Siergiej Sirotkin specjalnie dla ŚwiatWyścigów.pl

Siergiej Sirotkin specjalnie dla ŚwiatWyścigów.pl Tomasz Kubiak/ŚwiatWyścigów.pl

Siergiej Sirotkin, który zakończył swoje oba sezony w GP2 na podium klasyfikacji generalnej, jest jednym z dwóch tegorocznych debiutantów w Formule 1. Choć spędzenie pierwszego sezonu w zespole drugiej połowy stawki zwykle pozwala zdobywać doświadczenie w spokojnym otoczeniu, napięta atmosfera wokół ekipy Williams sprawia, że obu kierowcom trudno uciec spod ognia krytyki opinii publicznej. Rosjanin nie przejmuje się tym jednak, co podkreślił podczas rozmowy z Roksaną Ćwik na torze Hungaroring.

Click here for English version

Siergiej, zostałeś debiutantem w Formule 1 w niełatwych okolicznościach. Jakie były oczekiwania?
Z pewnością na początku oczekiwania były spore. Kiedy jednak samochód wyjechał na tor i zobaczyliśmy, gdzie jesteśmy pod względem osiągów, myślę że zrozumieliśmy, że nie będzie tak jak zakładaliśmy i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Musimy zrobić co się da z tym, co mamy i to właśnie robiliśmy cały ten sezon, myślę że radzimy sobie z tym zadaniem całkiem nieźle.

Nie jest to najłatwiejszy w prowadzeniu samochód w stawce, ale to wciąż auto wyścigowe i potrafimy je ustawić w najlepszy możliwy sposób. Nie jest łatwo, ale pod kątem czysto wyścigowym, ten samochód nie różni się niczym od tych, które prowadziłem w przeszłości.

Jak to jest rozpocząć sezon w Formule 1?
Na początku musiałem się zmierzyć z wieloma nowymi rzeczami, które nie mają nic wspólnego z kwestiami technicznymi – to jak napięty jest mój grafik w trakcie weekendu, jak radzić sobie z wywiadami, mediami, dodatkowymi wydarzeniami itd., tak aby nie rozpraszały cię i nie miały wpływu na osiągi, a na samym początku miało nieco większy niż się spodziewałem. Od tamtej pory wszystko już szło gładko.

Wciąż czekasz na swoje pierwsze punkty w F1, czy odczuwasz w związku z tym jakąś presję?
Nie, żadnej. Nie jest to przyjemna sytuacja i wiele niemiłych rzeczy jest mówionych w kontekście braku punktów, ale myślę, że wszyscy którzy rozumieją co się dzieje, wiedzą że w tej chwili nie ma możliwości, abyśmy zdobyli punkty polegając wyłącznie na naszych osiągach. Nie możemy zdobyć punktów nawet przy odrobinie szczęścia, a jedyny scenariusz to jeśli będziemy mieli mnóstwo szczęścia, a wszyscy nasi rywale napotkają na problemy, co jest bardzo mało prawdopodobne. Nie wpływa to na moją pracę. Wiem to i nie mam wątpliwości, że wszyscy doceniają, jaką rolę odgrywam w zespole i cenią sobie moją pracę.

Jak samochód został rozwinięty od początku roku?
Zapewne na to nie wygląda, ale zrobiliśmy ogromny postęp. Problem w tym, że każdy zespół wykonał postęp, zatem w porównaniu z nimi zapewne nie zrobiliśmy największego kroku do przodu. Patrząc jednak na to, jak skomplikowana była sytuacja na początku, rozwiązaliśmy fundamentalne problemy z prowadzeniem i zaczęliśmy pracować nad poprawą osiągów. Dokonaliśmy postępu w kilku dziedzinach, ale wszyscy robią dokładnie to samo, zatem na ich tle nie wyglądamy na bohaterów.

Miałeś wcześniej problemy z fotelem, czy możesz je wyjaśnić?
Rozwiązaliśmy je już jakiś czas temu, ale rzeczywiście miałem pewne problemy z komfortem za kierownicą, co było związane z kilkoma rzeczami, które na siebie oddziaływały. Nie jest to już jednak naszym zmartwieniem.

Cieszysz się na wyścig w Rosji?
Na pewno będzie to dla mnie coś szczególnego ścigać się przed własną publicznością. Postrzegam to jako wyjątkowy wyścig, ale niestety nie ma to żadnego wpływu na nasze szanse na dobry wynik. Gdybyśmy mogli coś zrobić w tym zakresie, nie czekalibyśmy na pewien wybrany wyścig.

Jak przygotowujesz się na nowe dla ciebie tory?
Nie ma ich aż tak wiele i nie powinno być to powodem do stresu, bo w Formule 1 ma się wystarczająco dużo czasu na trening przed wyścigiem i można się nauczyć toru. Jak zawsze spędzam też czas w symulatorze itd., ale nie jest to powodem do zmartwień.

Pomagałeś przy rozwoju prototypu BR1, czy było to podobne doświadczenie do pracy w F1?
Powiedziałbym, że moje doświadczenie z Formuły 1 pomogło chłopakom pracującym nad tym prototypem.

Czy nadal mieszkasz w pobliżu fabryki Williamsa?
Tak, nadal mieszkam w Ardington, ale jeśli tam przebywam, to zwykle z powodu obowiązków. Chciałbym mieć jakiś rutynowy tydzień pracy, ale rzadko spędzam tam nawet dwa dni z rzędu.

Jak się pracuje z Robertem?
Bardzo dobrze, czyli pewnie inaczej niż sądzi większość ludzi. Jest wspaniałym wsparciem dla zespołu, a w dodatku bardzo miłym człowiekiem. Jesteśmy wobec siebie otwarci i możemy razem dobrze spędzić czas. Wbrew temu, co sądzi wiele osób, mamy bardzo dobre relacje i mam ogromny szacunek wobec niego, tego co robi oraz jego pasji do wyścigów.

Ścigałeś się w zeszłym roku w Le Mans, chciałbyś tam wrócić?
W tej chwili mam zupełnie inne cele. Rozumiem, dlaczego ten wyścig ma tak wielu zwolenników, ale na tym etapie muszę się skupić na ważniejszych kwestiach.

Czym różni się konieczność dzielenia samochodu od skupienia się tylko na sobie?
Le Mans w ogóle wymaga innego podejścia, bo nie skupia się tak bardzo na osiągach, a na przetrwaniu przez 24 godziny. Nie jestem tego szczególnym fanem, bo jako kierowca chcę wycisnąć wszystko z siebie i samochodu oraz jeździć tak szybko jak to tylko możliwe.

Pisałeś pracę magisterską na temat wyścigów…
Mój temat dotyczył ustawienia samochodu wyścigowego i dostosowania go do różnych torów oraz warunków. Przykład był wzięty z samochodu F1 i nie napisałem nic szczególnie nowego, po prostu opisałem nasz sposób pracy w bardziej naukowy sposób. Jest to bliski mi temat i zapewne wiem o nim więcej niż większość ludzi, zatem było to dość proste.



Roksana Ćwik

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redakcja

Informacje

Partnerzy ŚwiatWyścigów.pl

rally and race 4kolka