Ben Collins to człowiek, który przez 8 lat pełnił rolę najsłynniejszego kierowcy świata - Stiga w programie Top Gear. Przez prawie dekadę wyciskał z setek maszyn, począwszy od Malucha, na Bugatti Veyronie skończywszy 100% ich możliwości, uczył wyścigowej jazdy gwiazdy Hollywood, a także brał udział w szalonych testach na potrzeby programu. W trakcie swojej kariery wyścigowej testował kilka samochodów Formuły 1, brał udział w 24-godzinnym wyścigu Le Mans czy zawodach NASCAR. Na początku przygody z motorsportem współpracował z Jackie Stewartem, a także służył w brytyjskiej armii, co miało ogromny wpływ na jego karierę i styl jazdy. Po tym jak opuścił najsławniejszy program motoryzacyjny na świecie zaczął karierę kaskadera, przez co miał okazję grać w filmach o Jamesie Bondzie, Batmana czy Szybkich i Wściekłych. W ubiegłym tygodniu złożył wizytę w naszym kraju by promować swoją nową książkę pod tytułem "Jak prowadzić". Oczywiście nie mogliśmy przegapić takiej okazji, aby zamienić z nim kilka zdań, a dodatkowo w nasze ręce trafiło kilka egzemplarzy tego dzieła, które z wielką chęcią oddamy wam przed świętami Bożego Narodzenia.

For English version click here

Wojtek Paprota: Ben, jeśli miałbyś podsumować swoją karierę jednym zdaniem, to co byś powiedział?

Ben Collins: "Dużo jeżdżenia! Czasami szybko, czasami z wypadkami. Zależy od tego, czy jest to ściganie się, czy kręcenie filmów, dlatego myślę, że jest to swojego rodzaju połączenie tych dwóch rzeczy, ale w większości jest to precyzyjna jazda z dodatkami kaskaderskimi”.

Wojtek: Wiem, że twoim marzeniem było zostanie pilotem, ale z powodu problemów ze wzrokiem nie mogłeś pójść tą drogą. Jeśli miałbyś taką możliwość, że mógłbyś cofnąć się w czasie i to naprawić, to wolałbyś faktycznie zostać pilotem, czy jesteś zadowolony z tego, jak potoczyła sie twoja kariera?

Ben: "Myślę, że nie mogę narzekać, jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ robię to, co kocham. Oczywiście, że kiedyś chciałem zostać pilotem, nie mogłem tego zrobić, ale ścigam się od 20 lat i angażuję się w różne filmy i myślę, że jest to dla mnie dobre miejsce”.

Wojtek: W twojej pierwszej książce napisałeś, że przez jakiś czas służyłeś w armii. Jak ten okres wpłynął na twoje życie i na twoją wyścigową karierę?

Ben: "Służyłem w armii przez 5 lat i był to świetny czas, ponieważ gdy się ścigasz jesteś w dużym stopniu zależny od samochodu, dlatego nie rozbija się tam tylko o twoje możliwości, ale i o możliwości samochodu. Moje treningi wojskowe były pracą zespołową i wyciągały ze mnie wszystkie siły, dlatego było to naprawdę wyczerpujące jeśli chodzi o fizyczny aspekt, ale naprawdę mi się to podobało. Było to niesamowitym wyzwaniem i poznałem tam fantastycznych przyjaciół. Zajmowałem się tam różnymi rzeczami, ale skończyłem jako kierowca wojskowy, co było dla mnie fantastycznym doświadczeniem, tak samo jak wiele różnych innych przygód z tego okresu, które opisałem w "Jak prowadzić". Są oparte na najlepszym treningu i bezpieczniej jeździe, których każdego dnia doświadczałem w armii jeżdżąc do sklepu, szkoły, czy na torze wyścigowym”.

Wojtek: Powiedziałeś, że wykonujesz swój zawód od 20 lat - robisz to co kochasz, żyjesz marzeniami, a do tego ci za to płacą. Jak trudno było dojść do takiego poziomu, gdzie ścigałeś się w Formule 3, czy w wyścigu Le Mans, aby ubiegać się o rolę Stiga w Top Gearze?

Ben: "W Formule 3 i w Le Mans ścigasz się z najlepszymi kierowcami świata. Niektórzy z nich zmierzają do Formuły 1, niektórzy już tam byli, a jeszcze inni tam są, dlatego zawody te są na niezwykle wysokim poziomie i wygrywanie tam wyścigów to coś, do czego dążyłem i miałem nadzieję na kontynuowanie tego i awans do Formuły 1. Myślę, że było to dobrym przygotowaniem do pracy w Top Gearze jako Stig, jako że potrzebowali kierowcy wyścigowego, który jeździł bardzo szybko, a ja miałem na to papiery z toru, a do tego byłem bardzo równy. Bardzo ważną rzeczą było aby mieć kogoś, kto jest w stanie sprawdzić każdy samochód, jaki dostawaliśmy i za każdym razem wycisnąć z niego 100%, co właśnie robiłem. To było fantastyczne jeśli chodzi o zabawę - jazda setkami różnych samochodów i przyglądanie się wszystkim zmianom przez tą dekadę. Kontynuuję to i od odejścia z programu nadal robię to w telewizji, pracuje z mediami i biorę udział przy produkcji takich filmów jak James Bond, czy Batman, a do tego nieustannie próbuję ulepszać swoje umiejętności w różnych aspektach prowadzenia samochodu”.

Wojtek: W książce "Człowiek w białym kombinezonie" przeczytałem również, że na pewnym etapie swojej kariery ścigałeś się w zespole Sir Jackie Stewarta. Jaką relację miałeś z Jackie'm i czego się od niego nauczyłeś, kiedy ścigałeś się w jego ekipie? Jedyną rzeczą jaką pamiętam to to, że przed jednym z wyścigów powiedział ci, abyś pokazał ludziom, że masz na miejscu głowę aniżeli jaja...

Ben: "Tak, Jackie był fantastyczny. Nauczył mnie dwóch rzeczy. Pierwsza to bycie spokojnym, a druga to dbałość o szczegóły, co odnosi się do codziennej jazdy. W książce "Jak prowadzić" opisałem wiele historii związanych z nim i jego filozofia jazdy jest czymś, czego się naprawdę nauczyłem - ta rozwaga, to wybieganie w przyszłość, konieczność bycia nieustannie przygotowanym. Jest to taki typ filozofii, która czyni Cię lepszym kierowcą, bezpieczniejszym kierowcą i do tego zużywającym mniej paliwa. Jackie jest niesamowity jeśli chodzi o swój styl jazdy i jest niekwestionowanym mistrzem płynności. Myślę, że to droga ku przyszłości i jest to coś, czym chcę się dzielić ze światem przez swoją książkę”.

Wojtek: Marzyłeś o tym, aby awansować do Formuły 1, ale po startach w Brytyjskiej Formule 3 zmieniłeś nieco kierunek i przesiadłeś się do samochodów sportowych. Dlaczego dokonałeś takiej zmiany?

Ben: "Nie miałem wyboru. Nie miałem pieniędzy. Formuła 3 jest niesłychanie droga, a później aby awansować do Formuły 1 potrzebne są góry pieniędzy. Przechodząc do Le Mans, startowałem w profesjonalnym zespole, dostawałem pensję jak profesjonalny kierowca i stanąłem po prostu przed wyborem: kompletna zmiana, czy koniec z wyścigami, dlatego wybór był raczej prosty”.

Wojtek: Było to dla ciebie rozczarowujące?

Ben: "Oczywiście, ale jednocześnie pokochałem doświadczenie zdobyte w Le Mans. Formuła 1 jest niesłychanie aluzyjną sferą na robienie kariery i do tego bardzo krótką, dlatego, ponownie, nie żałuję tego. Jazda dla Ascari 800-konnym, wyciągającym 235 mil na godzinę sportowym samochodem była najprzyjemniejszą częścią mojej kariery wyścigowej”.

Wojtek: Wszyscy kierowcy z którymi rozmawiałem, który brali udział w wyścigu Le Mans mówią, że jest to najbardziej niesamowite doświadczenie i po prostu najlepszy wyścig na świecie. Jaka jest twoja opinia na ten temat?

