Meyer Shank Racing ostatnim mistrzem DPi – podsumowanie wyścigu Petit Le Mans

Do samego końca nie było wiadomo, czy wyścig Petit Le Mans wygra Acura ekipy Wayne Taylor Racing #10, czy Meyer Shank Racing #60, które przez większość czasu było za mistrzem IMSA z 2017 roku. Pech ekipy WTR, na kwadrans przed końcem Petit Le Mans sprawił, że różowy prototyp Meyer Shank Racing #60 wygrywa mistrzostwa IMSA oraz ostatni tytuł dla auta Daytona Prototype international.

O mały włos, a losy mistrzostw rozstrzygnęłyby się w połowie wyścigu, kiedy to Fabio Scherer niebezpiecznie wrócił na tor, tuż przed nos Filipe Albuquerque, który zjeżdżał do pit-line. Zawodnik WTR #10 wyhamował w samą porę, zaś kierowca ze Szwajcarii, który kierował High Class Racing #20 dostał karę przejazdu przez pit stop.

Dobra jazda Felipe Fragi w Riley Motorsports #74 sprawiła, że ekipa obroniła tytuł mistrzowski z zeszłego roku w klasyfikacji długodystansowej, choć nie poszło tak łatwo, jak rok temu, gdzie Gar Robinson i spółka wygrała z ponad 20 punktową przewagą nad resztą. Tym razem zespół wygrał o 6 oczek z Garettem Gristem, Joao Barbosą oraz Malthe Jakobsenem. Ten pierwszy jeździł dla JR III Racing i Performance Tech Motorsports, zaś pozostała dwójka jeździła od początku dla ekipy Sean Creech Motorsport.

Niestety Felipe Fraga, który zapieczętował sobie i zespołowi w 4 godzinie wyścigu mistrzostwo w klasyfikacji długodystansowej, popełnił błąd na jednym z zakrętów i zaprzepaścił szansę na dobry rezultat w wyścigu Petit Le Mans.

Po 6 godzinach, prowadził zespół Aciton Express Racing #31 z Pipo Deranim, za nim był inny prototyp Cadillaca, a dokładnie Earl Bamber w Chip Ganassi Racing #02. Trzecie miejsce miał zespół Wayne Taylor Racing #10, a więc przed ekipą Meyer Shank Racing #60. Dobra walka zapowiadała się w kategorii GT, gdzie prawie wszyscy zawodnicy Pro mieścili się w ok. 10 sekund, zaś kapitalne tempo pokazywał McLaren ekipy Inception Racing #70 z klasy GTD, który prowadził w wyścigu.

Problemy prototypu Era Motorsports #18 sprawiły, że zespół wycofał się z dalszej rywalizacji. W kategorii LMP2 jeździły już tylko 4 prototypy ORECA. Na krótko przed rozpoczęciem 7 godziny rywalizacji z Petit Le Mans odpadła ekipa Team Hardpoint #99. Rob Ferriol stracił kontrolę w Porsche 911 i uderzył w ścianę, przez co mieliśmy kolejną neutralizację w wyścigu.

W 7. godzinie wyścigu błędy na zakrętach 10a i 10b popełnili kierowcy Alex Lynn z Chip Ganassi Racing #02 oraz Olivier Pla z Aciton Express Racing #31. Brytyjczyk i Francuz z prototypów Cadillaca przestrzelili szykanę i przejechali na wprost. W tym czasie odbyły się ostatnie zjazdy do pit-stopów po zmianę kierowców. Jak się później okazało, zespół Risi Competizione #62 nie dopilnował czasu jazdy zawodników, przez co Ferrari 488 GT3 Evo zostało sklasyfikowane na ostatnim miejscu.

A jeśli mowa już o Ferrari z numerem 62, to też amerykański zespół pozbawił dobrego rezultatu ekipie Corvette Racing #3 Na wyjściu z szykan 10a i 10b, uderzył w tył Corvette, która się obróciła. Poza tą kolizją, ekipa żółtego samochodu z numerem 3 musiała zjechać do pit-stopu.

Bezpieczną przewagę w 8 godzinie miał zespół Wayne Taylor Racing #10, który coraz bliżej był tytułu mistrza IMSA w 2022 roku. Zmiana lidera odbyła się w klasie LMP2 – zespół DragonSpeed #81 był na pierwszym miejscu, za nim Tower Motorsport #8 oraz prowadzący do tej pory PR1/Mathiasen Motorsports #11. Dobry pit-stop ekipy Paul Miller Racing #1 dał drugie miejsce i wyprzedził Turnera Motorsports #96.

Niestety, Madison Snow, jak i ekipa PMR #1 nie cieszyła się długo z drugiego miejsca w klasie GTD, ponieważ prototyp LMP3 najechał tyłem na BMW M4 z #1 i Madison musiał przymusowo zjechać na szybką naprawę samochodu.

Choć bezpieczna przewaga była dla prototypu Wayne Taylor Racing #10, to w ostatniej godzinie stała się tragedia dla zespołu, który prowadził w Petit Le Mans. Filipe Albuquerque miał kontakt z samochodem Winward Racing #57, przez co protoyp Acura musiał zjechać do pit-line. Jak się okazało, zespół już nie wrócił do wyścigu, co oznaczało, że ostatnim zespołem, który zdobędzie mistrzowski tytuł w klasie DPi będzie Meyer Shank Racing #60.

