Do plotek, jakie są rozpowiadane w paddocku Formuły 1, podczas weekendu Grand Prix Malezji w Sepang dołączyła nowa. Zaczęto bowiem sugerować, że Honda może być zainteresowana pozyskaniem Roberta Kubicy jako kierowcy wyścigowego do zespołu Toro Rosso.

Ma to mieć związek z wysokimi ambicjami japońskiego producenta, który chce wraz z Toro Rosso wywalczyć trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Nawet jeśli układ napędowy okaże się znakomity, a Toro Rosso – dzięki sporemu zastrzykowi gotówki ze strony McLarena oraz Hondy – zbuduje samochód zdolny do walki o miejsca na podium, słabym punktem wydają się być kierowcy.

Za niemal wszystkie tegoroczne punkty Toro Rosso odpowiada Carlos Sainz Jr, który pożegna się z ekipą wraz z końcem sezonu, by przejść do fabrycznego zespołu Renault. Odpowiedzialny za kontrakty zawodników Red Bull jeszcze kilka miesięcy temu nie spodziewał się konieczności zastąpienia jednego ze swoich kierowców – stąd przyspieszony debiut Pierre’a Gasly’ego, mający ocenić jego możliwości i pomóc w aklimatyzacji przed pełnym sezonem startów.

Kwestia drugiego kierowcy jest jednak otwarta. Ostatni raz Toro Rosso wymieniło obu swoich kierowców w 2015 roku, co może sugerować, że Daniił Kwiat wciąż jest realną opcją. Takie właśnie jest stanowisko władz ekipy, mimo że wysłanie go na przymusowy urlop w trakcie sezonu wydaje się mówić zupełnie co innego.

Gdyby jednak Kwiat nie wrócił, to kto miałby go zastąpić? Przy okazji ogłoszenia współpracy Toro Rosso z Hondą, powiedziano że włoski zespół może być skłonny do odstąpienia jednego ze swoich foteli kierowcy wspieranego przez japońskiego producenta. Zgodnie z założeniami miał być to Nobuharu Matsushita, lecz jego obecne wyniki w Formule 2 nie wskazują, aby na koniec sezonu miał on punkty potrzebne do superlicencji.

Nie mogąc wprowadzić do F1 swojego wychowanka, Honda miałaby zmienić podejście i skupić się na tym, co od kilku lat skutecznie robi w IndyCar – pozyskać najlepszych możliwych kierowców, którzy dadzą gwarancję dobrych rezultatów.

Tu właśnie pojawia się wątek Kubicy, dzięki któremu Honda – po zakończeniu relacji z Fernando Alonso i McLarenem – nadal byłaby powiązana z gwiazdą wysokiego kalibru. W trakcie przygotowań do testów na Hungaroringu, Renault wysłało Kubicę na trening w symulatorze Red Bulla, gdzie miał uzyskiwać lepsze rezultaty od Maxa Verstappena i Daniela Ricciardo – tę ostatnią informację ujawnił w ten weekend belgijski dziennikarz Pierre van Vliet.

Dla Polaka, związanie się z Hondą i Toro Rosso może być jedyną opcją powrotu do F1 w przyszłym sezonie, bowiem jego rozmowy z Williamsem są utrudnione przez fakt, że Polak sam musiałby sfinansować swój test z ekipą, czemu podobno jest niechętny.

Gdyby jednak obaj kierowcy zostali wybrani przez Red Bulla, a nie Hondę, możliwe że zobaczymy kierowcę, o którym media związane wyłącznie z F1 nie wspominają, lecz o którym mówi się coraz więcej w innych kręgach. Chodzi o Sébastiena Buemiego, który wciąż pozostaje kierowcą rezerwowym Red Bulla.

Dzięki swoim występom w Formule E oraz Długodystansowych Mistrzostwach Świata, Szwajcar jest w znakomitej sytuacji jeśli chodzi o punkty do superlicencji i byłby doskonałym kandydatem do powrotu do F1. Co prawda jest on już potwierdzony jako reprezentant zespołu Renault w Formule E, lecz po „wypożyczeniu” Carlosa Sainza do swojego zespołu F1, francuski producent może być skłonny odwdzięczyć się za tę przysługę. Nie bez znaczenia jest też to, że kalendarze obu serii kolidują tylko czterokrotnie, a Buemiemu zdarzało się już opuścić rundy FE z powodu innych obowiązków.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race