Ben: "Świetną rzeczą jest to, że Le Mans to ogromne wyzwanie, ponieważ ścigasz się znacznie dłużej niż w Formule 1 i masz do tego zmienne warunki - dzień, noc, deszcz, słońce, a do tego dwa razy w trakcie doby musisz zmagać się ze słońcem, które znajduje się nisko nad horyzontem i Cię oślepia, a do tego musisz pracować przez cały czas. Kiedy prowadzisz samochód możesz być niezwykle zmęczony i odwodniony dlatego jest to także niesamowite wyzwanie pod kątem fizycznym. Balansujesz na lodzie ponieważ cały zespół pracuje przez całe dnie pod kątem tego wyścigu, a później jeszcze przez 24 godziny w jego trakcie, aby odpowiednio przygotować samochód, dlatego czujesz, że robisz to dla nich, ponieważ to właśnie oni wkładają w to olbrzymią ilość pracy. Czasami potrzeba naprawdę mało aby coś poszło nie tak i samochód się zepsuł i abyś nie ukończył wyścigu. Ukończenie go jest naprawdę bardzo ciężkie, a mi udało się to dwa razy. Za każdym razem, kiedy się tam ścigałem mieliśmy jakąś usterkę mechaniczną, ale dwa razy jakimś cudem udało nam się dojechać do mety”.

Wojtek: Czy było to dla ciebie jak życie kolejnym marzeniem?

Ben: „Pierwszy samochód, którym ścigałem się w Le Mans był niczym samochód Formuły 1. Miał taką samą moc, te same hamulce, ten sam silnik, szalona V-10tka, monokok z włókna węglowego. Jedyną różnicą było to, że ważył więcej, aby mógł wytrzymać dłużej. Muszę przyznać, że nigdy nie prowadziłem tak ekscytującego samochodu, jakim był tamten model Ascari. Wyciskał z Ciebie absolutnie wszystko, na każdym okrążeniu, kiedy jechałeś na limicie, a jako że nie było żadnego wspomagania to czułeś się jakbyś był w ringu z Mike'm Tysonem. To był samochód, który dawał mi największą satysfakcję. Miałem okazję jeździć kilkoma samochodami F1 i żaden z nich nie był tak ekscytujący jak ten. Myślę, że byłem dużym szczęśliwcem, że miałem okazję się nim ścigać, chociaż raz”.

Wojtek: Jaki plan miałeś na swoją karierę przed wcieleniem się w rolę Stiga?

Ben: "Chciałem zostać w Le Mans, ale niestety zespół zamknął swoje drzwi, a ja nie byłem w stanie zapewnić sobie miejsce w innej czołowej ekipie. Na szczęście potem przeszedłem do ASCAR Star Racing, wywalczyłem mistrzostwo i ustanowiłem rekord jeśli chodzi o ilość zdobytych punktów. Miałem okazję aby przenieść się do Ameryki i wziąć tam udział w kilki zawodach i miałem nadzieję, że tam zostanę i przejdę do NASCAR, ale po raz kolejny, jeszcze większe rozczarowanie. Myślę, że mimo że nie zrobiłem tak takiej kariery jaką chciałem mogę czuć się szczęśliwy, ponieważ potem dostałem rolę w Top Gearze, którą pełniłem przez kolejne 8 lat, dlatego nagle zacząłem nosić biały kombinezon i kask i pracowałem w telewizji i nigdy nie spodziewałem się jak może się to rozwinąć”.

Wojtek: Co czułeś, kiedy powiedziałeś się, że Top Gear chce Cię zatrudnić?

Ben: "Czułem się bardzo dobrze, ponieważ w końcu miałem pieniądze żeby opłacić rachunki za cały miesiąc, ponieważ w tym czasie nie miałem stałej pracy i pracowałem jedynie na pół etatu, wykonywałem samochodowe zabawki dla jednej z dużych firm. Potrzebowałem dochodu, dlatego była to dla mnie ulga, szczególnie, że kazali mi czekać 3 miesiące zanim powiedzieli mi, że mam tę pracę, dlatego też była to dla mnie lekka niespodzianka. W międzyczasie podpisałem już umowę, że przystąpię do armii dlatego miło było nagle zdobyć pracę, ale jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak się to rozwinie. W miarę upływu czasu zorientowałem się, że jest to świetna możliwość, aby przekuwać swoje pomysły z głowy na ekran. Wyszedłem z kilkoma propozycjami, które zostały później sfilmowane, a frajda była tym większa, że to ja jeździłem tymi samochodami”.

