Typowany do zdobycia piątego na tym torze pole position, Lewis Hamilton, uległ dzisiaj w walce o pierwsze pole startowe do jutrzejszego wyścigu o Grand Prix Singapuru Charlesowi Leclercowi. Lider mistrzostw świata dobrze spisywał się w piątkowych treningach, jednakże dzisiaj nie było już tak dobrze. Oprócz tego Brytyjczyk, tak samo jak wszyscy inni, nie spodziewał się tak dobrej dyspozycji kierowcy Ferrari.

Lewis Hamilton w zeszłym roku w Singapurze popisał się niesamowitym okrążeniem kwalifikacyjnym, które Toto Wolf określił jako "najbardziej epickie jakie kiedykolwiek widział", ale powtórzenie go w tym roku okazało się niemożliwe. Kierowcą, który w podobnym stylu wzbił się na swoje wyżyny był dzisiaj Charles Leclerc. Lewis natomiast borykał się z kilkoma małymi problemami, które sprawiły, że zdecydowanie nie mógł określić dzisiejszego dnia słowem "perfekcyjny".

"Dzisiejszy dzień nie był dla mnie tak dobry" - przyznał Brytyjczyk. "Wczoraj dużo lepiej mi się jeździło. Nie czułem, żeby nasze osiągi były dzisiaj na optymalnym poziomie. Szczególnie moje pierwsze okrążenie w Q3 nie było świetne. Dopiero na drugim przejeździe udało mi się trochę nadgonić, ponieważ poprawiłem się o jakąś sekundę. Wciąż zabrakło jednak 0,2s i dlatego nie mam pole position".

Imponująca jest dla niego ogólna dyspozycja Ferrari, które "na papierze" nie spisuje się dobrze na takich torach jak Singapur. 

"Wiedzieliśmy, że będziemy walczyć z Red Bullem, ale Ferrari póki co udowodniło, że są mocni na torach z mniejszym dociskiem, a np w Budapeszcie już tego nie było. Nie spodziewałem się, że będziemy walczyć tak blisko, ale oczywiście walka była świetna i bardzo mi się podobała".

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race