Zapowiedź sprinterskiego wyścigu IMSA w Detroit

Na przełomie maja i czerwca, kierowcy serii IMSA podróżują do stanu Michigan, a dokładniej do miasta Detroit, kolebki amerykańskiej motoryzacji. To tutaj siedziby mają m.in. Ford czy General Motors, mający pod swoimi skrzydłami marki takie jak Chevrolet, GMC, Cadillac i Buick. Zawodnicy ekip GTP oraz GTD Pro pojadą po nowym, nieco ponad 2,5-kilometrowej pętli toru ulicznego.

Centrum miasta Detroit zamieni się w ten weekend w centrum amerykańskich wyścigów samochodowych. Wcześniejsze zmagania, w Belle Isle Park odbywały się od 2013 do 2022 roku i na tym terenie jeździli nie tylko kierowcy IMSA, ale i zawodnicy IndyCar. Po rocznej przerwie weekend na ulicach 670-tysięcznego miasta powraca na stałe w kalendarz mistrzostw IMSA, jak i IndyCar.

Jest to swoisty powrót do historii. Żeby poznać historię ulicznego toru w Detroit, trzeba cofnąć się do roku 1982. Detroit, po burzliwych latach 70 XX w. miał trudny czas, ze względu na kryzys naftowy. Dodając jeszcze do tego skutki recesji, powodujące duże bezrobocie, miasto o mały włos popadło w upadłość. W ten sposób Henry Ford II, ówczesny prezes Ford Motor Company połączył siły z biznesmenem Maxem Fischerem i bankierem Robertem Surdamem i utworzyli organizację non-profit „Detroit Renaissance”. Celem tego było rozwiązanie gospodarczych, jak i społecznych kwestii miasta.

Dzięki „Detroit Renaissance” powstał kompleks biur i wieżowców, które wybudowane zostały w 1977 roku. Poza biurami powstały też tam powierzchnie handlowe oraz hotel. Chcąc wypromować miasto, grupa chciała zorganizować wydarzenie, które mogłoby wzmocnić pozycję Detroit w świecie, a także polepszyć słabnącą wówczas reputację miastu. Do akcji wtedy wszedł pomysł zorganizowania wyścigu Formuły 1, a z racji tego, że Bernie Ecclestone chciał rozszerzyć swój kalendarz wyścigów F1, to pomysł okazał się strzałem w 10.

Dlatego w 1982 roku podpisano umowę z Formułą 1 na organizację wyścigu Grand Prix Stanów Zjednoczonych w Detroit, stając się trzecią amerykańską rundą w roku tej serii, po Long Beach i Las Vegas.

Choć pętla toru, po którym mają się ścigać kierowcy IMSA i IndyCar jest zupełnie inna od tego, co było w roku 1982, to mamy powrót do historii, gdzie w centrum miasta Detroit zawodnicy IMSA i IndyCar będą się ścigać po ulicach, które przez cały rok użytkowane są przez zwykłych uczestników ruchu.

W klasyfikacji generalnej prowadzi Dane Cameron z Felipe Nasrem w Porsche Penske Motorsport #7. Kierowcy prototypu #7 mają 1357 oczek na koncie, ale tuż za nimi jest Pipo Derani, z Jackiem Aitkenem z ekipy Action Express Racing #31. Większą stratę do prowadzącej dwójki mają Renger van der Zande i Sebastien Bourdais z Cadillaca #01. W klasie GTD Pro prowadzi duet Sebastian Priaulx i Laurin Heinrich z AO Racing #77 wystawiający charakterystyczne, zielone Porsche 911 GT3.R.

W treningach do wyścigu najszybszy niespodziewanie został Philipp Eng z BMW Team RLL #24. Austriak przejechał pętlę toru w czasie 1:06,348, ustanawiając najlepszy wynik tego „obiektu”. Dla kierowców prototypów Cadillaca #01 i #31 jest to domowy wyścig, tak samo zresztą jak dla dwóch Corvette Racing. Także dla dwóch Fordów w klasie GTD Pro jest to ważny wyścig, z powodu miejsca założenia marki.

Kwalifikacje do sobotniego wyścigu w klasie GTD Pro zdominowały samochody Corvette Racing, dwa pierwsze miejsca zajęły odpowiednio #3 i #4. Z kolei w prototypach najszybszy był Nick Tandy z Porsche Penske Motorsport #6. Pod koniec kwalifikacji, Pipo Derani obrócił się na torze, wywołując czerwoną flagę. Kierowca Cadillaca #31 wystartuje jutro z ostatniego w swojej klasie miejsca.

Wyścig na torze Detroit rozpocznie się w sobotę o godzinie 21:10. Transmisja z tego wydarzenia będzie możliwa do obejrzenia na YouTube, na oficjalnym kanale serii IMSA.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze