Vanthoor: Miałem przeczucie, że to się tak skończy

Laurens Vanthoor przyznał, że płakał jak dziecko po tym, jak przegrał pojedynek z Mathieu Jaminetem o zwycięstwo w tegorocznym wyścigu 24 godziny Daytona. Dwaj fabryczni kierowcy Porsche rozstrzygnęli rywalizację w ostatniej szykanie.

Jaminet, reprezentujący zespół Pfaff Motorsport, objął prowadzenie na 22 okrążenia do mety i utrzymywał je aż do trzeciego okrążenia od końca, kiedy to Vanthoor, z ekipy KCMG, przypuścił agresywny atak w początkowych zakrętach.

Jaminet odpowiedział tym samym dwa okrążenia później, pozostawiając Vanthoorowi tylko jedną szansę desperackiego ataku w szykanie Le Mans. Belg przegrał jednak hamowanie i nie zmieścił się w torze, co kosztowało go nie tylko wygraną, ale również drugie miejsce.

„To jedyny 24-godzinny wyścig, którego jeszcze nie wygrałem, więc bardzo chciałem to osiągnąć” – powiedział Vanthoor. „Dla zespołu to był gościnny start, więc było jasne, że chcemy wygrać za wszelką cenę. Próbowałem wszystkiego, ale niestety to było za mało. Ten wyścig jeszcze długo będzie mi się przypominać i nie będę kłamać – płakałem jak dziecko zjeżdżając do boksów. Jednak takie są wyścigi”.

„Nie mogłem wyprzedzić go na prostej. Byliśmy szybsi w zakrętach, ale oni mieli lepszą prędkość. Próbowałem wszędzie. Lubię Mathieu i pogratulowałem mu. Mamy do siebie dużo szacunku i oczywiście jesteśmy kolegami. Jechałem po to, żeby wygrać ten wyścig – on również i nie mam z tym żadnego problemu”.

„To było bardzo ostre ściganie i dosłownie wypychaliśmy się z toru. Obaj robiliśmy to samo i oni wyszli z tego zwycięsko. Nie żywię za to żadnej urazy”.

Vanthoor walczył o zwycięstwo przeciwko ekipie, z którą sięgnął po tytuł w klasie GTD w ubiegłym sezonie: „Przed wyścigiem wysłałem im wiadomość. Napisałem, że niech wygra najlepszy i że z góry przepraszam, bo miałem przeczucie, że skończy się to w ten sposób”.

Źródło: sportscar365.com

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze