źródło: indycar.com

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze