Dwa fabryczne Audi R18 prowadzą po pierwszej godzinie rywalizacji w wyścigu Sebring. Z wyścigu odpadł prototyp Deltawing – problemy miały także dwaj faworyci kategorii GT.

Słońce i bezchmurne niebo panowało nad torem, gdy o godzinie 15:45 pojazdy wystartowały do 61. edycji wyścigu Sebring. Pierwsza z 12 godzin rywalizacji nie przyniosła co prawda poważnych zmian – wyjątkiem może być tu jedynie kategoria GT, gdzie dwóch kandydatów do zwycięstwa, już na początku rywalizacji dopadły problemy z pojazdami, przez co wyraźnie zmniejszyły się ich szanse na sukces. Z drugiej strony należy jednak pamiętać, że w wyścigach długodystansowych niewiele może rozstrzygnąć się w pierwszych 60 minutach – dlatego awarie w Corvette i Aston Martinie, jeśli nie wyeliminowały ich z gry, to nie stawiają ich w przegranej pozycji. Inaczej sytuacja wygląda natomiast przy prototypie Deltawing – tu, poważna awaria nie pozwoliła mu przejechać więcej, niż 5 okrążeń wyścigu – z drugiej jednak strony, jego szanse na zwycięstwo w kategorii LMP1 (do której jest on tu zapisany), były w praktyce zerowe. W pozostałych kategoriach doszło do niewielkich zmian w stawce – wszystkie pojazdy nadal jednak podążają za sobą z niewielkimi stratami.

Start w kategorii LMP1 nie przyniósł żadnych zmian; Benoît Tréluer w Audi nr 1 i Tom Kristensem w nr 2 szybko oddalili się od pozostałych prototypów – te natomiast pozostały w kolejności: Lola 12 (Nick Heidfeld), HPD nr 6 (Klaus Graf) i Lola nr 13 (Andrea Belicchi). Nieco tracił do nich Chris Dyson w Loli nr 16 jego zespołu – za to szybko w boksach pojawił się Deltawing, prowadzony przez Andy Meyricka. 12 minut po starcie, Graf wyprzedził Heidfelda, korzystając z dojazdu do ostatnich pojazdów z grupy GTC – a po kilku minutach Heidfelda pokonał także Belicchi. Niemiec odzyskał jednak czwarte miejsce po 30 minutach od startu – wtedy też z rywalizacji odpadł Deltawing. 10 minut później, oba Audi zjechały do pierwszego pit-stopu – a wkrótce później zrobili to także Andrea Belicchi, Chris Dyson i Nick Heidfeld. Najdłużej w pit-stopach czekaliśmy na Klausa Grafa – ten jedyne dotankował prototyp HPD, przez co wyprzedził obie Lole i znalazł się na miejscu trzecim. Po godzinie, czwarty jechał Heidfeld, a piąty Belicchi.

W LMP2 bardzo szybko na czoło wyszedł Tom Kimber-Smith w Zyteku od Greaves Motorsport, wyprzedzając Scotta Tuckera i Ryana Hunter-Reaya w dwóch pojazdach od Level 5. Tucker w nr 551 szybko zresztą stracił pozycje także na rzecz dwóch kierowców od Extreme Speed – Anthony’ego Lazarro i Davida Brabhama – a sytuację tą zmienił dopiero pit-stop Kimber-Smitha, 40 minut po starcie rozpoczynając serię zjazdów w tej kategorii. Po serii pit-stopów okazało się jednak, że szybszy był Ryan Hunter-Reay – i to on po godzinie prowadził w LMP2 przed Kimber-Smithem i Brabhamem.

Prowadzenie w kategorii LMPC szybko stracił Jonathan Benett w prototypie nr 05 od CORE Autosports – zmiennik Colina Brauna spadł zresztą daleko do tyłu, a po kilku minutach został dodatkowo uderzony przez Corvette nr 3, wypadając z toru. Na czoło wszedł natomiast Pierre Kaffer w nr 81 od DragonSpeed – a na drugim miejscu pozostał Bruno Junqueira w nr 9 od RSR Racing. Na trzecie awansował Kyle Marcelli w nr 8 od BAR1 Motorsports. Trzy kwadranse po starcie, pierwszy w pit-stopach pojawił się lider, Pierre Kaffer – o ile jednak ten powrócił na prowadzenie, o tyle Junqueira spadł na miejsce czwarte, za Marcelliego i Tristana Nuneza z nr 500 od Performance Tech.

Najwięcej działo się w kategorii GT. Prowadzenie już na starcie stracił Gianmaria Bruni w Ferrari nr 62 od Risi Competizione, przed którego wyszli Olivier Gavin w Corvette nr 4 i Pedro Lamy w Aston Martinie nr 007; na kolejnym miejscu widniał Anthony Garcia w Corvette nr 3 – ten jednak wypadł z rywalizacji, gdy po kontakcie z prototypem LMPC, otrzymał on karę minutowego postoju w boksach. Niedługo z dobrego miejsca cieszył się także Darren Turner w Aston Martinie nr 97 – jemu, po kontakcie z innym pojazdem uszkodzeniu uległa chłodnica, którą trzeba było wymienić. Zaskakująco szybko jechał natomiast Marc Goossens w Viperze nr 91 – ten wyprzedzając Billa Auberlena z BMW nr 55 i Wolfa Henzlera z Porsche od Team Falken Tire znalazł się na miejscu czwartym – a pół godziny po starcie był już przed Lamym, od którego drugą pozycję nieco wcześniej odzyskał Gianmaria Bruni. 10 minut później, Henlzer stracił szóste miejsce na rzecz Dirka Müllera w BMW nr 56 – a po kolejnych 10 minutach, niespodziewanie z toru zjechała Corvette nr 3, mając problemy ze skrzynią biegów. Po pierwszej serii pit-stopów, o ile Corvette nr 4 prowadziła – przed Ferrari nr 62 znalazło się Porsche nr 48 – a Goossens znów był czwarty.

Start nie zmienił prowadzenia w kategorii GTC, gdzie wciąż prowadził Andy Lally w Porsche nr 27 od Dempseya. Drugi był Jeroen Bleekemolen w nr 22 od Alex Job Racing – na trzecie miejsce przesunął się jednak Jan Heylen w nr 11 od JDX. Seana Edwardsa z NGT nr 30, na piątą pozycję strącił Spencer Pumpelly w nr 45 od Flying Lizards – na siódme przesunął się natomiast Kuba Giermaziak w NGT nr 31, startujący z miejsca 10 w tej kategorii.  Edwards rozpoczął jednak kontratak – i trzy kwadranse po starcie był już trzeci, wyprzedzając Heylena i Pumpelly’ego. Tak sytuacja wyglądała praktycznie do końca pierwszej godziny – wtedy też, kilka pojazdów zjechało do boksów i przemieszało stawkę GTC.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race