Wojtek: Tak zaczęła się twoja przygoda z rolą Stiga, która trwała przez 8 lat. Myślisz, że jest to wymarzona praca dla każdego mężczyzny, którego pasją jest motorsport i który lubi samochody?

Ben: "Prawdopodobnie. To jest to co najczęściej widzimy. Formuła 1 jest bardzo zdystansowana, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy mamy zbyt dużo gadżetów. Myślę, że gdy ludzie ją oglądają to może i czerpią z tego przyjemność, ale to wszystko jest trudne do zrozumienia, natomiast samochody które testujemy w Top Gearze są realne. Może być to Ford Focus, czy Ferrari GTO - samochody które można kupić. Myślę, że łatwiej jest to przyswoić aniżeli motorsport”.

Wojtek: Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie z czasów Top Geara?

Bena: "Myślę, że nauka niewidomego człowieka. Był to niesamowity facet który chciał pobić najwolniejszy czas okrążenia jaki mieliśmy w tabeli wyników wykręconych samochodem za rozsądną cenę i było to ogromne wyzwanie aby nauczyć jeździć człowieka, który nie widzi toru, nie widzi gdzie jedzie ani nawet nie widzi kierownicy. Stworzyliśmy więc nowy system i to była najbardziej satysfakcjonująca rzecz. Bycie świadkiem tego, że ktoś wykorzystując mój głos jest w stanie prowadzić samochód, obsługiwać pedał hamulca i gazu było niesamowitym uczuciem. To było jego marzenie, a ja byłem szczęśliwy, że byłem tego częścią i bardzo doceniam te dwa dni, które z nim spędziłem. Osiągnął coś, co wydawało się być niemożliwym celem, dla mnie był to olbrzymi bodziec, że mogłem się przez ten czas w niego wczuć, a później widzieć jak tryumfuje”.

Wojtek: Pamiętam, że na tym torze był jeden szybki zakręt, a na najszybszym okrążeniu powiedziałeś mu, że masz samochód pod kontrolą. Czy była to prawda, czy powiedziałeś to tylko dlatego, aby on poczuł się bezpieczny?

Ben: "Tak, to prawda. Pokierowałem go ze względów bezpieczeństwa, ponieważ był to zakręt, który przejeżdżał z prędkością 100 m/h z gazem w podłodze, czego nie zrobiliby nawet niektórzy ludzie, którzy widzą, ale zaraz obok była ściana z opon i jeśli byśmy w nią uderzyli to zabolałoby to nas obu. Aby wszystko przebiegło spokojnie mówiłem mu, że trzymam swój palec na kierownicy, aby upewnić się, że nie uderzymy w opony, ale gdy zaczynaliśmy okrążenie naprawdę mi ufał, a jego najszybsze kółko było po prostu perfekcyjne, dlatego nie chciałem się wtrącać z jakąkolwiek pomocą i właśnie dlatego to jest wyjątkowe, ponieważ 100% okrążenia było jego, a nie moje”.

Wojtek: A jaki był najbardziej szalony pomysł, jaki kiedykolwiek zrealizowaliście w Top Gearze?

Ben: "Skok ze spadochronu do samochodu. Było to oparte na lekkim oszustwie, ponieważ poszedłem do mojego szefa i powiedziałem, że mamy pewien pomysł, a on zapytał się, czy już kiedyś to robiliśmy, a my skłamaliśmy, że tak, mimo że w istocie tego nie robiliśmy, ponieważ nie mogliśmy pozwolić sobie na wynajęcie toru i samolotu. Namówiliśmy BBC aby za to zapłacili i pojechaliśmy. Byliśmy na małym lotnisku przez cały dzień i po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że wykonanie tego było niemożliwe, ponieważ było bardzo wietrznie, dlatego próbowaliśmy odwołać skok, ale ostatecznie doszedł on do skutku i byłem w stanie złapać mojego kolegę Tima Cartera na tyły Mercedesa. Prędkość samochodu wynosiła około 40 m/h, a do tego wiał silny wiatr, dlatego nie zabicie go było czymś dobrym”.

