Grand Prix Węgier to wyścig, po którym czeka nas długa przerwa wakacyjna. To ostatnia szansa, by kierowcy, których pozycja w teamach jest zagrożona, zrobili dobre wrażenie na swoich pracodawcach, zanim sezon transferowych spekulacji zacznie się na dobre. To też ostatnia okazja, by ktokolwiek rzucił wyzwanie Lewisowi Hamiltonowi.

Czy Verstappen może zagrozić Hamiltonowi?

Max Verstappen zaliczył właśnie 20 finiszy w pierwszej piątce z rzędu. Ostatni raz nie udało mu się ukończyć wyścigu w pierwszej piątce, kiedy rok temu nie ukończył wyścigu właśnie na Hungaroringu. Tego rodzaju serie kojarzą się z Michaelem Schumacherem z czasu dominacji Ferrari, tymczasem Verstappen w tym czasie dysponował samochodem, który często był dopiero trzecim w stawce. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Max wszedł na mistrzowski poziom. By zagrozić Hamiltonowi potrzebuje tylko odpowiednio dobrego samochodu. Kluczowe zatem jest pytanie, jak dobry jest obecnie Red Bull, a także jak dobry może się stać już wkrótce. W końcówce zeszłego sezonu Red Bull był dostatecznie dobry, by Verstappen zwyciężył w klasyfikacji, gdyby brać pod uwagę jedynie cztery ostatnie wyścigi i to mimo wpadki w Brazylii. Tak naprawdę od Grand Prix Singapuru był wtedy poważnym zagrożeniem dla Mercedesów. Czy tym razem mogą dojść do takiej formy nieco wcześniej? W drugiej części sezonu jest kilka wyścigów, na których Red Bull teoretycznie może dominować. Singapur, Meksyk i właśnie Węgry to tory, gdzie zazwyczaj są bardzo szybcy.

Zawodnicy Red Bulla zawsze są wymieniani w roli faworytów przed wyścigiem na Hungaroringu, ale w ostatnich dwóch sezonach żaden z nich nie stanął tu na podium. Sam Verstappen nie stał tu na podium nigdy. W tym roku na Węgrzech okaże się na ile dobra forma Red Bulla w ostatnich wyścigach oznaczała prawdziwy wzrost formy i na ile Mercedes powinien obawiać się mocnej końcówki sezonu Verstappena. Jeśli Holender ponownie wygra, Mercedes może zacząć się obawiać, jednak to Hamilton jest zdecydowanie faworytem na Węgrzech, gdzie wygrał poprzednio już sześć razy. Zwracają uwagę zwłaszcza zwycięstwa w sezonach 2009 i 2013, jednych z najsłabszych w jego karierze, kiedy nie dysponował samochodami zapewniającymi regularną walkę o zwycięstwa. Widać, że na tym torze dobrze radzi sobie nawet w słabym sprzęcie.

Bottas walczy o kontrakt

W Niemczech Valtteri Bottas dostał niepowtarzalną okazję nadrobienia straty punktowej do Hamiltona i ponownie nawiązania z nim walki o mistrzostwo. Niestety szansę tę zmarnował, rozbijając się na barierze z opon. Na domiar złego Toto Wolff daje ostatnio do zrozumienia, że decyzja co do przyszłości Fina zostanie wkrótce podjęta i że musi zasłużyć na pozostanie w zespole. Podczas trzech lat Bottasowi nie udało się zagrozić Hamiltonowi. Najbliżej był na początku tego sezonu, ale Lewis ani przez chwilę nie wydawał się zaniepokojony i jak się okazało nie miał powodów. Grand Prix Węgier może okazać się ostatnią szansą dla Bottasa, żeby zrobić dobre wrażenie, bo decyzja może zapaść wkrótce. Jeśli Mercedes zaskoczy i postawi jednak na Estebana Ocona, obecność Bottasa na rynku kierowców może uruchomić karuzelę transferów, podobnie jak rok temu decyzja Daniela Ricciardo o przejściu do Renault. Sam Ocon też jest łakomym kąskiem dla wielu zespołów. Czy którymś z nich może być zainteresowany też Red Bull? Pierre Gasly to kolejny zawodnik, który nie może być pewny swojej przyszłości. Na jego posadę jednak mają szansę przede wszystkim świetnie ostatnio spisujący się zawodnicy Toro Rosso. Innym zawodnikiem mogącym obawiać się o swoją przyszłość jest Romain Grosjean.

Czy ktoś może zagrozić McLarenowi w środku stawki?

