Kilka dni temu opublikowaliśmy krótką pogawędkę z Aleksandrem Bosakiem, na początku której zdradziliśmy, że nie długo będziecie mieli okazję poznać go nieco lepiej i właśnie nadszedł ten dzień. Po swoim pierwszym, niełatwym sezonie startów w serii GP3 Aleksander znalazł czas aby zjeść z nami lunch i zgłębić się w szczegóły swojej kariery. Podczas dłużej rozmowy podzielił się z nami szczegółami na temat życia polskiego kierowcy wyścigowego, systemu pracy przy samochodach jednomiejscowych, specjalnych treningów w klinice Formula Medicine, a także zdradził swoje cele na najbliższą przyszłość. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Wojtek Paprota: Aleksander, jesteś po swoim pierwszym sezonie w serii GP3. Jak go podsumujesz? Co było dla ciebie największym zaskoczeniem?

Aleksander Bosak: "Na pewno specyfikacja opon w GP3 jest zupełnie inna, dlatego mamy tylko jedno pomiarowe okrążenie w kwalifikacjach i musimy je odpowiednio wykorzystać w 100%. Jeśli tego nie zrobimy, startujemy z dalekich pozycji. Podczas tego pierwszego sezonu było to dla mnie największym problemem”.

Wojtek: Czego się w tym sezonie nauczyłeś? Opanowałeś jakiś aspekt, który wcześniej był dla ciebie problemem albo z którym wcale nie miałeś styczności?

Aleksander: "Bardzo dobrze opanowałem całą procedurę startową do wyścigu i jest to moja mocna strona. Muszę natomiast popracować jeszcze nad oponami, nad właściwym obchodzeniem się z nimi, aby robić to jedno szybkie okrążenie”.

Wojtek: Czym różni się seria GP3 od Formuły Renault 2.0, w której startowałeś przez trzy wcześniejsze sezony?

Aleksander: "Formuła Renault 2.0 jest sporo wolniejsza od GP3, mamy zupełnie inną mieszankę opon, które dostarczane są przez firmę Michelin. W GP3 mamy opony Pirelli i, tak jak mówiłem, w GP3 mamy tylko jedno okrążenie podczas kwalifikacji, podczas gdy w Formule Renault 2.0 mogłem zrobić ich 10. Tamta kategoria wybaczała błędy, mogłeś wiele razy starać się o jak najlepsze kółko, a w GP3 tak nie ma”.

Wojtek: Formuła Renault 2.0 była pierwszą serią samochodów jednomiejscowych, w której startowałeś i czy doświadczenie, której w niej zdobyłeś sprawiło, że w tym sezonie byłeś w stanie bez problemu współpracować ze wszystkimi członkami swojej ekipy i rozumiałeś wszystkie procesy, które działy się w samochodzie?

Aleksander: "Jeśli chodzi o porozumienie z teamem, to z tym nie było żadnych problemów, jednak czasami borykałem się z problemami dotyczącymi dogrzania opon Pirelli, ponieważ było to dla mnie coś nowego. Dzięki temu moje czasówki wypadały poniżej moich oczekiwań i później w wyścigach ciężko było mi się przebijać do przodu”.

    

Wojtek: W tym sezonie reprezentowałeś barwy Ardenu i jak obaj wiemy, jest to naprawdę dobry zespół, ponieważ to właśnie w ich barwach Daniił Kvyat zdobył w roku 2013 mistrzostwo w serii GP3, po czym od razu awansował do Formuły 1. Czy to, że byłeś w takim, a nie innym zespole, który ma już wiedze jak wygrywać sprawiło, że twoje tempo i wyniki były lepsze, niż byłyby gdybyś był w ekipie, która nie miałaby takiego doświadczenia jak Arden?

Aleksander: "Wydaje mi się, że w GP3 jest kilka zespołów, które widzą jak wygrywać i jak można zobaczyć w wynikach, za każdym razem team wygrywający jest inny, dlatego stawka jest tak naprawdę bardzo bardzo wyrównana. W tym roku wygrał zespół ART Grand Prix, ale też bardzo mocny był Trident, który w zeszłym roku był na ostatnim miejscu. Rok temu wygrał Carlin, a w tym sezonie Antonio Fuoco miał spore problemy. Dwa lata temu wygrał z kolei Arden, dlatego to wszystko się naprawdę szybko zmienia i rok do roku jest tak naprawdę inaczej”.

