Podczas weekendu wyścigowego w Rosji Stoffel Vandoorne potwierdził, że w tym sezonie nie było na niego mocny w serii GP2. Mimo że do końca tych mistrzostw pozostały jeszcze dwie rundy w Bahrajnie i Abu Dhabi, Belg może już świętować zdobycie mistrzostwa, ponieważ drugi Alex Rossi nie ma już nawet matematycznych szans na wyprzedzenie go w klasyfikacji generalnej. Od 2 lat pełni dodatkowe rolę rozwojowego kierowcy w zespole McLaren, a jeszcze przed przedłużeniem kontraktu z Jensonem Buttonem Vandoorne typowany był jako następca Brytyjczyka w ekipie z Woking. Obecnie jego awans do Formuły 1 stoi pod dużym znakiem zapytania, ale nawet jeśli nie będzie mu to dane, jego talent porównywany jest z Lewisem Hamiltonem, czy Nico Rosbergiem - tak mówi przynajmniej Bruno Michel.

Przed nami Grand Prix Rosji. Runda, która z racji położenia jest europejskim wyścigiem, ale w kalendarzu mistrzostw świata Formuły 1 przedziela zawody w Japonii i USA. Patrząc na fakt, że zespoły zmuszone są wysłać tam swój sprzęt drogą lotniczą, możemy uznać tą Grand Prix za pozaeuropejską. Wyścig ten zadebiutował w kalendarzu F1 w zeszłym sezonie, w cieniu wielu kontrowersji i w dodatku został jednogłośnie okrzyknięty najnudniejszą rundą sezonu. W tym roku wszyscy wiążą jednak z zawodami na torze w Soczi większe nadzieje.

Artem Markelov pochodzi z Rosji i robi wszystko co się da, by popularyzować w swoim kraju kulturę sportu samochodowego. Nie jest mu łatwo, ale póki co wszystko idzie w miarę dobrze. Po wielu startach w kartingu zdołał przenieść się na zachód Europy, gdzie w końcu zakosztował prawdziwych wyścigów. Po odnotowaniu świetnych wyników w Formule ADAC i Formule 3 awansował do serii GP2, gdzie od dwóch lat reprezentuje barwy swojego rodzimego teamu - Russian Time. Dzisiaj prezentujemy wam krótką pogawędkę z Artemem, dotyczącą jego preferencji, ale jeszcze w tym tygodniu, przed GP Rosji, znajdziecie na naszym portalu dłuższy artykuł, w którym będziemy opierać się na jego dłuższych wypowiedziach.

Sir Stirling Moss, członek Międzynarodowej Galerii Sław Motorsportu, 4-krotny vice-mistrz świata Formuły 1, zwycięzca wielu Grand Prix i innych długodystansowych wyścigów, w tym Millie Milgia. W latach 50-tych był ikoną wyścigów, jednak największa sławę zdobył będąc partnerem Juana Manuela Fangio w zespole Mercedesa w Formule 1.Oprócz tego brał udział w wielu różnych wyścigach dosłownie w każdy weekend w roku. Jakiś czas temu gościł już na naszym portalu w obszernym wywiadzie, jednakże dzisiaj przedstawiamy wam kolejną rozmową z Sir Stirlingiem. Dodatkowo mamy dla was konkurs w którym do wygrania są autografy Sir Stirlinga Mossa - szczegóły poniżej!

W kolejny weekend zawodnicy Formuły 1 będą ścigać się na sławnym, mającym na karku spory kawał historii torze Suzuka w Japonii. Stereotyp dotyczący wyścigów pozaeuropejskich mówi, że nie są one klimatyczne i nie cieszą zbytnim zainteresowaniem ze strony fanów. Nadchodząca runda w kraju kwitnącej wiśni zdecydowanie jednak takową nie jest. Na początku tygodnia, w poniedziałek, opublikowaliśmy krótką pogawędkę z Nobuharu Matsushitą, który bez dwóch zdań największą azjatycką nadzieją jeśli chodzi o rywalizację z sukcesami w Formule 1. Dziś przedstawiamy wam dłuższą rozmowę z reprezentantem zespołu ART Grand Prix w serii GP2, w której prezentuje swoje ciekawe punkty widzenia, które nie pasują raczej do europejskich. Jak myślicie, czy to przez to skośne oczy... ?