Renault niespodziewanie spadło po Grand Prix Niemiec w klasyfikacji na szóste miejsce, za Toro Roso, który to zespół zaliczył tam jeden ze swoich najlepszych występów w historii. Czy można więc uznać, że McLaren na dobre zadomowił się na czwartym miejscu, a wyrównana walka w środku stawki toczy się już tylko o miejsce piąte? Zobaczymy. Z pewnością walka będzie bardzo zacięta. Renault się łatwo nie podda, Alfa Romeo i Racing Point nieco nadrobiły ostatnio straty, a regularność kierowców Toro Rosso sprawia, że zdobywają punkty prawie zawsze.  Na Węgrzech warto obserwować Kimiego Raikkonena, który co prawda wygrał tu tylko raz (czternaście lat temu), ale ma więcej finiszy na podium, niż ktokolwiek inny w stawce.

Przełomowy moment dla Kubicy?

Jak bardzo ważny dla Roberta Kubicy jest punkt zdobyty w Niemczech? Czy to może być dla niego przełomowy moment sezonu? Pomimo że także w Niemczech Kubica był przez większość weekendu wolniejszy od George Russella i fakt, że to on zdobył pierwszy punkt dla Williamsa może wydawać się szczęśliwym zbiegiem okoliczności, powinien on być dla niego ogromnym powodem do dumy. Kubica często bagatelizuje znaczenie swoich wyników na tle Russella, zwracając uwagę na fakt, że zespół i tak nie ma szans nawiązania walki z konkurentami. Czasem jednak zdarza się wyścig, który daje szansę autsajderom i wtedy właśnie wynik zaczyna być ważny. Taki moment nadszedł dla Williamsa w Hockenheim i to właśnie Kubica był tym, który ten wynik zrobił. Wielu kierowców popełniało tego dnia błędy, ale nie on.  Ma to swoją wymowę. Jeszcze nikt w historii nie zdobył w F1 punktu po tak długiej przerwie. Po takim wyniku trudno nie spojrzeć na jego sezon inaczej. Ciągle jest wolniejszy od Russella, ale to żaden wstyd, a udowodnił, że jest kierowcą, który jest w stanie punktować w F1 nawet w najgorszym samochodzie. Nie wiadomo jak dalej potoczą się jego losy, ale ten punkt przejdzie do historii i potwierdzi jego reputację jako wyjątkowego sportowca.  

Czy ten wynik będzie miał wpływ na jego formę? Sam Robert wydaje się być kimś pewnym swojej wartości i nie wątpiącym we własne umiejętności, pamiętajmy też, że pokonywał już w życiu większe trudności niż tegoroczny samochód Williamsa, ale nawet najsilniejsza osoba potrzebuje pozytywnych wydarzeń, by nabrać wiatru w żagle. Dlatego ten wynik może mu pomoc, zdejmując część presji. To w końcu jego pierwsze znaczące osiągnięcie, do którego droga była wyjątkowo trudna. Nie zapominajmy jednak jak dobry jest Russell. Nie zapominajmy, że rekord toru Hungaroring, należy aktualnie właśnie do niego. Osiągnął go testując w zeszłym roku Mercedesa. Mimo tych świetnych wyników Anglika, na razie zanosi się na to, że to Kubica będzie na koniec sezonu wyżej w klasyfikacji. Kogoś tak ambitnego jak Russell musiało to zaboleć, zwłaszcza, że stało się tak na skutek jego błędu.

Czy seria świetnych wyścigów będzie trwać?

Po trzech wspaniałych widowiskach z rzędu wszyscy mamy nadzieję na kontynuację. Czy te nadzieje są uzasadnione? Czynnikami, które miały duży wpływ na atrakcyjność poprzednich wyścigów były tory sprzyjające wyprzedzaniu oraz nietypowe warunki atmosferyczne. Na Węgrzech wyprzedzać jest trudno, temperatury będą typowo dla tego wyścigu wysokie, ale nie tak upalne jak w Austrii, albo podczas piątkowych treningów w Hockenheim. Jest za to pewna nadzieja na opady deszczu, które nawet jeśli nie nastąpią w trakcie wyścigu, mogą zaburzyć przygotowania do niego, albo kolejność na starcie, jeśli pojawią się w kwalifikacjach. Poza pogodą, szansę na emocje daje fakt, że Red Bull i Ferrari w widoczny sposób zmniejszają ostatnio stratę do Mercedesa. Przy wyrównanej stawce w czołówce, o zwycięstwie zadecydują prawdopodobnie kwalifikacje, taktyka i jak to często w tym sezonie bywa, zarządzanie oponami.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race