Wojtek: Czy w sytuacji, gdy nie do końca rozumiałeś wszystko co działo się w twoim samochodzie to konsultowałeś się jakoś z Arturem Janoszem, który w tym roku również ścigał się w serii GP3, czy ograniczałeś się do swojego środowiska w teamie? Czy to, że jest on Polakiem sprawiło, że trzymaliście się razem w paddocku, czy był on dla ciebie takim samym zawodnikiem jak pozostali i jedyne co go wyróżniało to fakt, że rozmawiałeś z nim po polsku, a nie po angielsku?

Aleksander: "Ja i Artur jesteśmy jednak rywalami, tak jak z każdym innym zawodnikiem w GP3. Na tematy stricte techniczne nie rozmawiamy ze sobą, ponieważ od tego są nasze teamy”.

Wojtek: Seria GP3 jest serią towarzyszącą Formule 1 i niejednokrotnie zdarzyło się, że zawodnicy bezpośrednio awansowali z niej do Formuły 1, jak choćby Daniił Kvyat, o którym wcześniej rozmawialiśmy, czy też Valtteri Bottas. Czy uważasz, że jest to już taki poziom w twojej karierze, gdzie powinieneś postawić wszystko na jedną kartę i skoncentrować się tylko na ściganiu, czy trzeba mieć jednak jakiś plan B w postaci kariery naukowej czy biznesowej? Z tego co wiem, w serii GP3 panują na ten temat różne poglądy. Niektórzy już rzucili szkołę by całkowicie oddać się swojej karierze wyścigowej a inni nadal dzielą jakoś różne obowiązki. Jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie?

Aleksander: "Ze względu na to, że w GP3 mamy ograniczoną liczbę testów a w trakcie sezonu wcale nie mamy możliwości testowania, to wydaję mi się, że w przerwach między zawodami można znaleźć też czas na coś innego i rozwijać się też w innym kierunku. Formuła 1 jest nieobliczalna. Raz możesz w niej być, ale już za chwilę możesz z niej wypaść, tak jak było to w przypadku Kevina Magnussena. Jest to bardzo dobry zawodnik, ale co z tego? Bez pieniędzy niestety nie udało mu się utrzymać w Formule 1”.

Wojtek: Jak w takim razie udaje ci się godzić te wszystkie pozostałe rzeczy z karierą wyścigową? Czy to, co obecnie robisz ma jakiś wpływ na twoją formę na torze?

Aleksander: "Na pewno mam mniej wolnego czasu niż wszyscy, ponieważ muszę godzić te rzeczy, ale wiem, że jest to możliwe. Ze względu na starty w GP3 zdecydowałem się przerwać studia. Poza wyścigami zajmuje się swoim biznesem, który pozwala mi łączyć pasje z praca. Uważam, że trzeba mieć alternatywę w razie niepowodzenia w wyścigach ”.

     

Wojtek: Wiem, że brałeś udział w specjalnym treningu doktora Cecarelliego w klinice Formula Medicine, z której usług korzystają wszyscy najlepsi kierowcy, również ci  WEC, czy Formuły 1. Jak to wyglądało i jak to wpłynęło na twoje zdrowie i program treningowy?

Aleksander: "Formula Medicine to najlepsza szkoła treningu podczas przygotowań do sezonu. Dzięki temu jesteś naprawdę świetnie przygotowany do wyścigów. Uważam, że jest to najlepsza klinika pod tym względem w Europie i dzięki niej byłem bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Oprócz tego mamy różne badania i zadania na koncentrację, dużo wytrzymałościowych treningów różnego rodzaju. Ciężko jest mi powiedzieć coś więcej na ten temat, ponieważ aby w pełni zrozumieć na czy polega jej fonemem trzeba to po prostu zobaczyć. Generalnie jeśli chodzi o fizyczne przygotowanie do prowadzenia samochodów to jest to trening wytrzymałościowy oparty na różnych aerobach, takich jak bieganie, pływanie, biathlon czy jazda na rowerze.  Wielu zawodników z Formuły 1 startuje w takich zawodach. Oprócz tego występują również treningi siłowe, ale są to generalnie mniejsze ciężary i większa ilość powtórzeń na wytrzymałość”.

Wojtek: Czy uważasz, że masz dogodne warunki do rozwoju w Polsce czy jednak nie jest tutaj wszystko perfekcyjne i lepiej jest przenieść się na zachód, tak jak to zrobił chociażby Robert Kubica wyjeżdżają do Włoch w wieku 13. lat?

Aleksander: "Na pewno na początkowym etapie kariery, gdy ścigasz się na gokartach jest to bardzo duży plus, tym bardziej we Włoszech, gdzie jest parędziesiąt profesjonalnych torów, a w Polsce mamy tylko kilka. We Włoszech w zawodach takich jak KF2, KF3 jest też dużo wyższy poziom ścigania. Ogólnie w WSK we wszystkich kategoriach ściga się około 500. zawodników i potrzebne są nawet repasaże żeby dostać się do finałów. W Polsce we wszystkich kategoriach startuje parudziesięciu zawodników. Pod względem nagumowania tory nie są też tak przygotowane jak we Włoszech. Dzięki startom tam uważam, że Robert mógł się bardzo dobrze rozwinąć. Możliwość treningu jest tam też zupełnie inna. Zawodnicy trenują na torach przy swoich miejscowościach, a w Polsce nie ma niestety takiej możliwości. Jeżeli chodzi o dalsze etapy kariery to mieszkanie za granicą nie ma aż tak dużego znaczenia bo i tak i tak podróżuje się cały czas po Europie. Jedyna rzecz jaka odróżnia Polskę od innych krajów to brak możliwości znalezienia sponsora. Mając takie wsparcie można dużo więcej trenować w samochodach jednomiejscowych. Nie chodzi mi tylko o starty w GP3, ale także w Formule Renault 3.5. Tak samo jak w przypadku tenisistów czy piłkarzy - bez treningów nie ma sukcesów. W moim przypadku jest tak, że jeżdżę tylko z zawodów na zawody ze względu na to, że w sezonie 2015 mieliśmy ograniczony budżet, bez sponsorów. Jedynym sponsorem była firma mojego ojca, ABFoto. Mam nadzieję, że na sezon 2016 uda nam się kogoś pozyskać, będziemy walczyć o lepsze lokaty”.

Wojtek: Nie ciągnie cię żeby wyjechać? Skoro mówisz, że na tym etapie, kiedy ścigasz się już samochodami nie ma to aż tak dużego znaczenia, to jesteś zadowolony że jesteś w Polsce, również ze względów prywatnych?

Aleksander: "Generalnie jestem zadowolony, że mieszkam w Polsce i ogólnie przyzwyczaiłem się już do Warszawy i ciężko by mi było zmieniać lokalizację”.

Wojtek: Twoim pierwszym etapem w karierze wyścigowej były starty w kartingu w kartingowych mistrzostwach Polski i w kategorii easykart125 zdobyłeś nawet mistrzostwo Polski w sezonie 2010. Po przenosinach do Formuły Renault i GP3 twoje rezultaty są jednak słabsze. Z czego to wynika? Twoje umiejętności raczej nie uległy zmianie na gorsze, dlatego wszystko rozbija się o ogólny poziom, czy raczej o to, że samochód jest dużo trudniejszy do zrozumienia niż gokart i nie zawsze sobie z tym radzisz?

Aleksander: "Wydaję mi się, że poziom w skali europejskiej jest dużo dużo wyższy niż w Polsce i jest to po prostu głęboka woda, dlatego muszę się cały czas rozwijać aby móc dorównać najlepszym zawodnikom”.

