Ferrari pod ścianą – zapowiedź Grand Prix Węgier

Przed nami ostatni wyścig przed przerwą wakacyjną. W F1 jednak nigdy nie jest spokojnie. Szok w padoku wywołało ogłoszenie końca kariery przez Sebastiana Vettela, które rozpoczęło transferowe spekulacje, a dodatkowo za kulisami trwa walka o kształt regulacji na przyszły sezon. Na torze napięcie też jest duże. Po Grand Prix Francji Charles Leclerc jest na deskach, a Max Verstappen niemal świętuje już zwycięstwo. Ten wyścig może dać odpowiedź na pytanie, czy Ferrari będzie w stanie się podnieść.

Poprzednio w F1

Grand Prix Francji było katastrofą dla Ferrari. Charles Leclerc rozbił się pozbawiając się szansy na zwycięstwo, a przez błędną taktykę zespół pozbawił Carlosa Sainza szansy na podium. Obecnie Leclerc ma 63 punkty straty do Verstappena. W klasyfikacji konstruktorów Ferrari ma już aż 82 punkty straty do Red Bulla i tylko 44 przewagi nad Mercedesem.

Mercedes we Francji znowu bezbłędnie wykorzystał słabości rywali i po raz pierwszy w tym sezonie zdobył dwa miejsca na podium.

Alpine we Francji nie zawiodło. Jego zawodnicy zdobyli szóstą i ósmą pozycję, zapewniając zespołowi awans na czwartą pozycję wśród konstruktorów.

Sebastian Vettel niespodziewanie ogłosił swoje wycofanie z F1 z końcem sezonu.

Ciekawe wątki Grand Prix Węgier

Ferrari pod ogromną presją

Krzyk Leclerca, po wypadku we Francji z pewnością śni się jego fanom po nocach. Był to krzyk rozpaczy, który robił przeszywające wrażenie, ale był adekwatny do sytuacji, która powoli staje się beznadziejna. Mattia Binotto stwierdził, że nie widzi powodu, dla którego Ferrari nie miałoby wygrać ostatnich dziesięciu wyścigów. Biorąc pod uwagę, że jeszcze żaden kierowca w historii F1 nie wygrał tylu wyścigów z rzędu, wydaje się, że powody są. A fakt, że szef Ferrari ich nie widzi, jest raczej symptomatyczny dla nieumiejętności poprawnej oceny rzeczywistości, jaką ostatnio widać w zespole. To nie brak tempa jest problemem teamu, który dysponuje w tej chwili najprawdopodobniej najszybszym samochodem w stawce, ale seria błędów, z których nie są wyciągane odpowiednie wnioski.

Zarówno Leclerc jak i Verstappen  mają w swoich karierach po 16 zdobytych pole position, jednak pod względem wygranych Verstappen prowadzi 27 do 5. To szokująca statystyka. W tym roku Leclerc był na pole position już w ośmiu wyścigach i tylko trzy z nich wygrał. To właśnie brak skuteczności jest problemem Ferrari. Leclerc stracił już szacunkowo ponad 100 potencjalnych punktów przez błędy lub awarie. Wszystko nadal jest w rękach Ferrari i Leclerca, trzeba jednak wejść na mistrzowski poziom.

Na Węgrzech Ferrari musi zdobyć dublet,  jeśli chce ocalić u swoich kibiców resztki wiary w mistrzostwo. Ważne też by wygrał Leclerc, który potrzebuje każdej możliwej pomocy, by nadrobić stratę. Sainz nie ma już realnie na mistrzostwo szans. Czy to oznacza, że czas na polecenia zespołowe? Wydaje się, że tak, ale w Ferrari często ostatnio widzą rzeczywistość inaczej niż reszta świata.

Regularność Mercedesa

Jak powinien działać mistrzowski team pokazuje Ferrari Mercedes. Pokazuje ile punktów, nawet dysponując słabszym samochodem, może zdobyć mistrzowski zespół, który działa perfekcyjnie. By uznać misję wychodzenia z poważnych kłopotów za zakończoną i spojrzeć w przyszłość z nadzieją, brakuje im tylko jednego. Zwycięstwa. Lewis jak dotąd wygrywał wyścig w każdym sezonie w F1, ale dwa razy wygrywał tylko jeden wyścig. Tak było w latach 2009 i 2013 i w obu przypadkach tym jedynym wygranym wyścigiem było Grand Prix Węgier. To jeden z ulubionych torów Hamiltona, ale jego zwycięstwo w tym roku byłoby sensacją.

Komfortowa sytuacja Red Bulla

Red Bull, mimo że ostatnio zdecydowanie stracił swoją przewagę na torze, to umocnił ją w punktacji na tyle, że w zespole powinien panować spokój. Wszystko idzie zgodnie z planem i w rywalizacji sportowej jak i za kulisami. W tym tygodni wreszcie potwierdziła się planowana współpraca z Porsche, która będzie najprawdopodobniej jeszcze bardziej bliska niż się spodziewano.  W Red Bullu niepokój wzbudzają tylko plany FIA dotyczące walki z podskakiwaniem i związane z tym zmiany przepisów. Zespół zaczyna kampanię przeciwko tym zmianom. Wszystko to z myślą o utrzymaniu przewagi w następnym sezonie. O ten sezon mogą już chyba powoli być spokojni.

