Dublet Toyoty na zakończenie sezonu WEC

Fabryczny zespół Toyoty zdominował 8-godzinny wyścig w Bahrajnie, kończący sezon 2022 Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC. Mike Conway, Kamui Kobayashi i José María López odnieśli przekonujące zwycięstwo nad Sébastienem Buemim, Brendonem Hartleyem i Ryō Hirakawą, którzy zdobyli tytuł mistrzowski.

Buemi w Toyocie #8 utrzymał prowadzenie po starcie z pole position, odpierając atak ze strony Paula di Resty w Peugeocie #93. López w Toyocie #7 podążał początkowo na trzeciej pozycji, przed Matthieu Vaxivièrem w Alpine #36, który wyprzedził Gustavo Menezesa w Peugeocie #94.

Taka kolejność utrzymywała się aż do pierwszej rundy pit-stopów, kiedy to López zdołał przeskoczyć przed di Restę i Toyota objęła dwie pierwsze lokaty. Niedługo później na torze pojawiła się neutralizacja spowodowana przez leżące części, po której Menezes zepchnął Vaxivière’a piątą pozycję.

Po utracie drugiej pozycji, Peugeot #93 miał napotkać na poważniejsze problemy. Pod koniec drugiej godziny di Resta zjechał z toru i zatrzymał się na poboczu, nie mogąc zmieniać biegów. Brytyjczyk zdołał w końcu ruszyć, lecz stracił dwa okrążenia i spowodował kolejną neutralizację. Przy powiewających żółtych flagach zatrzymał się także Nico Müller w siostrzanym Peugeocie #94, lecz po szybkim zresetowaniu systemu kontynuował jazdę.

Gdy za kierownicami czołowych maszyn zmienili się kierowcy, losy wyścigu obróciły się na korzyść Toyoty #7. Trzy godziny po starcie Mike Conway wyprzedził swojego zespołowego kolegę Brendona Hartleya i w połowie rywalizacji miał niecałe trzy sekundy przewagi. Peugeot tymczasem napotkał na kolejne problemy – samochód #94 ponownie zatrzymał się na torze i tym razem Loïc Duval musiał zjechać do garażu na poważniejsze naprawy. Tym samym na trzecią lokatę wyszedł Nicolas Lapierre w Alpine #36.

Przewaga na czele stawki zaczęła się już tylko zwiększać. Gdy Conway oddawał Toyotę #7 w ręce szefa zespołu Kamuiego Kobayashiego, miał ponad 30 sekund przewagi nad siostrzanym autem. Japończyk również narzucił szybkie tempo i finiszował 45 sekund przed swoim rodakiem Hirakawą.

Drugie miejsce wystarczyło jednak, aby załoga #8 zdobyła tytuł mistrzowski. Musiała ona finiszować przed Alpine, które nie mogło dorównać tempa japońskich maszyn i na dystansie ośmiu godzin straciło dwa okrążenia do obu Toyot. Peugeot #94 był czwarty ze stratą sześciu okrążeń, natomiast Peugeot #93 ostatecznie wycofał się na nieco ponad dwie godziny przed metą z powodu awarii skrzyni biegów.

W klasie LMP2 zwycięstwo odnieśli Sean Gelael, Robin Frijns i René Rast z Team WRT #31, pokonując Alexa Lynna, Olivera Jarvisa i Joshuę Piersona z United Autosports USA #23. Podium uzupełnili Roberto Gonzalez, António Félix da Costa i Will Stevens, którzy wywalczyli pierwszy tytuł brytyjskiego zespołu Jota.

Jeszcze na sześć okrążeń do mety po drugie miejsce jechał Louis Delétraz z Prema Orlen Team. Zespołowy kolega Roberta Kubicy musiał jednak zjechać do boksów na krótkie tankowanie, po którym spadł na czwartą lokatę. Polski zespół Inter Europol Competition nie dojechał natomiast do mety, wycofując się niecałe pięć minut przed końcem wyścigu.

Ostatnie zwycięstwo w historii klasy GTE Pro odnieśli Miguel Molina i Antonio Fuoco w Ferrari #52. Prowadzenie początkowo objął startujący z trzeciej pozycji Kevin Estre w Porsche #92, wyprzedzając Fuoco oraz swojego zespołowego kolegę Gianmarię Bruniego w Porsche #91. Fuoco następnie w emocjonującej walce wyprzedził swojego rodaka i wyszedł na drugą lokatę, a prowadzący w klasyfikacji generalnej James Calado trzymał się z tyłu, na czwartej pozycji.

Brytyjczyk jechał wolniej, ale znacząco wydłużył swój pobyt na torze i mógł wykonać swój pierwszy pit-stop dopiero po 67 minutach, podczas neutralizacji spowodowanej przez di Restę. Zapewniło to ogromną przewagę kierowcy Ferrari #51, który przeskoczył z czwartej pozycji na pierwszą i prowadził o pół minuty nad Tommym Milnerem w Corvette #64, który również wykorzystał okres żółtej flagi do wykonania pierwszego pit-stopu.

Krótko po wznowieniu wyścigu Fuoco wyprzedził Estre’a i gdy Milner zjechał na swój drugi serwis, Ferrari objęło dwa pierwsze miejsca w wyścigu. Gdy Miguel Molina zasiadł w Ferrari #52, zmniejszył dystans do prowadzącego Alessandro Pier Guidiego w Ferrari #51 do 22 sekund. Kierowcy Porsche – Michael Christensen i Richard Lietz – utknęli natomiast za Nickiem Tandym w Corvette, które znacząco przyspieszyło po zachodzie słońca.

Pier Guidi spędził na prowadzeniu ponad dwie godziny, po czym oddał samochód z powrotem w ręce Calado. Ten zwolnił jednak tempa i na dwie godziny do mety przepuścił Fuoco. Jak się okazało, zwiastowało to poważne kłopoty załogi #51 – w walczącym o mistrzostwo Ferrari zaczęła rozpadać się skrzynia biegów.

Calado nagle zaczął jechać od kilku do kilkunastu sekund na okrążeniu wolniej, próbując unikać zmian biegów i spadł na sam koniec stawki GTE Pro. Gdy na ostatnie półtorej godziny w aucie zasiadł Pier Guidi, zdołał podkręcić tempo na tyle, by nie stracić dalszych punktów na rzecz samochodów GTE Am. Heroicznym wysiłkiem Włoch doprowadził samochód do mety bez czwartego biegu, finiszując cztery okrążenia za siostrzaną załogą.

Kłopoty Ferrari przekazały inicjatywę w ręce Porsche. Na ostatnim okrążeniu wyżej sklasyfikowany w punktacji Michael Christensen wyprzedził Richarda Lietza – który musiał zjechać do boksów na krótkie tankowanie – lecz było to za mało. Kluczem do mistrzostwa Ferrari była bezbłędna jazda załogi #52 oraz Corvette #64, które stało się barierą nie do pokonania dla kierowców Porsche. Ostatecznie, Calado i Pier Guidi zakończyli sezon trzy punkty przed Estrem i Christensenem. Ferrari zdobyło także tytuł wśród producentów.

Triumf w klasie GTE Am odnieśli Matteo Cairoli, Nicolas Lautwiler i Mikkel Pedersen z Team Project 1 #46, dla których było to pierwsze zwycięstwo w sezonie. Tytuł w klasie przypadł Benowi Keatingowi, Henrique Chavesowi i Marco Sørensenowi z TF Sport, którzy zakończyli ostatni wyścig na czwartej pozycji.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze