Augusto Farfus wziął udział w 24-godzinnym wyścigu na torze Daytona tylko ze względu na problemy wizowe etatowego kierowcy ekipy Toma Blomqvista. Brazylijczyk sięgnął po zwycięstwo, które zadedykował Charly'emu Lammowi, zmarłemu niespodziewanie w piątek przed zawodami.

„To zwycięstwo ma dla mnie szczególne znaczenie” – powiedział Farfus. „Straciłem kilka dni wcześniej bliskiego przyjaciela i zrobiłem to dla niego. Jestem przekonany, że Charly nade mną czuwał. W końcu odnieśliśmy zwycięstwo, być może w najtrudniejszym 24-godzinnym wyścigu, w którym brałem udział”.

„Warunki były bardzo trudne – było bardzo mokro, ale wiedziałem, że muszę wyjść na prowadzenie i dałem z siebie wszystko. Miałem wyjątkowego zespołowego kolegę w Charlym i chciałbym zadedykować mu to zwycięstwo. Jestem pewien, że jest dumny z tego, co osiągnęliśmy i będziemy świętować zwycięstwo, bo Charly byłby do tego pierwszy”.

Charly Lamm przez 40 lat stał na czele utytułowanego zespołu Schnitzer Motorsport, z którym odniósł zwycięstwo w 24h Le Mans, a także wielokrotnie świętował triumfy w 24h Nürburgring oraz 24h Spa. Lamm odszedł na emeryturę po ostatnim wyścigu sezonu 2018 – Pucharze Świata GT w Makau, wygranego przez Farfusa. Zmarł niespodziewanie z powodu krótkiej choroby, w wieku 63 lat.

Źródło: Z wykorzystaniem informacji prasowej AFM

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Małgorzata Czerwińska
Olga Białczak
Agata Kurek

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race 4kolka