Załogi Audi i Ford widnieją na czele po dwóch z czterech godzin wolnego treningu na Pętli de la Sarthe. Poprawę wyników, w drugiej godzinie sesji utrudnił momentami rzęsisty deszcz.

Choć wydawało się, że wyniki z Dnia Testów nie do końca odzwierciedlają realną siłę poszczególnych załóg – pierwsza część treningu w Le Mans znów pokazała, że przynajmniej w kilka ekip może sprawić niespodziankę w weekendowej batalii. Pierwsza z nich ponownie pojawiła się w czołowej klasie LMP1 – po początkowych 25 minutach liderowania przez Toyotę i Anthonego Davidsona, pozycję lidera przejął Mark Webber z Porsche – najszybszym okazało się być jednak znów Audi, w którym Loïc Duval niecałą godzinę po starcie jako jedyny zszedł poniżej granicy 3:25. Poprawienie tego wyniku utrudniał nasilający się już wówczas deszcz, przez co Audi do końca pierwszych dwóch godzin pozostawało na czele tabeli wyników – niemniej dowodząc, że powtórzenie sukcesu z ubiegłego roku może okazać się dla Porsche jeszcze trudniejsze, niż się wydawało.

Zgodnie z oczekiwaniami, pośród prywatnych LMP1 górą po 2 z 4 godzin treningu są natomiast dwa Rebelliony, przy czym tylko Nick Heidfeld z nr 12 zdołał tu zejść poniżej granicy 3:30. Wicelider klasyfikacji generalnej WEC, nr 13 był od niej o 3 sekundy wolniejszy – niewiele słabsza wydawała się za to załoga ByKolles, niestety tuż przed końcem drugiej godziny, w pojeździe zapalił się silnik, wymuszając czerwoną flagę i prawdopodobnie wykreślając pojazd z reszty treningu.

Po raz kolejny, zaskoczył także lider w klasie LMP2 – tym znów stał się zespół Eurasia, czas Tristana Gommendego ponownie okazując się jak na razie nie do pobicia nawet przez największych faworytów batalii. Ponad 0.6 sekundy wolniejsi byli kierowcy Oreci od G-Drive – a za nimi, bardzo dobrze sprawowały się załogi amerykańskie, Ryan Dalziel z Extreme Speed nr 31 pod koniec pierwszej godziny przebijając wynik siostrzanego Ligiera od Michael Shank Racing. Wysoko plasowały się także załogi Signatech, KCMG czy Thiried TDS – nieco dalej były natomiast te od RGR Sport Morand czy Gibsona od G-Drive.

W klasie GTE Pro, pierwsza część treningu należała za to przede wszystkim do „brytyjskich” Fordów, w początkowej fazie treningu widniejąc na zmianę z Ferrari ekipy AF Corse. W kolejnych minutach, nacisk Fordów dał im dwa pierwsze czasy w tabeli wyników, a Joey Hand z „amerykańskiej” odnogi Chip Ganassi Racing plasując GT LM także na miejscu trzecim – a przed AF Corse pojawiło się konkurencyjne 488 ekipy Risi Competizione, dzięki wynikowi Toniego Vilandera. Jak na razie, w treningu zawodziły Corvette, z niewielką liczbą przejechanych okrążeń przegrywając nawet z pojazdami GTE Am – nieco lepiej sprawowały się Porsche, nr 91 jako pierwszy widniejąc za pojazdami Ford i Ferrari.

W GTE Am, początkowo najszybszy był za to Pedro Lamy z Aston Martina nr 98, przed Mattem Griffinem z Ferrari nr 55, z którym wspólnie przebijali wyniki m.in. obu fabrycznych Corvette. Nieco niżej był Jeff Segal z Italii od Scuderia Corsa, a dalej Duńczycy z Formula Racing, przed pierwszym Porsche – 911 pokazało się dopiero w dalszej części sesji, gdy na czoło wyszedł Patrick Long z Abu-Dhabi Proton. Przed Griffinem pojawiła się natomiast Corvette od Larbre – a nieco w tyle było faworyzowane Ferrari nr 83 od AF Corse, przegrywając także z Proton, Formula Racing i KCMG.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race