Faworyzowana załoga AF Corse nr 1 wygrała dwuczęściową rywalizację Gulf 12 Hours na torze Yas Marina w Abu Zabi. Gimmi Bruni, Toni Vilander i Gaetano Pérez pokonali kolegów z AF Corse-Waltrip nr 11 oraz ekipę Autorlando.

Prócz znanych ze styczniowej odsłony rywalizacji w Abu Zabi, a startujących teraz w jednym składzie nr 11 Alexa Popowa i Ryana Dalziela – kierowcy Ferrari 458 nr 1 byli jednymi z głównych faworytów rywalizacji. Przewidywania wobec tych załóg sprawdziły się w stu procentach – zwyciężyli tegoroczni czołowi kierowcy GT, mający za sobą sukcesy w FIA WEC Toni Vilander i Gianmaria Bruni – Ferrari nr 11 przyjechało natomiast na miejscu drugim. Z drugiej strony trzeba przyznać, że faworytom wcale nie było łatwo – zarówno ze strony innych załóg korzystających z Ferrari, jak i niektórych konkurentów w pojazdach innych marek, czuć im było oddech na plecach…

Początkowo, dla Bruniego i jadącego w Ferrari nr 11 Pierre Kaffera, największym zagrożeniem było Porsche ekipy Autorlando. Jadący nim, niezwykle szybki w kwalifikacjach Jeroen Bleekemolen, tuż po starcie znalazł się na drugim miejscu – jednak po pierwszej serii pit-stopów, jego miejsce zajął McLaren portugalskiego ASM Team. Porsche spadło natomiast na dalsze miejsce, gdyż przez pomyłkę ekipy, Bleekemolen był na torze powyżej regulaminowych 75 minut – i jego zmiennik musiał przeczekać minutę w boksach.

Kolejna zmiana przyszła wraz z awarią na torze prototypu Wolf nr 46 ekipy Avelon Formula. Wskutek tego, na chwilę wyjechał z boksów samochód bezpieczeństwa – i wtedy szansę wykorzystał Michał Broniszewski, zjeżdżając na drugi rutynowy pit-stop załogi nr 3. Dzięki temu zagraniu, po rutynowych pit-stopach innych załóg, Kessel wyszedł na prowadzenie – i utrzymał je już do końca pierwszego wyścigu. Za nim wyścig ukończyło Ferrari nr 1, na ostatnim okrążeniu wyprzedzając załogę nr 11 – a z rywalizacji wypadł McLaren od ASM, w którym awarii uległ silnik.

Półtorej godziny później ruszyła druga z 6-godzinnych części imprezy. Jadący w Kessel Philipp Peter stracił wtedy prowadzenie na rzecz Ferrari nr 1 – prawdziwym pechem okazał się jednak koniec pierwszej godziny tego starcia, gdy Austriak stracił przód auta i na 8 minut zjechał do boksów, spadając na ósme miejsce. Na czele ponownie zjawiło się Ferrari nr 1 przed nr 11 - oraz nr 2, drugim pojazdem od AF Corse. Czołówkę doganiało jednak Porsche ekipy Autorlando – i gdy pojazd nr 2 uległ awarii, a Porsche wyprzedziło Ferrari nr 10, załoga znów była na podium.

2,5 godziny przed metą, pech dopadł McLarena od MSR Molitor, który wpadł w poślizg i wyprowadził na tor samochód bezpieczeństwa. Wtedy doszło do pit-stopów większości załóg i przetasowania stawki; na czele zjawiło się Ferrari nr 11 przed Porsche i Ferrari nr 1 – jednak kolejna rutynowa seria zmian przywróciła na czoło załogę AF Corse nr 1. Porsche spadło na miejsce trzecie – i mogło liczyć już tylko na jeszcze jedną, ostatnią serię postojów w boksach. Ta niczego jednak nie zmieniła, przez co dwa Ferrari pokonały załogę Autorlando – a Kessel ostatecznie ulokował się na miejscu szóstym.

Na mecie, czwartym była druga z załóg AF Corse-Waltrip, Ferrari nr 10 – a za nią znalazł się prototyp Wolf nr 45. Wskutek problemów nie tylko McLarenów, ale i Mercedesa od Black Falcon oraz Audi zespołu United Autosports (w którym już w pierwszym wyścigu „padła” skrzynia biegów), siódme miejsce zajęło Ferrari trzeciej ekipy Kessel, pojazdu nr 12 oznaczonego jako Team Kessel Chicco – a Ferrari nr 2, po naprawie zajęło miejsce ósme. Czołową dziesiątkę dopełnił Mercedes od Black Falcon i Ferrari nr 15 ekipy AT Racing – dwunaste miejsce zajął najlepszy z pojazdów kategorii GTX, nr 25 od Nova Race.


Relacja z ostatnich 3 godzin wyścigu:

Ostatnie trzy godziny imprezy na Yas Marina rozpoczęły się dramatycznie i zaskakująco. Tuż przed prostą start-meta, w poślizg wpadł McLaren ekipy MRS Molitor – a jego uderzenie w barierę zmusiło sędziów do wyprowadzenia na tor samochodu bezpieczeństwa. Niemal wszystkie załogi wykorzystały sytuację by zjechać na rutynowy pit-stop – gdy jednak powróciły one na tor, na czele pojawił się Ryan Dalziel w Ferrari nr 11, minimalnie wyprzedzając Jeroena Bleekemolena w Porsche od Autorlando – a Ferrari nr 1 spadło na miejsce trzecie, ze stratą niemal minuty do lidera. Piąty był ponownie prototyp Wolf nr 45 – a oczko niżej spadło Ferrari nr 3 od Kessel Racing.

Pomimo prób ze strony Sebastiana Bleekemolena, Dalziel utrzymywał prowadzenie dla załogi nr 11 – a także nie zmniejszał przewagi nad, wciąż trzecią w stawce, jadącym w Ferrari nr 1 Gimmi Brunim. Piąte miejsce odzyskał Kessel Racing – natomiast najlepszy czas okrążenia zaliczył wtedy ostatni w stawce McLaren ekipy ASM. Półtorej godziny przed końcem, kolejna seria pit-stopów znów zamieszała w czołówce – tym razem przywracając na czoło Ferrari nr 1, a Porsche spychając za Ferrari nr 11, ze stratą 40 sekund do lidera i 13 do obecnie głównego konkurenta. W Porsche jednak, po raz kolejny pojawił się Jeroen Bleekemolen…

Holendrowi nie udawało się jednak zmniejszyć straty do prowadzącego Vilandera – zwiększała się ona także do jadącego w Ferrari nr 11 Pierre Kaffera. W praktyce więc, czekano na ostatnią serię pit-stopów – tą rozpoczęły niecałą godzinę przed metą Ferrari nr 2 i 3 – przy czym ten pierwszy zmuszony do tego przez awarię. Rzeczywiste pit-stopy rozpoczął, niecałe 30 minut przed końcem rywalizacji, Toni  Vilander – po pięciu minutach, to samo uczynił Kaffer, którego zmiennik wyjechał na tor za pojazdem nr 1. W tym czasie, ponownie Wolf nr 45 wyprzedził Ferrari Kessela – a Ferrari nr 2 i 11, wyjeżdżając z pit-stopów przed Porsche od Autorlando, przypieczętowały swoją wygraną.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race