Wojtek: W jednym z odcinków Top Geara prowadziłeś mistrzowski samochód F1 - Renault R24 i chciałbym Cię zapytać...

Ben: "Nie. To nie byłem ja. To był [Heikki] Kovalainen, który ubrany był w mój kask i mój kombinezon. Musieliśmy posłużyć się wtedy kierowcą Renault, niestety... Mam nadzieję, że nie czujesz się teraz tak, jak wtedy gdy dowiedziałeś się, że nie ma Mikołaja, ale tak to właśnie było...”

Wojtek: Wtedy byłem w zdecydowanie mniejszym szoku... To naprawdę niezła wiadomość! Przechodząc do następnej sprawy - co było dla ciebie trudniejsze - utrzymanie sekretu, że byłeś Stigiem, czy współpraca z Jeremy'm Clarksonem?

Ben: "Zawsze lubiłem pracować z nimi wszystkimi, włącznie z Jeremy'm i dobrze się przy tym bawiłem, a także dużo się nauczyłem. Jeremy jest fantastycznym prezenterem, nie ma co do tego wątpliwości i bardzo lubiłem z nim pracować i nie miałem z tym żadnych problemów. Zdecydowanie trudniejsze było utrzymanie sekretu na temat tego, co robiłem, tym bardziej, że wszyscy próbowali złapać mnie gdzieś w swoich kamerach, a gazety robiły na ten temat własne śledztwa. Na szczęście okazało się to niemożliwe”.

Wojtek: Po przygodzie w Top Gearze zacząłeś pracę jako kaskader w różnych filmach jak np. James Bond, Batman, czy Szybcy i Wściekli. Co jest kluczową rzeczą podczas wykonywania takiej pracy?

Ben: "Precyzyjna jazda, tak samo jak każdego dnia i odpowiednie planowanie tych wszystkich zawiłych sekwencji filmu. Wszystko jest bardzo ryzykowne, ponieważ pracujemy w bardzo niebezpiecznym środowisku, dlatego jeśli już wykonasz zadany manewr musisz jak najszybciej wdepnąć w hamulec, ponieważ sytuacja może się rozwinąć i zmienić. Wiele nauczyłem się z bycia kaskaderem, co zdecydowanie pasuje do mojego stylu jazdy i wiele z tych historii opisanych jest w "Jak prowadzić", aby czytelnik mógł się z nich coś nauczyć. Oczywiście teoretyczna nauka jazdy samochodem nie jest najlepsza, ale myślę, że dzięki wysłuchaniu kilku ciekawych historii można nauczyć się czegoś tylnimi drzwiami”.

Wojtek: Jeśli miałbyś wybrać swoje docelowe miejsce pracy to byłoby to tor wyścigowy, gdzie współpracujesz z innymi kierowcami, inżynierami i mechanikami, czy plan filmowy, gdzie grasz z gwiazdami Hollywood?

Ben: "Te miejsca znacznie się od siebie różnią. Współpraca przy tworzeniu filmu jest wyjątkowa, ponieważ później widzisz na ekranie to ponadczasowe wideo, w które włożone zostały ogromne kwoty pieniędzy i ogromna ilość talentu. Z wyścigami jest nieco inaczej. Wynik, który osiągnąłeś ma dla ciebie i może twojego zespołu osobistą wartość, ale ten moment, kiedy tego dokonałeś, przemija, bardzo szybko. Filmy pozostają na zawsze i mamy tam do czynienia z innego rodzaju współpracą. Jest tam nieco większe poświęcenie, ponieważ ekipa kaskaderów i kamerzystów muszą być praktycznie jednością i czujesz się częścią większej społeczności, bardziej zintegrowanej”.

