W ten weekend zespoły spotkają się w ostatniej sześciogodzinnej rundzie sezonu 2018/2019 Długodystansowych Mistrzostw Świata. Niektóre załogi już w Belgii mogą przypieczętować swój ostateczny triumf.

Obok Le Mans, wyścig na Spa-Francorchamps jest w tym sezonie jedynym odbywającym się już po raz drugi. Przed rokiem, starcie w Belgii było pierwszym podwójnym zwycięstwem Toyoty i rozpoczęciem drogi do generalnego zwycięstwa dla załogi Alonsa, Buemiego i Nakajimy. Dla tracącej do nich 15 punktów drugiej załogi Toyoty porażka nie będzie zamknięciem szans na wygraną w sezonie, jednak z pewnością jeszcze bardziej skomplikuje ich sytuację.

Słaby występ w poprzednich dwóch wyścigach sprawił natomiast, że już tylko matematyczne szanse na wygraną mają kierowcy obu pojazdów Rebelliona. Szczególnie Neel Jani i André Lotterer muszą w dodatku obawiać się załogi SMP, która po fatalnym początku sezonu spisuje się wyśmienicie. Cały sęk w tym, że owym początkiem sezony był między innymi właśnie wyścig w Belgii, w którym górą pośród prywatnych prototypów była czołowa obecnie załoga zespołu ze Szwajcarii.

Z pewnością najciekawiej zapowiada się rywalizacja w słabszej klasie prototypów. Między prowadzącymi kierowcami od Signatech, a wiceliderami z Jackie Chan DC Racing są tylko dwa punkty różnicy. Choć Tung, Aubry i Richelmi zaliczyli pecha w Sebring, to właśnie oni triumfowali przed rokiem na Spa-Francorchamps, pokonując nie kogo innego, jak właśnie Lapierre'a, Thirieta i Negrão. Razem z Anthonym Davidsonem, szanse na rywalizację z tą dwójką będą starali się zachować Gonzalez i Maldonado z DragonSpeed, którzy z pewnością postarają się o trzecie z rzędu podium.

W przypadku czołowych pojazdów GTE, realne szanse na odebranie tytułu mistrzów Christensenowi i Estre mają już tylko kierowcy drugiej załogi Porsche, Bruni i Lietz. Strata niemal 45 punktów Calada i Pier Guidiego z Ferrari nie jest jednak niemożliwa do odrobienia. 56 punktów tracą do liderów ubiegłoroczni triumfatorzy wyścigu w Belgii, Mücke i Pla, natomiast o pierwsze zwycięstwo w sezonie będzie starał się zespół BMW, gdyż kierowcy pojazdów tej marki jako jedyni nie stanęli jeszcze na najwyższym stopniu podium.

Specyficzne uczucia mają przed wyścigiem w Belgii liderzy klasy GTE Am, Bergmeister, Lindsey i Perfetti. Z jednej strony prowadzą z przewagą 25 punktów nad Flohrem, Castellaccim i Fisichellą z Ferrari od Spirit of Race, z drugiej ubiegłoroczny wyścig na Spa-Francorchamps był jedynym, w którym kierowcy Porsche #56 zajęli miejsce daleko poza podium. Z podobnych powodów, wyścigu obawiają się jednak także kierowcy Ferrari, szczególnie, że 9 punktów tracą do nich ubiegłoroczni triumfatorzy tego wyścigu, Dalla Lana, Lauda i Lamy z Aston Martina.

Wyścig rozpocznie się o w sobotę o 13:15.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race