Po wielu latach walki o przetrwanie w Formule 1 ekipa Manora w końcu wychodzi na prostą. Po solidnej restrukturyzacji i poważanych zmianach, które czasami nie było łatwe do przeprowadzenia, w tunelu pojawiło się światło, które daje nadzieję na pozbycie się opinii outsidera. Podczas tegorocznych mistrzostw świata Rio Haryanto i Pascal Wehrlein pod dowództwem Dave'a Ryana i wsparciem ze strony Pata Fraya i Nikolasa Tombazisa będą walczyć za kierownicą nowego modelu o jak najlepsze wyniki. Podczas naszego wyjazdu na testy w Barcelonie zamieniliśmy z nimi kilka (no dobra, kilkanaście) zdań, które teraz zebraliśmy w obszerną analizę sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie zespół Manor.

Manor to ekipa, która rozpoczęła swoją przygodę z Formułą 1 w sezonie 2010 jako Virgin Racing, nad którym pieczę sprawował sam Sir Richard Branson. Brytyjski miliarder ogrywał wcześniej rolę sponsora w ekipie Brawn GP, a zwrot  w wysokości prawie 500% z poczynionych wtedy inwestycji miał skłonić go do całkowitego przejęcia ekipy Manora. Ostatecznie grupa Virgin została jedynie sponsorem strategicznym. Rolę szefa ekipy pełnił dobrze znany John Booth, a managerem zespołu był Graeme Lowdon.

Pierwszy zbudowany przez tą ekipę samochód wyścigowy, VR-01  zasłynął z tego, że jako pierwszy samochód w historii Formuły 1 został zaprojektowany całkowicie przy użyciu technologii CFD, a więc obliczeniowej mechaniki płynów. Niestety, w rzeczywistości nie wszystko wyglądało tak pięknie jak mówiły to dane w superkomputerach, przez co Timo Glock i Lucas di Grassi, którzy reprezentowali wtedy ekipę Virgin Racing przez cały sezon wałęsali się w ogonie stawki. Odpowiedzialni za marketing ludzie Bransona sprawili jednak, że mimo bardzo mało konkurencyjnych wyników, wartość medialna tego projektu była większa niż zainwestowane pieniądze.

W sezonie 2011 udziały w zespole Manor zdecydował się wykupić z kolei rosyjski miliarder, współwłaściciel produkującej ekskluzywne samochody firmy Marussia, Nikołaj Fomienko. Tak o to aż do ubiegłego roku różni kierowcy, z raczej słabym powodzeniem ścigali się czerwonymi samochodami w Formule 1 pod logiem tej marki.

   

Mimo solidnej porcji wiedzy ze strony Pata Symondsa, który przez jakiś czas pełnił w tym zespole funkcję konsultanta technicznego, a także partnerstwa z McLarenem, na mocy którego zespół mógł korzystać z nowoczesnego symulatora znajdującego się w McLaren Technology Centre w Woking i innych zasobów utalentowanego rywala, na przestrzeni pięciu lat samochód Marussi pojawił się w punktowanej dziesiątce tylko raz, za sprawą 8. lokaty Julesa Binachi'ego w Monako w sezonie 2014.

Mimo zdobyczy punktowej, która była dla Marussi wydarzeniem historycznym, rok 2014 został zapamiętany przez zespół bardzo nieprzyjemnie z uwagi na tragiczny wypadek Binachiego podczas Grand Prix Japonii. Francuz przez 9 miesięcy przebywał w śpiączce po czym zmarł, poruszając na długi czas całe środowisko Formuły 1. W następstwie tych wydarzeń, jeszcze pod koniec sezonu 2014 Marussia zdecydowała się wycofać z królowej sportów motorowych, jednakże John Booth i Graeme Lowdon, przy pomocy wsparcia finansowo-menadżerskiego ze strony Stephena Fitzpatricka i Justina Kinga zdołali utrzymać się w F1 przez sezon 2015, kiedy to różni kierowcy, którzy przebijali się nawzajem coraz to bardziej atrakcyjnymi ofertami sponsorskimi, zmuszeni byli ścigać się modelem z roku 2014.