Konsekwencje decyzji Vettela

Tematem numer jeden za kulisami Grand Prix Węgier z pewnością będzie ogłoszenie zakończenia kariery przez Sebastiana Vettela. Czterokrotnego mistrza świata, którego spuścizna to więcej niż tytuły. Kibicom będzie brakowało go nie tylko jako kierowcy, ale też jako człowieka, który podczas swojej kariery stał się jedną z najbardziej lubianych postaci w padoku.

Rezygnacja Vettela rozpoczyna na dobre sezon spekulacji transferowych. Kto go zastąpi? Czy będzie to uczeń Vettela, Mick Schumacher? Czy szukający okazji do wejścia do F1 protegowany Mercedesa Nyck de Vries? Może potrzebujący nowego początku Daniel Ricciardo? Jeśli Vettela zastąpi kierowca aktualnie zatrudniony przez inny team, rozpocząć to może reakcje łańcuchową i zobaczymy niespodziewane transfery. Pytanie czy miejsce w Astonie Martinie jest obecnie atrakcyjne. Na pewno długoterminowy kontrakt z zespołem, który ma potencjał do rozwoju byłby ciekawą opcją dla młodego zawodnika, na przykład Alexa Albona. Ale obecna pozycja zespołu powinna skutecznie zniechęcać bardziej utytułowanych kierowców, jak Fernando Alonso.

Co z poprawkami Haasa?

Haas wprowadza na Węgrzech długo wyczekiwane pierwsze w tym roku istotne poprawki do swojego samochodu. Jaki będzie ich efekt? Teoretycznie mogą pomóc zespołowi, który mimo braku usprawnień ciągle prezentuje się nadspodziewanie dobrze, powrócić do walki o wysoko punktowane pozycje, ale z drugiej strony jak dotąd w historii Haasa poprawki często miały rozczarowujące efekty. Na razie usprawnienia dostanie tylko Kevin Magnussen. Zobaczymy, czy dadzą mu przewagę.

Siła Alpine

W rocznice tryumfu Estebana Ocona na Węgrzech na dobry występ liczy Alpine. Jak dotąd dobrze radzili sobie głównie na torach o innej charakterystyce, ale ostatnie poprawki w ich samochodach sprawiają, że powoli zostawiają w tyle resztę środka stawki. McLaren ciągle walczy z nimi w klasyfikacji punktowej, dzięki większej regularności i mniejszej ilości awarii, ale, z kolejnymi wyścigami, francuski zespół wygląda coraz solidniej i umacnia się na piątym miejscu wśród konstruktorów.

Wyprzedzanie

Tor na Węgrzech przez lata uchodził za obiekt, na którym wyprzedzanie jest niemal niemożliwe. Rok temu Alonso pokazał tu Hamiltonowi, jak trudno tu wyprzedzać nawet wyraźnie szybszym samochodem. Jak będzie w tym roku? To będzie prawdziwy test dla nowej generacji samochodów. Z innych torów wiemy jednak, że zmiany przyniosły efekty i dlatego walka o pozycje na torze powinna być możliwa.

Charakterystyka toru Hungaroring

Tor pod Budapesztem przez lata uchodził za obiekt nie do końca dostosowany do wymogów F1. Wytrzymał jednak w kalendarzu już trzy dekady i dzięki swojemu wyjątkowemu charakterowi zaczyna być ostatnio zaliczany do najbardziej klasycznych torów. Przez lata narzekano na brak możliwości wyprzedzania, ale w ostatnich latach, po wydłużeniu prostej i wprowadzeniu DRS, znacznie częściej niż kiedyś zdarzają się tu ciekawe wyścigi.

Kręty i wąski (10-11 metrów z wyjątkiem prostej startowej), Hungaroring przypomina nieco tor kartingowy. Jest wymagający fizycznie, nie tylko przez upały jakie panują na Węgrzech w środku lata. Ma tylko jedną długą prostą, a poza nią, tak jak w Monako, nie ma czasu na odpoczynek. Kluczowe jest znalezienie dobrego rytmu, zwłaszcza w bardzo krętym drugim sektorze.

Wyprzedzanie na prostej, nawet mimo jej wydłużenia i wprowadzenia DRS, nadal nie jest łatwe, ale gdy kierowca zbliży się do swojego przeciwnika przed pierwszym zakrętem, może wykorzystać drugą strefę DRS przed zakrętem numer dwa. Da się tu wyprzedzać po zewnętrznej. Największym wyzwaniem dla kierowcy jest jednak zakręt czwarty. Szybki, ślepy zakręt na szczycie wzgórza.

Hungaroring przypomina nieco tor uliczny i wymaga podobnych ustawień co Monako, gdzie najważniejszy jest docisk. Przeciętnie wolniej niż na Węgrzech samochody jadą tylko właśnie w Monako i w Singapurze. Nawierzchnia nie jest już jednak tak wyboista jak kiedyś.

