Załoga G-Drive wygrała wyścig Azjatyckiej Serii Le Mans na torze Bend Motorsport Park w Australii. Pechowy występ zaliczyły załogi Inter Europol Competition. 

Pierwszy w historii weekend Azjatyckiej Serii Le Mans w Australii nie zanosił się na zbyt udany dla polskiej ekipy. Już w pierwszym treningu dwa Ligiery JS P217 zajmowały dalsze miejsca w klasie LMP2, wyraźnie odstając od czołówki z załogą Eurasia jako liderem. Lepiej sprawiła się załoga #14 startująca LMP3, która zajęła wówczas drugie miejsce w klasie. Tej zabrakło jednak w treningu drugim, a obie LMP2 znów zamknęły listę załóg bez dopisku Am. Już wtedy błysnęła natomiast załoga G-Drive uzyskując najlepszy czas okrążenia całego weekendu. W kwalifikacjach G-Drive zajął jednak dopiero trzecie miejsce i do wyścigu startował razem z Ligierem #34 polskiego zespołu, a z pierwszej linii wyścig rozpoczynały załogi Thunderhead i Eurasia. 

Sam wyścig w Australii miał natomiast kilka dramatycznych momentów. Szczególnie obfita w problemy była druga godzina wyścigu, gdy z walki odpadły wpierw Norma M30 ekipy Nielsen, a potem zapaliła się Oreca 05 od RLR Motorsport. Efektem tego były dwa spowolnienia i neutralizacja, która wywołała sporo zamieszania w tabeli wyników. Nieco później pożar zauważono także w boksie polskiego zespołu, konkretnie pojazdu #34, jednak tu obyło się bez skutków na torze. 

Tu natomiast, po początkowym prowadzeniu Thunderhead, głównymi kandydatami do zwycięstwa stały się dwie załogi Eurasia oraz lider klasyfikacji generalnej z G-Drive. Gdy w ostatniej godzinie wydawało się, że o wszystkim zadecydują ostatnie zjazdy poszczególnych załóg, po zjazdach załóg Eurasii doszło do jeszcze jednego spowolnienia, które dodało załodze G-Drive spory zapas przewagi. Tej załoga #26 nie zmarnowała i pewnie wjechała na metę 45 sekund przed drugą w LMP2 #36. Dramatyczny koniec wyścigu zaliczyła natomiast ta z #1, zaledwie kilka minut przed metą auto zaliczając awarię i do mety pozostając w boksach. 

Podium klasy LMP2 uzupełnił Thunderhead Carlin Racing, poza nim znalazł się natomiast drugi prototyp ekipy Inter Europol Competition. Załoga #33 pokonała tylko pojazdy klasy LMP2-Am, w której bez wycofanego RLR triumf odniosły dwa Ligiery amerykańskiego Rick Ware Racing. W LMP3 pozycjami w tabeli wyników zamieniły się załogi Nielsen #2 #13 od Inter Europol Competition, po triumfie w Szanghaju załoga polskiego zespołu tym razem zajęła drugie miejsce, o nieco ponad 1 sekundę pokonując ekipę Villorba Corse. W klasie GT dominatorami okazały się natomiast załogi Ferrari, #7 od Car Guy pokonując #27 od HubAuto Corsa, #51 od Spirit of Race i #75 od T2 Motorsports. Zwycięski w Szanghaju Aston Martin od D’station był dopiero szósty, a jeszcze niżej znalazło się Lamborghini od JLOC. 

W klasyfikacji generalnej, podium w Australii było kopią tego z Chin, przez co czołowe załogi wciąż widnieją na tych samych pozycjach. Dopiero załoga #34 od Inter Europol Competition straciła czwarte miejsce, oddając ją kolegom z #33. W LMP2-Am na czoło wyszedł Rick Ware Racing #52, wyprzedzając nieobecną na mecie w Australii RLR Motorsport. W LMP3 triumf załogi #2 od Nielsen w kwalifikacji dał jej punkt przewagi nad dotychczasowymi liderami z #13 od Inter Europol Competition. Do największych przetasowań doszło w klasie GT, gdzie liderem została piąta w Szanghaju załoga CarGuy Racing wyprzedzając Aston Martina od D’station, a na trzecie miejsce wskoczył szósty w Chinach HubAuto. Dotychczasowi wiceliderzy z Lamborghini od JLOC spadli natomiast na miejsce szóste. 

Kolejny wyścig Azjatyckiej Serii Le Mans obędzie się 15 lutego w Malezji.  

Galeria:

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race