Po trudnym sezonie 2015 Manor wydaje się wracać na dobre tory. Pierwszą z szeregu zmiany podczas nadal trwającej restrukturyzacji ekipy jest zmiana samej nazwy. Dla Manora będzie to 7. sezon startów w Formule 1, ale dopiero pierwszy pod własnym logiem. Oprócz tego Stephen Fitzpatrick, który z racji posiadania większości udziałów ma decydujący głos, zdecydował się zatrudnić na stanowiska szefa ekipy Dave'a Ryana, który wcześniej pracował m.in. dla Ferrari i McLarena.

Najbardziej pozytywną rzeczą dla Manora może być jednak partnerstwo technologiczne z Mercedesem, na mocy którego ekipa może korzystać z budowanych w Brixworth jednostek napędowych niemieckiego producenta. Patrząc na fakt, że w erze hybrydowej to właśnie one mają największy wpływ na tempo samochodów, a Mercedes jest obecnie niekwestionowanym liderem jeśli chodzi o ich produkcję, ekipa Manora może aspirować do rangi zespołu środka stawki, co faktycznie jest dla nich głównym celem.

   

„Dążymy do tego aby być ekipą środka stawki o stabilnej pozycji i robimy wszystko co możemy aby tego dokonać” – powiedział nam jeszcze podczas testów w Barcelonie Dave Ryan. „Chcemy być również niezależni , ale myślę, że bez naszego partnerstwa z Mercedesem byłoby to niemożliwe. Wiemy, że możemy się znacząco poprawić i za każdym razem jest będzie to nasz cel. Cały zespół Manora ma świetną wizję swojej przyszłości i myślę, że jest ona bardzo realistyczna, ponieważ wszystko zaplanowane jest dokładnie krok po korku. Myślę, że to naprawdę świetne, a patrząc na fakt, że mamy świetną ekipę, która już widzi znaczący progres, jaki wykonaliśmy, nie mamy się o co martwić”.

Jedną z pierwszych decyzji, które Ryan podjął wraz z zarządem firmy było zatrudnienie na stałe w zespole Pata Frya i Nikolasa Tombazisa, którzy w przeszłości również mieli wkład w sukcesy Ferrari. Fry pełnił tam funkcję dyrektora technicznego, a Tombazis przez blisko 10 lat odpowiedzialny był za projektowanie samochodów. Obaj panowie będą zajmować się tym samym, ale już w fabryce Manora.

„Pat Fry jest jednym z najlepszych inżynierów w paddocku, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wszyscy uważają go za topową osobę zajmującą się projektowaniem samochodów. Ma teraz trochę wolnego czasu, dlatego mieliśmy sporo szczęścia, że gdy do niego zadzwoniliśmy, zgodził się na współpracę z nami. Tak samo jeśli chodzi o Nikolasa. Ich obecność będzie dla nas dużą przewagą. Jeśli masz w swoim zespole kogoś takiego jak oni, to nie musisz się po prostu martwić o rozwój samochodu. Są to bardzo doświadczeni ludzi, którzy mają na swoim koncie sukcesy i po prostu wiedzą z czym to się je. Sama ich obecność poprawia naszą wydajność” – przyznał Ryan.

Na pierwszy rzut oka może się nam wydawać, że pierwszym rywalem dla ekipy Manora będzie zespół Haasa, który w tym roku rozpoczyna swoją przygodę w Formule 1. W istocie drużyny te są w zupełnie innej sytuacji i możemy dostrzec pomiędzy nimi wiele różnic, o czym mówi nam Dave Ryan: „Ekipa Haasa jest w zupełnie innej sytuacji. Oczywiście również jest to całkowicie nowy zespół, ale mają naprawdę duże możliwości techniczne, a także wsparcie od ogromnego producenta w postaci Ferrari. Chcemy rywalizować ze wszystkimi. Nie mamy celu żeby być wyżej niż jakaś konkretna ekipa. Wykonujemy swoją pracę najlepiej jak możemy i chcemy być postrzegani jako godny rywal dla wszystkich. Oczywiście będzie to dość trudne, ale o tym jak będzie wyglądać nasze tempo przekonamy się dopiero na przestrzeni sezonu”.

  

Oprócz różnicy w zasobach i doświadczeniu na polu wyścigowym możemy zaobserwować również inne podejście jeśli chodzi o zatrudnienie kierowców. Ekipa Haasa postawiła sprawę jasno, mówiąc, że nie interesują ich debiutanci, a jedynie kierowcy z pokaźnym stażem w Formule 1, podczas gdy Manor przyjął pod swoje skrzydła zaczynających kariery w F1 Rio Haryanto i Pascala Wehrleina.