Kluczowe tutaj są docisk i dobra trakcja. Trzeba tak ustawić samochód, by tył nie uciekał na śliskiej, zakurzonej nawierzchni, ale nie można tracić zbyt dużo w szybkich zakrętach z powodu podsterowności. Tor, przez brak prostych odcinków, dość mocno obciąża opony i zwykle widzimy tu więcej wizyt w boksie niż na innych torach.

Tor jest rzadko używany poza weekendem Grand Prix. Jest też wyjątkowo zakurzony. Przyczepność poprawia się w trakcie weekendu, jednak pozostaje bardzo niska poza linią jazdy. W piątek jest jeszcze bardzo słaba, dlatego często widzimy wtedy poślizgi i wypadki.

Mimo że przez lata żwirowe pułapki usuwano i strefy bezpieczeństwa pokrywały się asfaltem, nie są one tak szerokie jak na nowoczesnych torach i utrata kontroli nad samochodem w szybszych zakrętach zazwyczaj kończy się na barierze z opon.

Długość toru: 4,381 km

Liczba zakrętów: 14

Dystans wyścigu: 70 okrążeń / 306,63 km

Nieoficjalny rekord toru: 1:13.447 (Lewis Hamilton, Mercedes, 2020)

Rekord okrążenia w wyścigu: 1:16.627 (Lewis Hamilton, Mercedes, 2020)

Kilka faktów z historii Grand Prix Węgier

Pierwsze Grand Prix Węgier w sezonie 1986 było bardzo ważnym wydarzeniem, ponieważ był to pierwszy wyścig za żelazną kurtyną. Tor został zbudowany w rekordowym czasie ośmiu miesięcy.

Nigel Mansell odniósł jedno ze swoich najsłynniejszych zwycięstw w sezonie 1989, kiedy zaprzeczył powszechnej wtedy opinii, że na Węgrzech nie sposób wyprzedzać, wygrywając po starcie z dwunastego miejsca. Ten tor okazał się dla niego szczególny również dlatego, że to właśnie tu, w sezonie 1992 świętował swoje jedyne mistrzostwo.

Wobec trudności z wyprzedzaniem, na Węgrzech zawsze ważna była taktyka. Michael Schumacher po raz pierwszy wygrał tu w sezonie 1994, dzięki jeździe na trzy postoje. Podobną taktykę zastosował cztery lata później, gdy odniósł na Hungaroringu jedno ze swoich najsłynniejszych zwycięstw. W sezonie 2001 świętował tu mistrzostwo.

Rzadko wygrywa tu faworyt całego sezonu. W sumie w historii tylko 11 razy na 36 rozegranych dotychczas wyścigów zdarzyło się, by wygrał tu późniejszy tryumfator mistrzostw. W latach 2005-2017 nie zdarzyło się to ani razu.

Kilku kierowców odniosło na Węgrzech swoje debiutanckie zwycięstwa. Damon Hill wygrał tu po raz pierwszy w sezonie 1993 i zwykle był tu bardzo szybki. Do historii przeszedł wyścig z sezonu 1997, którego Hill nieomal nie wygrał w Arrowsie-Yamaha, tracąc prowadzenie na ostatnim okrążeniu.

Fernando Alonso wygrał tu swój pierwszy wyścig w sezonie 2003, zostając na kilka lat najmłodszym zwycięzcą w historii. Nie wygrał jednak na Węgrzech już nigdy później.

W sezonie 2006 Jenson Button odniósł tu swoje pierwsze, długo wyczekiwane zwycięstwo. Pobił też rekord Mansella wygrywając po starcie z czternastej pozycji. Był to pierwszy w historii mokry wyścig na Węgrzech. Deszcz padał tu jeszcze tylko dwa razy w sezonach 2011 oraz 2014, kiedy po niezwykle emocjonującym wyścigu tryumfował Daniel Ricciardo.

Heikki Kovalainen odniósł tu swoje jedyne zwycięstwo w F1 w sezonie 2008 w McLarenie-Mercedes. McLaren wygrywał tu aż jedenaście razy.

Esteban Ocon sprawił ogromną niespodziankę w sezonie 2021, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Było to także pierwsze zwycięstwo dla kolejnego wcielenia zespołu z bazą w Enstone, czyli Alpine. 

Lewis Hamilton w sezonie 2013 odniósł tu swoje pierwsze zwycięstwo po przyjściu do Mercedesa. Wygrywał tu aż osiem razy, trzy dla McLarena i pięć dla Mercedesa.

Dla polskich kibiców tor na Węgrzech jest wyjątkowy nie tylko przez geograficzną bliskość, ale też przez szczególne miejsce, jakie zajmuje w karierze Roberta Kubicy. Tu właśnie Polak debiutował w wyścigu F1 w sezonie 2006.

Harmonogram weekendu

Trening 1: piątek o 14:00

Trening 2: piątek o 17:00

Trening 3: sobota o 13:00

Kwalifikacje: sobota o 16:00

Wyścig: niedziela o 15:00

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze