Stajnia z Enstone czuje niedosyt pomimo tego, że zupełnie niespodziewanie osiągnęła spory sukces jakim było podium obu jej reprezentantów.

Wyścig o GP Niemiec odbywał się w znacznie cieplejszych warunkach z jakimi do czynienia kierowcy mieli w piątek i sobotę. Przez to właśnie Lotus słynący z maszyny, która jest w stanie zużywać ogumienie w znacznie mniejszym stopniu niż robi to konkurencja, wskoczył do czołówki. Spadł z niej natomiast Mercedes, który jak można łatwo się domyślić miał dokładnie odwrotne walory do stajni z Enstone.

„Samochód bezpieczeństwa nie pomógł nam w tym” – powiedział Boullier odnosząc się do tego, iż w momencie neutralizacji Grosjean miał znacznie świeższe ogumienie od Vettela. „Musieliśmy nieco przeprojektować naszą strategię. Pamiętajcie również, że Kimi po pierwszym pit stopie utknął za Hamiltonem. Straciliśmy coś około trzech czy czterech sekund”.

Eric Boullier podkreślił również, iż sporym skomplikowaniem sytuacji były również problemy z działaniem radia w samochodzie Fina. Jak zapewne wiecie Kimi nie był słyszany przez inżynierów, ale on ich słyszał. Takie kłopoty napotkały kierowcę Lotusa także podczas sesji treningowych i dosyć zabawnie byłoby, gdyby okazało się, że to mistrz świata z sezonu 2007 zepsuł radio w swojej maszynie. Dla mniej wtajemniczonych w Formułę 1 powiem, że kierowca ten słynie z tego, iż nie lubi gdy inżynier co okrążenie powtarza mu, co ma robić.

„Straciliśmy kontakt radiowy z Kimim już na początku wyścigu” – potwierdził szef zespołu Lotus.

„Pod koniec nie byliśmy w zbyt komfortowej pozycji. Pamiętaliśmy to, co wydarzyło się podczas GP Chin 2012. Dostrzegliśmy jednak, że jego tempo zaczęło spadać, więc mając jeszcze kilka okrążeń zdecydowaliśmy się na wymienienie mu opon. W tym czasie obaj nasi zawodnicy byli na innym ogumieniu i spodziewaliśmy się, że Kimi znacznie poprawi swoje tempo, ale nie polepszyło się ono aż tak bardzo jak nam się wydawało. Myśleliśmy, że ta opcja będzie lepsza, aby Räikkönen był w stanie dogonić Sebastiana”.

Podczas zeszłorocznego wyścigu o GP Chin stajnia z Enstone zdecydowała się zostawić Fina na zużytych oponach na koniec wyścigu. Co było tego efektem? Strata mnóstwa pozycji na przestrzeni kilku okrążeń.

Po zakończeniu wyścigu Rimi Räikkönen natomiast zakwestionował on sens ostatniego pit stopu.

„Wydaje mi się, że mogłem przejechać na tamtych oponach większy dystans i powinniśmy pomyśleć o tym, aby dojechać na tym ogumieniu do mety. Miałem jednak problem z radiem. Ja słyszałem mój zespół, ale oni nie mogli usłyszeć mnie, z wyjątkiem dwóch zakrętów” – relacjonował kierowca Lotusa.

Trzeba przyznać, że dwa miejsca na podium dla stajni z Enstone to pewnego rodzaju przełom po kilku mniej udanych występach. Dlaczego więc ekipa ta nie jest w stu procentach zadowolona ze swojego rezultatu? Ano dlatego, że nie składa jeszcze broni i chce walczyć o tytuł zarówno w klasyfikacji konstruktorów jak i kierowców. Szanse na to cały czas są.

Źródło: autosport.com

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race