Alexander Rossi przystępował do niedzielnego finału sezonu IndyCar Series w Sonomie jako pretendent do tytułu mistrzowskiego. Amerykanin zaprzepaścił jednak szanse na swój pierwszy triumf w klasyfikacji generalnej już na starcie wyścigu, kiedy to wjechał w swojego zespołowego kolegę Marco Andrettiego.

Zwycięzca wyścigu Indianapolis 500 sprzed dwóch lat przebił prawą przednią oponę i uszkodził przednie skrzydło w swoim samochodzie, a dodatkowy zjazd do boksów sprawił, że stracił okrążenie do liderów.

Kierowca Andretti Autosport otrzymał jeszcze szansę, kiedy w połowie wyścigu na torze pojawiła się neutralizacja i mógł dogonić resztę stawki. Po brawurowej pogoni, dojechał do mety na siódmym miejscu – nie wystarczyło to jednak do pokonania Scotta Dixona, który sięgnął po swój piąty w karierze tytuł.

„Czapki z głów dla całego zespołu” – powiedział po wyścigu Rossi. „To świetny dzień dla Andretti Autosport, ze względu na wygraną Ryana [Hunter-Reaya]. To, co wydarzyło się w pierwszym zakręcie było bardzo pechowe – jestem pewien, że będziemy analizować powtórkę milion razy, ale mimo wszystko to był dobry rok i jestem wdzięczny za wsparcie, jakie otrzymałem przez cały sezon”.

„Byliśmy całkiem blisko i będziemy pracować nad naszymi słabszymi stronami, żeby powrócić silniejszym w przyszłym roku. Dixon jest punktem odniesienia – nie bez powodu jest pięciokrotnym mistrzem serii i w pełni na tor zasługuje. Będziemy pracować bardzo ciężko na to, aby go pokonać”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race