Toyota wygrała drugi wyścig sezonu 2019-20 WEC. Niespodzianką jest triumf Aston Martina w klasie GTE-Pro po dominacji Porsche we wcześniejszych sesjach. 

Mimo startu na niejako domowym torze, wygrana Toyoty na Fuji nie była tak pewna, jak w poprzednim sezonie. Pytania budziły nowe zasady balansu wydajności, które miały pozwolić ekipom prywatnym na bardziej zaciętą rywalizację z fabrycznym gigantem. Nic takiego jednak się nie stało. Poza pojawieniem się Rebelliona między Toyotami w pierwszej godzinie wyścigu, japoński zespół okazał się nie do pokonania i bez przeszkód wywalczył kolejne zwycięstwo w obecnym sezonie WEC. 

Z drugiej strony, swoje zrobił tu jednak inny nowy system ograniczeń, tym razem związany z sukcesami poszczególnych załóg we wcześniejszych wyścigach. To, wraz z pechową karą przejazdu przez boksy za przekroczenie prędkości w alei serwisowej sprawiło, że triumf odniosła załoga #8. Zwycięzcy z Silverstone zjawili się na mecie pół minuty później, a czołową trójkę uzupełnił Rebellion z dwoma okrążeniami straty. Osobną batalię toczyły natomiast dwie Ginetty od Team LNT, które wskutek problemów technicznych i kar znalazły się ostatecznie między pojazdami LMP2. 

W klasie słabszych prototypów, wyścig wygrała ekipa Racing Team Nederland, w ostatniej godzinie odbierając prowadzenie głównym konkurentom. Tymi od początku byli kierowcy, Jackie Chan DC RacingJOTA Sport, a przede wszystkim High Class Racing, którzy przez dłuższy czas utrzymywali prowadzenie w wyścigu. Niestety, pech Kenty Yamashity w ostatniej godzinie zepchnął duńską ekipę poza podium, podobnie jak nietrafiona taktyka załóg DC Racing i JOTA. Głównie to sprawiło, że na mecie z triumfu cieszyli się Holenrzy, a pozostałe ekipy musiały zadowolić się niższymi stopniami podium. 

Jedną z większych niespodzianek wyścigu jest triumf załogi Aston Martina #95 w klasie GTE-Pro. Mogło być zresztą jeszcze ciekawiej, gdyby nie pechowy wyjazd poza tor Maxime Martina w drugim Vantage, który w praktyce kosztował załogę #97 spadek za Porsche #92. Dobra jazda kierowców oraz wykorzystanie sytuacji na torze, między innymi dwóch spowolnień sprawiło, że #97 udało się dojechać do mety na trzecim miejscu, a #95 wygrać rywalizację. W tej słabo spisały się natomiast oba Ferrari, wygrywając tylko z ukaranym za ścinanie toru Porsche #91. 

Żadnym zaskoczeniem nie było natomiast zwycięstwo Aston Martina w GTE-Am, gdzie załoga #90 od TF Sport od początku widniała jako potencjalni zwycięzcy. Sytuacja w wyścigu temu nie zaprzeczała, Aston od początku dyktując warunki, które okazały się nie do przebicia przez konkurentów. Najbliżej zwycięzców znalazło się Ferrari #83, które pokonało rywalizację ze zwycięskim w kwalifikacjach Porsche #57 od Team Project 1. Najszybsi w sobotę, kierowcy musieli jednak w wyścigu wystartować z końca stawki wskutek kary nałożonej już po sesji, przez co miejsce na podium i tak można u nich traktować jako sukces. 

W klasyfikacji generalnej obie Toyoty zrównały się na czele listy LMP1, coraz bardziej oddalając się od trzeciego Rebelliona. W LMP2 prym przejęli Holendrzy z Racing Team Holland, ekipa Cool Racing spadając na drugie miejsce po dopiero szóstej pozycji na Fuji, na trzecie awansowała za to załoga JOTA Sport. W GTE-Pro dwa drugie miejsca wciąż dają prym kierowcom Porsche #92, z jednopunktową przewagą nad Aston Martinem #95 i dwoma punktami nad Porsche #91, natomiast w GTE-Am prowadzenie utrzymało Ferrari #83 przed najszybszym na Fuji Aston Martinem #90. 

Kolejny, drugi trwający tylko 4 godziny wyścig odbędzie się 10 listopada w Szanghaju. 

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race