George Russell stanowił zaskoczenie sobotnich kwalifikacji do Grand Prix Węgier Formuły 1, gdy zajął 16. miejsce i otarł się o wejście do sesji Q2. Wyścig nie był już tak udany dla Brytyjczyka, który dwukrotnie został zdublowany przez liderów.

„Fajnie było wystartować gdzieś bliżej środka stawki” – powiedział kierowca Williamsa. „Wczoraj osiągnęliśmy absolutne maksimum, a ponadto skorzystaliśmy na błędach rywali. Dzisiaj wróciliśmy do rzeczywistości i gdyby to był jakikolwiek inny tor, może poza Monte Carlo i Melbourne, wszyscy by nas wyprzedzili. Z pewnością wykonaliśmy krok do przodu, ale potrzebujemy wykonać kolejny”.

Zapytany czy poprawki miały większy wpływ na tempo kwalifikacyjne niż wyścigowe, odparł: „Tak mi się wydaje. Rozgryźliśmy działanie opon w kwalifikacjach i był to ogromny postęp, a teraz musimy zrobić to samo w trybie wyścigowym. Nasz samochód jest bardzo wrażliwy na przegrzewające się opony i gdy na starcie podążałem za innymi, prowadzenie było koszmarne. Czułem dzisiaj, że mamy więcej docisku, ale to wciąż za mało”.

Russell miał rzadką w tym sezonie okazję, aby walczyć koło w koło z innymi kierowcami: „Straciłem jedną pozycję w pierwszym zakręcie, ale zyskałem dwie w zakrętach 4-5, więc to było fajne. Po raz pierwszy tak naprawdę miałem okazję się pościgać z innymi koło w koło. Z jakiegoś powodu w F1 pole widzenia jest znacznie gorsze niż we wszystkim, czym jeździłem wcześniej. Można mieć kierowcę po swojej wewnętrznej i nie mieć pojęcia, że on tam jest. Z całą pewnością, gdy oglądałem wyścigi w telewizji, czy nawet rywalizowałem w F2, wydawało się to łatwiejsze niż w rzeczywistości”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race