Zespół G-Drive wygrał wyścig Azjatyckiej Serii Le Mans w Szanghaju. Pierwotne zwycięstwo stracił Carlin wskutek przekroczenia czasu przejazdu przez jednego z kierowców. 

Pierwotna wygrana brytyjskiej ekipy była efektem zaciętej walki, którą po ostatniej serii pit-stopów Carlin toczył właśnie z G-Drive. Wcześniej załoga pod wodzą Harrego Tincknella utrzymywała prowadzenie po przejęciu go od startującej z pole position Eurasi. W niemałej części, utrata prowadzenia ekipy z Filipin wynikała z niewykorzystania neutralizacji, którą sprytnie wykorzystał Carlin. Decydujące starcie miało jednak miejsce pod koniec wyścigu, gdy to Carlin popełnił błąd podczas pit-stopu i oddał prowadzenie Romanowi Rusinowi z G-Drive. 

Tincknell zmuszony był ścigać Rosjanina, jednak w większości bez powodzenia. Dopiero tuż przed metą, kilka wolniejszych pojazdów otworzyło Brytyjczykowi szansę na wyprzedzenie Aurusa 01, co Tincknell bezwzględnie wykorzystał. Choć Rusinow nie pozostał mu dłużny, metę Rosjanin przekroczył 0.378 sekundy później i musiał przez to zadowolić się drugim miejscem. Już po wyścigu okazało się jednak, że wskutek neutralizacji Carlin źle obliczył czasy przejazdów dla poszczególnych kierowców, przez co jeden z nich zbyt długo przebywał za kierownicą. 

Wskutek powyścigowej kary 3 okrążeń, na drugie miejsce wskoczył pierwotny lider, pojazd #36 od Eurasia, któremu udało się dojechać do mety na okrążeniu lidera. Podium uzupełnił Carlin, natomiast Ligier #34 polskiego Inter Europol Competition wskutek straty trzech okrążeń pozostał tuż poza podium. Jego starata była spowodowana między innymi błędami polskiej ekipy, w szczególności wyprzedzaniem już w okresie neutralizacji, przez które oba pojazdy Inter Europol Competition otrzymały karę 4 minut postoju w boksach. Szansę na tą pozycję miał też japoński zespół K2 Uchino Racing, jednak tu posłuszeństwa odmówił samochód, przez co załoga nie dojechała do mety. 

Czego nie udało się polskiej ekipie w LMP2, udało się jej w LMP3. Tu obrońcy tytułu rozpoczęli sezon od zwycięstwa, na mecie pokonując przede wszystkim ekipę Nielsen Racing. Nie ona jednak, a włoski Villrba Corse okazała się głównym konkurentem na torze, jednak ci w ogóle nie znaleźli się na podium, gdyż także ich dopadła pechowa awaria samochodu. 

W klasie GT od zwycięstwa sezon rozpoczął natomiast Aston Martin, w tym roku współpracujący tu z japońską ekipą D’station Racing. W ich przypadku znaczenie miała pechowa strategia załogi Team AAI, która zjechała na pit-stop jeszcze przed spowolnieniem. Aston, a także Lamborghini ekipy JLOC pozostały wówczas na torze, co dało im szansę na wyprzedzenie lidera podczas awarii prototypu ekipy ARC Bratysława. Szybszy był wówczas JLOC, jednak błąd podczas pit-stopu poskutkował karnym zjazdem, który zrzucił Lamborghini za Aston Martina. Czołówkę uzupełniło BMW od Team AAI, a poza podium znalazły się ekipy startujące w Ferrari. 

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race