Nawet trzech nowych producentów może pojawić się w przyszłorocznej serii IMSA Championship w czołowej klasie DPi.

Z roku na rok, powstała na bazie prototypów Daytona amerykańska klasa Daytona Prototype International (DPi) staje się obiektem zainteresowań coraz większej ilości producentów. Do obecnych od 2017 roku Mazdy, Cadillaca i Nissana, w ubiegłym sezonie dołączyła Acura. Prawdziwą rewolucję może jednak przynieść sezon 2020, w którym możliwe, że do walki staną aż trzy nowe modele.

O pierwszym z nich mówi się już od dłuższego czasu, wiążąc nadzieje z końcem obecnego programu startów. Mowa tu oczywiście o Fordzie, którego model GT w tym roku kończy wydłużoną do czterech lat karierę w klasie GTE/GTLM.

Współpracujący z warsztatem Multimatic koncern wciąż nie określił, co planuje po tegorocznym sezonie. Niektóre wydarzenia pozwalają jednak stwierdzać, że kolejnym krokiem amerykańskiego giganta będą właśnie wyścigowe prototypy. Dobrym tego przykładem jest fakt, że Ford poprosił swoich obecnych kierowców startujących za oceanem, by ci wstrzymali się w poszukiwaniach nowego pracodawcy na sezon 2020.

O zainteresowaniu wyścigami w klasie DPi swego czasu mówił także koreański Hyundai, którego obecność nawet w najbardziej prestiżowych rywalizacjach motoryzacyjnych nikogo już nie dziwi. Pojawienie się modelu Veloster N w serii TCR Michelin Pilot Challenge, według Hyundaia nie jest jego ostatnim krokiem w stronę wyścigów, a szczególną uwagę marka ta kieruje właśnie na rynek amerykański.

Znacznie mniej wiadomo natomiast na temat trzeciego możliwego producenta. Tu faktem jest jedynie, że mowa o firmie z Japonii, gdyż właśnie tak określiło swojego tajemniczego rozmówcę samo IMSA. Ta sugestia skreśla z listy opcji zarówno Mazdę, Nissana i obecną pod swoją amerykańską marką Hondę, jak i deklarującego rozwój obecnego programu startów Lexusa.

Pod znakiem zapytania stoi także Mitsubishi, obecnie część wielkiego sojuszu Renault i Nissana. Czy więc na horyzoncie mogłoby pojawić się Suzuki albo Subaru? A może do gry wróci gracz, który jeszcze niedawno był często widywanym uczestnikiem wyścigów długodystansowych, Dome? IMSA jak na razie nie ujawnia szczegółów, twierdząc jedynie, że w ubiegłym miesiącu producent przedstawił wizję zarówno samodzielnych startów ekipy fabrycznej, jak i możliwości współpracy z jednym z zespołów wyścigowych.

Rok 2020 może być dla producentów ostatnim dzwonkiem dla prezentacji swojego DPi. Już na rok 2022 IMSA planuje wprowadzenie drugiej generacji tych prototypów, przez co pojawienie się nowego pojazdu w sezonie 2021 traciłoby sens. Z drugiej strony, producenci mogą też patrzeć w stronę kształtowanej już, międzynarodowej klasy FIA i ACO nieoficjalnie nazywanej Hipersamochodami, która może odebrać DPi prym pośród kierunków dla producentów fabrycznych.

Źródło: sportscar365.com

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Małgorzata Czerwińska
Olga Białczak
Agata Kurek

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race 4kolka