„Jestem niezmiernie podekscytowany przed moim pierwszym sezonem w Formule 1” - wyznał nam na wstępie Haryanto, z którym wcześniej mieliśmy okazję spotkać się kilka razy w paddocku GP2. „Jest to kolejne i największe wyzwanie w mojej karierze i już nie mogę się doczekać ,aby dać z siebie wszystko. Formuła 1 to ogromny biznes, a dotarcie tutaj było moim marzeniem. Jestem na to w 100% gotowy. Celem całego zespołu jest bycie ekipą środka stawki z ugruntowaną pozycją. Zapoznałem się już z całą ekipą i dobrze się nam współpracuje”.

Bardzo podobne podejście ma drugi z zawodników Manora, aktualny mistrz serii DTM, Pascal Wehrlein, który nadal otrzymuje wsparcie od Mercedesa: „Moim celem jest zniwelowanie straty do pozostałych zawodników i mam nadzieję, że w tym roku zrobię coś wielkiego przynajmniej raz lub dwa razy. Kto wie, może będziemy w stanie sprawić w Melbourne niespodziankę. Już po kilku dniach testów widzę w tym modelu duży potencjał. Nie pokazaliśmy jeszcze wszystkiego, ale myślę, że zrobimy to już niedługo, ponieważ spodziewamy się na przestrzeni sezonu regularnych dostaw nowych części”.

„Pascal przychodzi do nas jako urzędujący mistrz innej, prestiżowej serii, a także z dużym doświadczeniem związanym z jazdą samochodem Formuły 1 i to na mistrzowskim poziomie, dlatego wie, czego może się tu spodziewać. Najtrudniejsze może być dla niego odpowiednie zgranie się z zespołem.  Rio jest z kolei związany z nami od dłuższego czasu i myślę, że nie powinien mieć z tym problemów. Obaj są świetnymi dzieciakami, ale są jednocześnie bardzo dojrzali” - opisywał swoich reprezentantów Ryan.

  

Na przestrzeni obecności Manora w Formule 1 Rio Haryanto kilkukrotnie odbył testy za kierownicą czerwonych samochodów, przez co zdołał zapoznać się z częścią ekipy. Być może jego doświadczenie nie jest tak duże jak Wehrleina, jednakże atutem Indonezyjczyka może być spora wiedza na temat procedur wyścigowych i zachowania opon Pirelli, którą nabył na przestrzeni lat podczas startów w seriach GP2 i GP3, gdzie kilkukrotnie stawał na najwyższym stopniu podium.

„W tym zespole nadal pracuje sporo osób, które były tu już w roku 2010, kiedy miałem okazję odbyć swój pierwszy test w Formule 1. Jest też sporo nowych osób i myślę, że mamy balans na poziomie 50/50. Jesteśmy na dobrej drodze. Zatrudniamy nowe, dobre i kompetentne osoby, dlatego mamy szansę na lepsze rezultaty” - tłumaczył Rio. „Awans z GP2 do Formuły 1 to ogromna różnica. W GP2 pracujesz z dwoma inżynierami, natomiast w Formule 1 musisz współpracować z 30., a nawet i 40. W pracę zaangażowanych jest masa osób, które tak samo jak ty, muszą postępować zgodnie z mnóstwem procedur. Jest to dla mnie bardzo duża zmiana, ale z biegiem czasu przyzwyczaję się do tego. Z każdym dniem jest coraz lepiej. Moje relacje ze wszystkimi członkami ekipy są z dnia na dzień coraz lepsze. Jeśli chodzi o różnicę między oponami, których używałem w GP2, a tymi, które teraz mam do dyspozycji w Formule 1, to na pewno jest między nimi różnica wynikająca z konstrukcji i poszczególnych warstw. Podczas jazdy jej jednak nie czuć i proces degradacji przebiega bardzo podobnie, dlatego widzę teraz jak dobrą szkołą było dla mnie GP2, a wcześniej również i GP3”.