Dodatkowo pod sam koniec, samochód #57 znalazł się w bandach z opon na zakręcie 1, przez co mieliśmy neutralizację, która była do końca wyścigu.

Zwycięstwo odniosła ekipa Meyer Shank Racing #60, która parę godzin wcześniej miała stratę do lidera około 27 sekund. Za różowym prototypem Acura znaleźli się kierowcy zespołu Aciton Express Racing #31, a najniższy stopeiń podium zajął sensacyjnie drugi samochód AXR, a więc prototyp Ally Racing #48, z Jimmim Johnsonem, Kamuim Kobayashim i Mike Rockenfellerem.

Dzięki temu triumfowi Oliver Jarvis oraz Tom Blomqvist zostali mistrzami serii IMSA z dorobkiem 3432 punktów. Drugie miejsce przypadło Filipe Albuquerque wraz z Rickym Taylorem, którzy tych punktów zgromadzili 3346. Acura wygrała w klasyfikacji konstruktorów, z jedynym rywalem, jakim był Cadillac. Zwycięstwo Blomqvisa i Jarvisa z Meyer Shank Racing #60, sprawiło, że oni wygrali w klasyfikacji długodystansowej. Punktowo, to duet z MSR #60 miał tyle samo punktów, co duet Albuquerque-Taylor z Wayne Taylor Racing #10, jednak zwycięstwa w 24h Daytona i Petit Le Mans sprawiły, że to właśnie brytyjski duet wygrał tę klasyfikację.

John Farano, kierowca Tower Motorsport #8 został mistrzem serii IMSA w klasie LMP2. Dzięki zwycięstwu, wyprzedził on zdecydowanie drugich Dwighta Merrimana oraz Ryana Dalziela, którzy wcześniej odpadli z rywalizacji Petit Le Mans. Drugie miejsce w wyścigu zdobyło trio DragonSpeed USA #81, a trzecie miejsce zajął PR1/Mathiasen Motorsports #11. Mimo, że ekipa PR1/Mathiasen Motorsports #52 nie dojechała do mety, to Scott Huffaker, Ben Keating oraz Mikkel Jensen wygrali klasyfikację długodystansową w kategorii LMP2. Drugie miejsce przypadło ekipie Tower Motorsport #8, a trzecie – High Class Racing #20.

Mimo błędu jaki popełnił George Kurtz z Core Autosport #54, to pozycja piąta na mecie Petit Le Mans, sprawiła, że poznaliśmy nowego mistrza w kategorii LMP3. To wspomniana ekipa Core Autosport #54 z Colinem Braunem i Jonathanem Bennettem. 2002 punkty wystarczyły na zespół Gara Robinsona z Riley Motorsports #74. Na pocieszenie byłego mistrza LMP3 jest fakt, że obronił on tytuł w klasyfikacji długodystansowej. Trzecie miejsce zajął Ari Balogh i Garett Grist z JR III Racing #30.

Kategorię GTD Pro zdominował zespół Pfaff Motorsports #9, które wystawia Porsche 911 GT3R. Mathieu Jaminet wraz z Mattem Campbellem wygrali o ponad 200 punktów, a więc tylko wystarczyło wystartować w Petit Le Mans. Drugi Ben Barnicoat, dzięki triumfowi na Petit Le Mans znalazł się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu Lexus RC F z numerem 14 też zajął drugie miejsce. Zeszłoroczni mistrzowie GT Le Mans, Corvette Racing #3 są na trzecim miejscu w klasie GTD Pro ze sporą stratą do lidera. Choć trudny początek miał zespół BMW w klasie Pro, to pod sam koniec Connor de Phillippi oraz John Edwards zajęli w końcu podium po miesiącach posuchy.

Choć ekipa Risi Competizione została zdyskwalifikowana z wyścigu na torze Road Atlanta, to punktacja do klasyfikacji długodystansowej została zaakceptowana, dzięki czemu Ferrari #62 zostało mistrzem w NAEC.

Trudny początek sezonu Heart of Racing #27 nie sprawił, że Roman de Angelis został mistrzem serii IMSA w kategorii GTD. Zespół dosyć niespodziewanie został mistrzem, choć Wright Motorsports #16 stracił do nich 23 punkty, a trzeci Team Korthoff Motorsports #32 miał 38 punktów straty.

Zwycięstwo w wyścigu Petit Le Mans odniósł Gradient Racing #66, po kapitalnej końcówce wyścigu. To pierwszy triumf zespołu od początku startów na torach IMSA. Za trio Simpson-Bechtolsheimer-Farnbacher uplasowali się kierowcy Inception Racing #70. Dzięki bardzo dobrej jazdy przez wszystkie rundy endurance, to właśnie Inception Racing z Brendanem Iribe i Jordanem Pepperem zostali triumfatorami w klasyfikacji długodystansowej. Dzięki temu McLaren po raz pierwszy wygrał punktację w serii IMSA.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze