Sobotni wyścig Mistrzostw Formuły E w Meksyku zakończył się jednym z najbardziej spektakularnych finiszy w historii elektrycznych wyścigów – Lucas di Grassi wyprzedził prowadzącego od startu Pascala Wherleina na ostatnich kilkudziesięciu metrach rywalizacji.

„Opłaca się oglądać wyścigi Formuły E do samego końca” – skomentował szef Audi Motorsport Dieter Gass. „To był niesamowity wyścig, z jeszcze bardziej niesamowitym finiszem. Nigdy wcześniej nie byłem świadkiem takich manewrów wyprzedzania tuż przed linią mety. To wszystko miało miejsce w Meksyku – na torze, na którym, jak mówią, nie ma szans na wymijanie kogokolwiek. To wspaniałe osiągnięcie Audi. Dziękuję całemu zespołowi!”

Sam di Grassi dodał: „To był najprawdopodobniej najlepszy wyścig w mojej karierze kierowcy Formuły E. Na początku zależało mi tylko na tym, by zachować spokój i oszczędzać energię. Na koniec, to już tylko skupiałem się na wyprzedzaniu, a to głównie dlatego, że na torze w Mexico City niezmiernie trudno kogoś wyminąć. Minąłem Olivera Rowlanda dokładnie wtedy, gdy ten odpalił «Tryb Ataku». Gdy zobaczył to Pascal Wehrlein, zaczął bardzo agresywnie bronić swej pozycji. Mimo to, na szalonym ostatnim okrążeniu udało mi się go wyprzedzić i wygrałem. Poziom adrenaliny w moim organizmie był bardzo wysoki i jeszcze długo nie mogłem uwierzyć w to, co się wydarzyło i jak to się stało. Dziękuję wszystkim w Audi Sport za ciężką pracę przy przygotowaniu tak świetnego samochodu”.

Dzięki pierwszej wygranej w sezonie, di Grassi przesunął się na pozycję czwartą klasyfikacji generalnej. Po czwartej z trzynastu rund, Audi zajmuje miejsce piąte w klasyfikacji zespołowej.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Małgorzata Czerwińska
Olga Białczak
Agata Kurek

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race 4kolka