W ostatni weekend byliśmy na torze Nürburgring podczas finału sezonu Blancpain Endurance Series. Po kwalifikacjach spędziliśmy prawie kwadrans rozmawiając z szefem programu sportów motorowych Nissana – Darrenem Coxem – na temat jego marki, programu GT Academy i gier wyścigowych, nowych kalendarzy WEC i Blancpain oraz sytuacji w motorsporcie.

Pochodzący z Azji kierowcy kojarzą się nam głównie z kraksami i ogromnym wsparciem sponsorów, którzy "wykupują" im miejsce w Formule 1. Jedynym zawodnikiem, który zdecydowanie złamał ten stereotyp był Kamui Kobayashi, jednak problemy finansowe przedwcześnie zakończyły jego karierę w topowej kategorii wyścigowej. W tym sezonie na horyzoncie pojawił nam się drugi samuraj, który faktycznie może pochwalić się raczej osiągnięciami, aniżeli pieniędzmi, chociaż wydaje się, że i tego mu nie brakuje. Nobuharu Matsushita, urzędujący mistrz japońskiej Formuły 3 ściga się obecnie w serii GP2 i w swoim debiutanckim sezonie zdołał odnieść już pierwsze zwycięstwo. Reprezentuje tam barwy utytułowanego  zespołu ART Grand Prix, a jego partnerem jest Stoffel Vandoorne, na którego w GP2 nie na póki co mocnych. Oprócz tego murem stoi za nim manager, były kierowca i właściciel zespołu F1, a ostatnio nawet szef ekipy z Formuły E - Aguri Suzuki i cała Honda, której partnerstwo z McLarenem może przychylić mu niebo wymarzonej Formuły 1. Spójrzcie, co Nobuharu preferuje w swojej karierze!

Ze Stoffelem Vandoorne rozmawialiśmy już rok temu, kiedy to w swoim debiutanckim sezonie w GP2 walczył dzielnie z Jolyonem Palmerem i Felipe Nasrem. W tym roku zarówno Nasr, jak i Palmer są już w świecie Formuły 1, dlatego Stoffel nie ma sobie równych w GP2, gdzie od pierwszej rundy w Bahrajnie zdecydowanie dzieli i rządzi, a zdobycie przez niego tytułu w tej kategorii jest kwestią czasu. Dodatkowo jest częścią zespołu McLaren, który wspiera go jak może w drodze do Formuły 1. Mimo tak wielkiego talentu, potwierdzonego licznymi sukcesami, awans Belga do królowej sportów motorowych nie jest jednak pewny. Patrząc na fakt, że ekipę z Woking reprezentują obecnej dwaj mistrzowie świata, a w kolejce do wyścigowego fotela czeka również Kevin Magnussen, wykonanie kolejnego kroku w karierze może okazać się problematyczne. Stoffel wierzy jednak, że drzwi do F1 nadal są dla niego otwarte. Chyba ma rację, ponieważ z każdym miesiącem plotek o planach na przyszłość Jensona Button jest coraz więcej, a do tego dochodzi jeszcze złamana ostatnio ręka Kevina Magnussena. Oznacza to, że Stoffel leci teraz do Singapuru, a otwór w owych drzwiach robi się coraz większy... Zapraszamy do lektury wywiadu z nadzieją belgijskiego motorsportu.

Po zeszłorocznym sukcesie „Chojnickiej Karowej”, impreza po raz drugi zawitała do 40-tysięcznego miasta Chojnice.

Mitch Gilbert to 21-letni Australijczyk z olbrzymim poczuciem humoru i wiecznym uśmiechem na ustach (znacie to może od innego "kangura" z Formuły 1...?). W tym sezonie ściga się w serii GP3, a podczas ostatnich zawodów na Monzy zdobył swój pierwszych punkt w tych mistrzostwach. W poprzednich latach startował w niższych europejskich seriach, gdzie ścigał się samochodami jednomiejscowymi, jednak od pewnego czasu uważnie przygląda się też wyścigom GT. Tęsknym okiem spogląda również na wschodnią stronę świata, gdzie uważa, że spełniałby się jako znakomity kierowca wyścigowy. Patrząc na fakt, że sponsorzy Mitcha również mają w planach ekspansję na rynki azjatyckie, jego kolejne starty w wyścigach w tym regionie wydają się bardziej niż pewne. Spójrzcie, co Mitch preferuje w swojej karierze!

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race