      

Wojtek: W Polsce mamy takiego zawodnika, który nazywa się Karol Basz. W poprzednim sezonie został kartingowym mistrzem świata, ale ma już 24 lata. Mamy też takiego zawodnika, który nazywa się Piotr Parys, który w wieku lat 14 przesiadł się już do Kii Picanto i wygrał mistrzostwa KIA Lotos Race. Poprzedni sezon spędził w Pucharze Golfa, a w tym roku, w wieku 16 lat będzie ścigał się już w europejskim pucharze Porsche. Czy patrząc na tych dwóch zawodników, a także na swoje doświadczenie możesz wysnuć jakiś wniosek na temat czasu, który powinno się spędzić w gokartach? Trzeba wynosić się stamtąd najszybciej jak się da i od razu łapać się mocniejszych kategorii tak jak zrobił to Piotrek, czy lepiej zostać tam trochę dłużej i szlifować umiejętności, tak jak zrobił to Karol?

Aleksander: "Te dwie drogi są zupełnie inne i różnią się także od mojej. Ja wygrałem drogę single-sitterów, dlatego musiałem przejść od razu z gokartów do samochodów. Drugą opcją są starty w samochodach, tak jak to robi Piotrek Parys i uważam, że robi to umiejętnie. Jego kariera jest dobrze zarządzana pod tym względem, że przechodzi z kategorii do kategorii i robi to krok po kroku. Dzięki temu zbiera bardzo dużo doświadczenia. Wracając do pytania - nie można ścigać się w jednej kategorii całe życie. Trzeba dokonywać zmian i szczebel po szczeblu piąć się do góry. Uważam, że w przypadku Karola jazda na gokartach, mimo zdobytego mistrzostwa świata jest w pewnym sensie zmarnowaniem kariery i czasu”.

Wojtek: Jak radzisz sobie z ograniczonymi możliwościami testowania? W trakcie sezonu testowanie jest zabronione, po sezonie mamy 3 dni testów w Abu Dhabi, a przed sezonem jest tylko 6 dni testów...

Aleksander: "Dla zawodników takich jak ja jest to niewystarczająca ilość, i właśnie dlaczego nie osiągałem satysfakcjonujących wyników, takich jakich bym oczekiwał w GP3. Uważam, że bycie mistrzem i osiąganie dobrych jest niemożliwe bez treningu”.

Wojtek: A czy jak wsiadasz do samochodu po dłuższej przerwie, jaką mieliśmy np. między zawodami we Włoszech i Rosji czy w Rosji i Bahrajnie to musisz się na nowo przyzwyczaić do samochodu i nauczyć jak to wszystko działa, czy tego się raczej nie zapomina?

Aleksander: "Takie duże przerwy na pewno nie wpływają dobrze na jazdę, stąd też takie problemy między Monzą, a Sochi, gdzie nie osiągnąłem dobrych rezultatów. Później między Rosją a Bahrajnem miałem 2 dni testów w Formule Renault 3.5, które wypadły całkiem nieźle, ponieważ podczas jednej sesji byłem 11. Wydaję mi się, że dzięki temu byłem lepiej przygotowany do zawodów w Bahrajnie, co również potwierdzają wyniki. Zawsze kręcę się w okolicach 20. miejsca, a wtedy byłem podczas treningu 15.”.

Wojtek: Dlaczego nie wziąłeś udziału w posezonowych testach w Abu Dhabi?

Aleksander: "Nie pojechałem tam ze względu na to, że w roku 2015 mieliśmy budżet tylko na sezon i na testy po sezonie nie starczyło już pieniędzy”.

Wojtek: Jakie są twoje plany na przyszłość i na sezon 2016?

Aleksander: "Wszystko zależy od budżetu. W tym miesiącu mamy jeszcze kilka spotkań z potencjalnymi sponsorami i zobaczymy co uda mi się wywalczyć. Tak naprawdę ciężko jest mi teraz coś powiedzieć. Chcemy zebrać taki budżet, żeby ścigać się w samochodach i jeśli uda nam się pozyskać sponsorów będzie to seria GP3 lub Formuła Renault 3.5”.

Wojtek: Tego ci w takim razie życzę i mam nadzieję do zobaczenia na torze!

Aleksander: "Przyjemność po mojej stronie”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race