Załogi Porsche były najszybsze w wolnym treningu przed wyścigiem 24h Le Mans. Wśród pojazdów GTE, najgroźniejszym konkurentem dla Ferrari okazały się nowe Fordy GT LM.

Choć w pierwszej połowie treningu Audi znów zagroziło Porsche przewagą w czasach okrążeń – to jednak ekipa z Weissach ostatecznie zakończyła na czele wolny, 4-godzinny trening. Decydującą w tej kwestii okazała się być ostatnia godzina sesji – na już suchym torze ekipy ponownie mogły pokazać pełnię sił, co przez kilkanaście minut przyniosło interesujący pojedynek niemieckich potęg. Rozpoczęli go Neel Jani i Brendon Hartley, którzy w końcu przebili rezultat Loïca Duvala, schodząc do poziomu 3:24.5 – Audi nie było im jednak dłużne, Lucas Di Grassi szybko podnosząc poprzeczkę do poziomu poniżej 3:23. Mylił się jednak ten, kto twierdził, że Porsche znów będzie długo starało się przebić rezultat konkurenta – Jani i Hartley po chwili byli już znów przed Francuzem, Szwajcar zaliczając czas bliski 3:22.0. Kontratak ze strony Audi okazał się jednocześnie zamknięciem rywalizacji, gdyż Di Grassi wpadając w poślizg pechowo przejechał jedną z szykan i lekko uszkodził samochód – co wraz z dwoma czerwonymi flagami nie pozwoliło mu już poprawić wyniku załogi nr 8.

Ta ukończyła sesję jako trzecia – kolejne dwa miejsca zajęły Toyoty, które choć niewiele gorsze, to jednak nie potrafiły równorzędnie walczyć z niemieckimi konkurentami. W dodatku, pod sam koniec sesji pecha miał Stéphane Sarrazin, uszkadzając przód samochodu i przekreślając szanse na zejście poniżej granicy 3:23. I tak jednak, najwolniejszym z sześciu fabrycznych prototypów było Audi nr 7, które do lidera straciło przeszło 3.5 sekundy – wśród prywatnych pojazdów, swoje czasy poprawiły natomiast oba Rebelliony, czego nie mógł już zrobić nieobecny w sesji CLM od ByKolles.

Ostatnia godzina sesji przyniosła sporą poprawę wyników także w klasie LMP2 – tu czas Eurasii udało się w końcu przebić, wpierw ubiegłorocznemu triumfatorowi, Nicolasowi Lapierre z Signatech, który jako pierwszy zszedł poniżej granicy 3:40. Kwadrans później, wiceliderem stał się Paul Loup Chatin z nienależącego do faworytów zespołu Panis Barthez – a do czołówki wszedł także zespół Thiriet TDS, nieco ponad 0.1 sekundy gorszy od Eurasii. Zaskoczeniem było również przebicie wyniku załogi Extreme Speed nr 31 przez teoretycznie słabszych kolegów z nr 30 – ostatnie 30 minut sesji zaczęło się natomiast od drugiej czerwonej flagi wywołanej przez wypadnięcie z toru załogi RGR Sport Morand. 22 minuty później, trzecią wywołał wypadek Pegasus Racing, tym samym przedwcześnie kończąc sesję – chwilę wcześniej, najlepszy wynik LMP2 uzyskał natomiast Richard Bradley, na czele treningu ostatecznie umieszczając ubiegłorocznych zwycięzców, ekipę KCMG.

Również w GTE Pro, ostatnia godzina zmieniła sytuację na czele tabeli wyników – zajmujące jak w przeszłości całe podium Fordy musiały tu ustąpić pola równie historycznemu przeciwnikowi, Ferrari. Wpierw, pod koniec trzeciej godziny, dwa pojazdy od AF Corse przebiły wynik „amerykańskiej” załogi GT LM – niedługo później natomiast, Toni Vilander z Risi Competizione wyszedł na czoło klasy z czasem poniżej 3:55. Szybko jednak, wynik ten przebił Gianmaria Bruni, schodząc do poziomu 3:53.8 – załogę z USA stać było już tylko na 3:54.2, natomiast najszybszym z Fordów ostatecznie okazał się „amerykański” nr 68, Sébastien Bourdais zaliczając w nim wynik poniżej 3:55. Wszystkie Fordy i Ferrari zajęły pierwsze siedem pozycji w tabeli wyników – dopiero za nimi znalazło się pierwsze Porsche, przed dwoma Corvette, którym nie udało się zejść nawet poniżej granicy 3:56. Niegroźne dla liderów były także Aston Martiny i Porsche od Dempsey-Proton, trzy pojazdy zamykając stawkę w tej klasie.

Już samodzielnie, Ferrari ostatecznie zdominowało również najsłabszą klasę GTE Am – tutaj, atak na pozycję lidera rozpoczęło amerykańskie Scuderia Corsa, awansując na drugie miejsce. Po chwili, coraz szybsze było także faworyzowane nr 83 od AF Corse – a co już nie tak spodziewane, także nr 61 z załogi Cleanwater, korzystające jednak z usług zaznajomionego z fachem Roba Bella. Właśnie dzięki niemu, ekipa z Singapuru pod koniec sesji uzyskała najlepszy wynik, schodząc do świetnego poziomu 3:57 – o całe półtorej sekundy gorszy okazał się być Townsend Bell ze Scuderia, a przed Porsche z Abu-Dhabi Proton ostatecznie wyszedł również Emmanuel Collard z AF Corse. Szybszym z Aston Martinów została szósta w stawce załoga nr 98, a z Corvette Larbre, plasując się tuż za czołowym Vantage.

O 22:00 rusza pierwsza sesja kwalifikacyjna – dwie kolejne odbędą się jutro o 19:00 i 22:00.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race