Grand Prix Monako to najsłynniejszy wyścig w F1. Kwalifikacje tutaj są pasjonującym spektaklem, wyścigi czasem przypominają nudną procesję, ale też często dostarczają emocji. W tym roku wyścig przypada na moment w sezonie, kiedy Mercedes wydaje się kompletnie niezwyciężony. Czy nietypowy tor może sprawić kierowcom Mercedesa problemy? Nic na to nie wskazuje.

Czy Monako nadal jest terytorium Red Bulla?

Mercedes jest silny słabością swoich konkurentów. Zwykle silny w Monako Red Bull w tym roku nie jest już bezkonkurencyjny w wolnych zakrętach. Wydaje się, że ich filozofia projektowania samochodu nie sprawdza się tak dobrze odkąd zmieniły się przepisy. Red Bull nie był w Barcelonie szybszy od Mercedesa w żadnym sektorze. Mimo wszystko to właśnie Max Verstappen jest największym zagrożeniem dla kierowców niemieckiego zespołu, a Red Bull z pewnością zrobi wszystko by wygrać. Sukces w Monako byłby wielkim osiągnięciem Hondy. Jego porażka postawiłaby pod znakiem zapytania, czy w ogóle będą w stanie wygrać wyścig w tym roku. Verstappen ma z torem Monako rachunki do wyrównania. Dwukrotnie marnował tu szansę na dobry wynik rozbijając się w identyczny sposób. Jeśli Red Bull faktycznie będzie tu szybszy od Ferrari, będzie to szansą dla Pierre’a Gasly’ego, by udowodnić swoją przydatność i w końcu powalczyć o najwyższe lokaty.

Ferrari na drugim planie

W Barcelonie Ferrari rzuciło wszystkie karty na stół i przegrało. W tej chwili będą potrzebowali najprawdopodobniej nieco czasu, by zrozumieć co się stało i zacząć podnosić się po nokaucie. W obecnej formie w Monako, gdzie kwalifikacje są kluczem, nie mają raczej szans na zwycięstwo. Ciekawa jednak będzie walka między kierowcami. Wobec braku realistycznych nadziei na mistrzostwo Vettela, Leclerc nie ma żadnych powodów, by powstrzymywać się od walki z nim, a będzie jechał na swoim domowym torze. W ostatnich latach miał tu co prawda sporego pecha, ale może tym razem szczęście przyniesie mu specjalny kask, oddający hołd jego ojcu oraz Julesowi Bianchiemu.

Mercedes z szansą na rekord

Jeśli Mercedes wygra podwójnie po raz kolejny, będzie to najdłuższa w historii F1 seria podwójnych zwycięstw. Wiele wskazuje na to, że uda im się ten nieprawdopodobny wynik osiągnąć. Byli najszybsi w trzecim sektorze w Barcelonie, co zwykle jest zapowiedzią sukcesu w Monako. Z teamu jak zwykle dochodzą głosy podkreślające jak trudnym wyzwaniem jest ten wyścig i przypominających problemy Mercedesa na tym torze w ostatnich latach. Do umniejszania swoich szans mogliśmy się już jednak z ich strony przyzwyczaić. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem Grand Prix Monako będzie rekordowe szóste z rzędu podwójne zwycięstwo Mercedesa.

Żałoba po śmierci Laudy

O ile wiele wskazuje na ogromny sukces teamu, można przewidywać, że zespół nie będzie go zbyt hucznie celebrować. Wiadomo też komu ten sukces będzie zadedykowany. Śmierć Nikiego Laudy musiała zostawić ślad na zespole, nie tylko z powodu jego profesjonalnego wkładu w jego działalność. Wraz z jego odejściem, team traci sporą część swojej osobowości, nie tylko medialnej. Lauda był prawdziwą duszą zespołu i ogromnie ważną postacią dla całej Formuły 1. W Monako jego pamięć zostanie uczczona minutą ciszy przed startem wyścigu. Mercedes i Ferrari z pewnością również uczczą jakoś jego pamięć.

Hamilton czy Bottas?

Walka między zawodnikami Mercedesa z pewnością będzie zacięta, bo jasne staje się, ze to oni będą walczyć o mistrzostwo. Kwalifikacje są tu najważniejsze, a Lewis Hamilton jak dotąd wygrał je tu tylko raz, więc Valtteri Bottas z pewnością widzi tu swoją szansę na pierwsze zwycięstwo w księstwie i powrót na pierwsze miejsce w klasyfikacji. Istotny będzie też start. W tym roku więcej niż wcześniej zależy tu od kierowcy. Jak dotąd jeszcze w tym roku się nie zdarzyło, by startujący z pole position zawodnik bez problemu utrzymał się na pierwszym miejscu na starcie, więc walka będzie zacięta i może potencjalnie prowadzić do kolizji. Toto Wolff z pewnością będzie wbijał swoim zawodnikom do głowy, by nie walczyli zbyt agresywnie. Zobaczymy, czy to coś da.

Nieprzewidywalny środek stawki

W środku stawki trudno cokolwiek przewidywać. Forma zespołów zmienia się z wyścigu na wyścig. W Monako jednak kierowcy robią różnicę i wobec tak wyrównanej stawki kwalifikacje będą bardzo zacięte i nieprzewidywalne. Gdyby tylko tak mogła wyglądać cała Formuła 1.

Haasy były szybkie w trzecim sektorze w Hiszpanii, Kimi Raikkonen i Daniel Ricciardo wygrywali w już Monako, a Carlos Sainz jak dotąd zawsze kończył tu wyścig w punktach. Czy to oni będą w niedzielę w pierwszej dziesiątce? Nie należy lekceważyć też zawodników coraz mocniejszego ostatnio Toro Rosso, a Racing Point może powrócić do formy po zupełnie nie udanym weekendzie w Barcelonie.

Czy Williams zrobił postęp?

Williams podczas weekendu w Hiszpanii wykonał krok do przodu, a w testach po wyścigu wypadł jeszcze lepiej. Tempo wydaje się być znacznie lepsze niż wcześniej, ale jeszcze dużo dystansu zostało do nadrobienia. Poza tym w Monako kierowcy potrzebują nie tyle szybkiego samochodu, ale przede wszystkim przewidywalnego i posłusznego kierowcy. Z tym były ostatnio problemy i Monako będzie prawdziwym testem, czy dało się im zaradzić.

Wyzwanie dla Kubicy

Dla Roberta Kubicy ten wyścig będzie z pewnością najtrudniejszym wyzwaniem od czasu powrotu do F1. Na tym poziomie nie ma już czasu na naukę i jak zawsze będzie od razu pod presją porównań z George’em Russelem, który jak dotąd świetnie wypada na jego tle. Trudno o bardziej dogodne miejsce do udowodnienia swojej klasy jako kierowcy, niż wąski tor uliczny. Niedawna kraksa w Baku nie napawa optymizmem, ale pamiętajmy, że Kubica zaliczał w Monako świetne występy w sezonach 2008 i 2010.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race