Do roli lidera ekipy upatrywany jest jednak Pascal Wehrlein. Jeśli chodzi o samochody jednomiejscowe, to do tej pory Niemiec ścigał się tylko przez jeden sezon w Europejskiej Formule 3, po czym od roku 2012 rywalizował w DTMie, gdzie miał do dyspozycji turystyczny model Mercedesa klasy C. Dobre wyniki jakie tam osiągał skłoniły jednak niemiecki koncern do zaoferowania mu posady kierowcy rezerwowego w sezonie 2014. Dzięki temu Wehrlein zdołał poznać od środka tajniki pracy najlepszego obecnie zespołu w stawce Formuły 1, co dla Manora może być niezwykle istotnym czynnikiem.

„Jestem pewny, że przede mną jeszcze wiele lat z Mercedesem” - podkreślił na początku 22-latek. „Osiągnęliśmy już bardzo wiele i jesteśmy w stanie dokonać jeszcze więcej, teraz w barwach Manora. Rok temu Manor miał do dyspozycji stary samochód, przez co nie rozwijali się tak jak powinni.  W tym roku zespół przygotował zupełnie nowy samochód, który napędzany jest silnikiem Mercedesa, co jest dużą przewagą i łatwiej nam pracować nad nowymi ulepszeniami. W zespole zatrudnieni zostali również nowi ludzie, dlatego uważam, że wszystko idzie w odpowiednim kierunku.”

   

Przedsezonowe testy w Barcelonie wypadły dla tej ekipy dość przyzwoicie, chociaż nie obyło się bez żadnych przygód. Patrząc jednak na brak dużego doświadczenia związanego z jazdą samochodem Formuły 1 w przypadku obu kierowców, możemy przymknąć na to oko, co przyznał później sam Ryan. Dystans, jaki pokonali oni na przestrzeni 8. dni dawał całej ekipie powody do zadowolenia, ponieważ program testowy nie został znacząco zakłócony przez nieprzewidziane sytuacje. Przed inauguracyjnymi zawodami w Melbourne na twarzach członków ekipy malował się więc uśmiech, a w głowach roztaczała się optymistyczna wizja na cały sezon.

„Pracowaliśmy nad tegorocznym samochodem od sierpnia zeszłego roku. Nie wprowadzaliśmy żadnych ulepszeń do samochodu z poprzedniego sezonu, ponieważ był to model jeszcze z roku 2014 i nie widzieliśmy w tym żadnego sensu. Dzięki temu mogliśmy się całkowicie skupić na tegorocznym samochodzie. Jesteśmy bardzo małą organizacją, ale mimo wszystko włożyliśmy w to swój cały wysiłek i zrobiliśmy wszystko najlepiej jak potrafiliśmy”.

„To, że jesteśmy małym zespołem nie świadczy bynajmniej o tym, że wybudujemy samochód i przestaniemy go rozwijać, wręcz przeciwnie. To dla nas zupełnie nowa era. Mamy nowy samochód, mamy program rozwoju, a to tego mamy wspaniałych ludzi, którzy nad wszystkim czuwają i każda osoba w fabryce jest pełna entuzjazmu i optymizmu, dlatego praca wygląda fantastycznie. To, na czym musimy się teraz skoncentrować to to, aby nie wydawać źle pieniędzy. Gdy zdecydujemy się na jakąś drogę rozwoju, musimy być pewni, że przyniesie nam ona korzyści. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby po prostu wprowadzać nowe części. Takie jest nasze podejście. Ustaliliśmy już plan na wprowadzanie zmian na przestrzeni sezonu i mamy nadzieję, że będą się one opłacać. Czy tak będzie, przekonamy się gdzieś w okolicach Monako” - podsumował Ryan.

Po gruntowej restrukturyzacji, jaką przeszła ekipa Manora i obiecujących wynikach podczas testów w Barcelonie możemy przede wszystkim stwierdzić, że drużyna ta jest w dużo lepszej sytuacji niż w trakcie poprzednich lat. Poczynione przez ostatnie kilka miesięcy zmiany sprawiły dodatkowo, że stała się ona bardzo interesujących projektem biznesowym dla potencjalnych sponsorów, a miejsca na kolejne loga z każdym kolejnym miesiącem jest coraz mniej. Wszyscy zatrudnieni ludzie wiedzą co mają robić, a od pewnego czasu nie są również ograniczani budżetem, dlatego osiągnięcie celu w postaci wybicia się z ogona stawki w tym roku jest zdecydowanie bardziej realne niż w poprzednich latach, ale od tego zależeć będzie również forma i progres, jaki poczyniły inne zespoły.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race