Wojtek: Jesteśmy tu, ponieważ wypuściłeś nową książkę - "Jak prowadzić". Jaka była twoja intencja kiedy ją pisałeś?

Ben: "Przede wszystkim chciałem uczynić ludzi bardziej bezpiecznymi i sprawić, że będą odczuwali większą przyjemność z jazdy. Bardzo łatwo jest spowodować wypadek, o czym przekonałem się osobiście kiedy rozbiłem mój pierwszy i mój drugi samochód kiedy byłem bardzo młody. Byłem młody i głupi i myślałem, że byłem dobrym kierowcą, ale w rzeczywistości nie miałem takich umiejętności jak myślałem. Pomyślałem dlaczego by nie przybliżyć ludziom tych doświadczeń. Dużo nauczyłem się na przestrzeni swojej kariery. Brałem udział w wielu rodzajach wyścigów, ścigałem się w ekstremalnych warunkach - w ekstremalnym mrozie i ekstremalnym upale, mknąłem przez ulice różnych miast po całym świecie i za każdym razem zwracałem uwagę na to, czego się nauczyłem, dlatego stwierdziłem, że byłoby świetnie podzieliśmy tym, tak samo jak historiami z filmów. Książka jest pełna historii z Bonda, Szybkich i Wściekłych, Spidermana, czy Batmana, one wszystkie tam są, tak samo jak historie z Top Geara. Mam nadzieję, że to dobre dzieło i przyjemny sposób na nauczenie się kilku umiejętności przetrwania”.

Wojtek: Czy jest to najlepszy prezent jaki mógłbyś dać pod choinkę Jeremy'emu Clarksonowi?

Ben: "Oh! On zdecydowanie potrzebuje ją przeczytać! To najlepszy prezent dla wszystkich, którzy chcą wypełnić świąteczne skarpety czymś interesującym!”

Wojtek: Myślę, że zakupię jeszcze kilka egzemplarzy. Bardzo Ci dziękuję Ben za podzielenie się ze mną tymi historiami i jestem przekonany, że twoja książka będzie pasjonującą lekturą!

Ben: "Mogę to zagwarantować. Również dziękuję za rozmowę, to była czysta przyjemność!”

Konkurs: Wygraj książkę Bena Collinsa - "Jak Prowadzić"

Aby wygrać jedną z trzech książek Bena Collinsa - "Jak Prowadzić", należy do 20 grudnia 2015 udostępnić publicznie na swojej tablicy na Facebooku odnośnik do wywiadu oraz odpowiedzieć na pytanie: Formuła 1 czy Le Mans - co stanowi większe wyzwanie dla kierowcy?. Odpowiedzi możecie udzielać pod tym artykułem, pod naszym postem na Facebooku oraz mailowo na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Spośród wszystkich odpowiedzi wyłonimy trzy, naszym zdaniem, najlepsze i nagrodzimy ich autorów egzemplarzami książki.

Regulamin konkursu:

  1. Zgłoszenia konkursowe muszą dotrzeć do organizatora przed 20 grudnia 2015
  2. Jedna osoba może wysłać jedno zgłoszenie
  3. Spośród ważnych zgłoszeń, organizator wybierze trzy, jego zdaniem, najlepsze odpowiedzi na pytanie konkursowe i na tej podstawie wyłoni zwycięzców konkursu
  4. Zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej w ciągu 5 dni roboczych drogą elektroniczną
  5. Warunki dostarczenia nagrody zostaną uzgodnione ze zwycięzcą
  6. W konkursie nie mogą brać udziału przedstawiciele serwisu ŚwiatWyścigów.pl, członkowie ich rodzin, ich agenci oraz wszystkie osoby powiązane z konkursem
  7. Nagroda nie może zostać przekazana innej osobie i musi zostać zaakceptowana w stanie „jak jest”
  8. Nagrody nie można wymienić na ekwiwalent pieniężny
  9. Wszelkie dane osobowe zebrane w ramach konkursu zostaną wykorzystane jedynie w celu powiadomienia zwycięzcy i dostarczenia nagrody
  10. Przystępując do konkursu, uznaje się że uczestnik zapoznał się i zaakceptował regulamin

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race